Ta książka jest wędrówką przez świat, który na naszych oczach ginie. Powstawała przez 18 lat. Bezmyślny i brutalny wpływ człowieka na środowisko został przez ten czas dokładnie zbadany, a naukowcy proponowali rozwiązania – i nic się nie zmieniło. Tomasz Ulanowski podaje dowody: zanieczyszczony i rabunkowo eksploatowany ocean, zmiany w prądach morskich i w cyrkulacji powietrza, topnienie lodowców i podnoszenie się poziomu mórz, zagłada gatunków, pandemie, wpływ zmian klimatu na pogodę, ekspansja technosfery i nieodwracalne wyczerpywanie się zasobów Ziemi.
Wszystko to obserwujemy, podążając za autorem, gdy wędruje wzdłuż wybrzeża Bałtyku, maszeruje brzegiem jednej z wysp Svalbardu, biega, doświadcza świata własnym ciałem, czuje zapachy i smaki, myśli o starzeniu się. A także szuka w tym wszystkim piękna.
Szwarc, mydło i powidło o zmianach na świecie spowodowanych w dużej mierze przez człowieka. Generalnie nie wiem po co powstała ta książka - poruszono zbyt wiele tematów, by skupić się na którymś z nich naprawdę dokładnie. Trochę apokaliptyczna, przerywana historyjkami z wędrówek autora, które zupełnie nic nie wnoszą. Temat na czasie, wiadomo, więc pewnie warto było coś wydać o nadchodzącej zagładzie, jednak gdy na samym wstępie zaznacza się, że 99% gatunków żyjących kiedykolwiek na świecie już wyginęło, zagłada ta nie brzmi tak przerażająco.
Generalnie polecam sortować śmieci i nie używać plastikowych torebek, a takie książki traktować jak modę.
Zapowiadana wędrówka to niestety 'jedynie' (interesujące) rozmowy z naukowcami i naukowczyniami, którzy widzą w ludzkiej ignorancji wobec zmian klimatycznych i powszechnemu, wielowarstwowemu niepohamowaniu realne zagrożenie. Pozycja ciekawa, choć jest to raczej esej wzbogacony o dane naukowe.
Ciekawostka: obecnie - w skali globalnej - na metr kwadratowy przypada 1 kilogram betonu, a że beton to skała, może być wzorcową cezurą geologiczną naszych czasów
Fakt, trochę chaotyczna to opowieść. Dla kogoś, kto interesuje się tematyką, okaże się mało odkrywcza, bo przecież o wszystkim tym, o czym pisze Ulanowski, gdzieś już czytaliśmy. Jednak zgromadzenie tych wszystkich faktów, opinii naukowców, obserwacji i danych w jednym miejscu, pozwala popatrzeć na nie i ujrzeć wreszcie skalę procesu. Przestać widzieć drzewa, a zobaczyć las.
Nie wiem o czym jest ta książka i dlaczego miała tak dobre recenzje. Co powiedział jaki naukowiec, dokąd poszedł autor i jakim jest dzielnym piechurem, trochę poetyckiej prozy, trochę cyfr.
Wędrówek, wbrew tytułowi, nie ma w tej książce za wiele. Za to dostajemy zbiór reportaży o nadciągającej katastrofie klimatycznej. Brzmi strasznie, chociaż przebija się przez te teksty jakaś nadzieja. Dodatkowo, autor ma dar do pisania o skomplikowanych tematach w dość przystępny sposób, więc skomplikowane tematy dotyczące m.in. zmian meteorologicznych, nie odstraszają, a wręcz wciągają. Jeśli ktoś chciałby wiedzieć więcej o tym co nas (potencjalnie) czeka, to polecam.