Odwieczna harmonia została naruszona. Jedyną nadzieją na ocalenie świata Zorzy jest całkiem zwyczajny chłopiec. Ari wyrusza samotnie ku swemu przeznaczeniu.
W mroźnej krainie, nad którą świecą dwa księżyce, ludzie i zwierzęta od wieków żyją w przyjaźni. Jednak ostatnio zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Jest coraz zimniej, śnieżne krowy linieją, w jeziorach i morzu brakuje ryb, pod lodem zaś czai się zło. A najgorsze jest to, że Zorza… umiera.
Jedenastoletni Ari udaje się w daleką, pełną niebezpieczeństw podróż. Zanim odkryje mroczną tajemnicę, na swojej drodze spotka nowych przyjaciół oraz przeżyje coś, co na zawsze odmieni jego życie.
Bardzo przyjemna fantastyka dziecięca i to z naszego rodzimego podwórka! Jestem zachwycona światem i magią, trochę mniej stylem pisania - nie do końca się polubiliśmy i wydał mi się momentami męczący, ale całość wypada świetnie. Trochę przypomina mi to Złoty Kompas - głównie przez chociażby sam fakt występowania Zorzy, czy wielkich gadających niedźwiedzi, ale dla mnie to raczej plus, bo klimat jest świetny. Fantastyczna przygoda nie tylko dla dzieciaków, bo jest tu sporo wartościowych rzeczy, bardzo podoba mi się morał i to, co ta książka próbuje sobą przekazać. A robi to w taki niewymuszony, przyjemny sposób.
Q: Jaka książka kojarzy się Wam z dzieciństwem? W moim przypadku jest to "Anaruk. Chłopiec z Grenlandii". Jest to jedna z pierwszych książek, które przeczytałam i czasami nadal ją wspominam. Pamiętam, jak bardzo zafascynowana byłam życiem opisywanych ludzi, misiami polarnymi i całym tym światem. Przyczyniła się ona też do mojej fascynacji pingwinami. I zanim ktoś mnie poprawi, to tak, wiem, zamieszkują one przeciwną stronę globu. Ale ten zimowy klimat, chyba zapoczątkował moją obsesję na ich punkcie.
Książka "Silla" z cyklu Opowieści Świat Zorzy, bardzo mi się kojarzy z Anarukiem. Też opowiada o małym chłopcu, jego życiu i trudach, jakie musi pokonać. Wszyscy opisani w tej historii wierzą w Zorzę i w to, że to ona steruje ich życiem. Odpowiada za harmonię i pomaga zachować równowagę. Jednak coś złego zaczyna się z nią dziać.
Lektura przepełniona jest zwierzętami typowymi dla klimatu zimowego, ale nie tylko. Mamy mówiące wilki, misie polarne, foki, zające, a co ciekawe, też krowy. Jednak krowy są swego rodzaju mistyfikacją i tejemnym bytem.
Sama historia opisywana w książce jest dosyć ciekawa. Pełna akcji i nieszablonowych rozwiązań. A bohater, jakim jest Ari, wykazuje się niezwykłym męstwem, jak na jedenastolatka. Jego przygody są niebezpieczne, ale dzielnie z nimi mierzy. W końcu ma szlachetny cel. Mimo wszelkich przeciwności prze przed siebie.
Książka ta jest też pięknie ilustrowana. Rysunki te zachwycą każdego. W swej prostocie idealnie oddają istotę tej historii.
Mimo że bawiłam się całkiem dobrze, muszę przyznać, że jest to lektura dla młodszych czytelników. Także kochani rodzice, jeśli macie dzieciaki w wieku 11-13 lat, myślę że śmiało możecie je z nią zapoznać.
Mi samej ciężko ją ocenić, mam wrażenie, że mój wiek jest pewną przeszkodą. Także jako osoba mająca prawie 25 lat, muszę ocenić tę książę na 3,25/5 ⭐️
Piękna historia. To są dwa słowa które najlepiej określają tę książkę. Historia inna niż wszystkie, widać że autorka włożyła całe swoje serce w tą książkę i postarała się żeby była najlepsza pod słońcem. I co tu dużo mówić udało jej się. To jak bardzo można wciągnąć się w tą książkę jest wręcz nie do opisania. Jest napisana bardzo lekkim ale przy tym bardzo zwięzłym pismem. Akcja dzieje się w sumie cały czas. I obrazki czyli jedna z najpiękniejszych rzeczy w tej książce w tym mapka idealnie dopełniają tą historię. Rysunki jednym słowem IDEALNE, widać że osoba która je robiła dużo się nad nimi napracowała. Są idealnie wplecione w historię i pozwalają jeszcze bardziej w czuć się w klimat tej zimowej krainy. Pomagają również zwizualizować sobie jak mogła wyglądać dana sytuacja. To że akcja nie rozgrywa się tylko np w jednej małej wiosce tylko że tak naprawdę przemieszczamy się po całej mapie jeszcze bardziej pomaga zaciekawić się gdzie będą się znajdować bohaterowie w następnym rozdziale. Samo to że główny bohater jest chłopakiem jest cudowną odmiennością ponieważ jest definitywnie mało takich książek. Perspektywa często zmienia się z zwierzęcej na perspektywę chłopca, ale nie da się wręcz w tym pogubić. Imiona również są bardzo zaplanowane od razu można poznać czy wypowiada się niedźwiedź czy wilk, czy może ptak co jest na pewno wielkim plusem ze względu na dużo liczbę bohaterów pierwszo planowych, drugo planowych i wielu innych. Rozdziały są raczej krótkie sięgają od 10-20 stron co również sprzyja większemu zapału do czytania. Akcja zaczyna się w sumie dziać od pierwszych stron ale nie bójcie się wpływamy idealnie w tą historię przez co się nie gubimy i bardzo szybko dowiadujemy się jak ważna chwila ma się za jakiś czas wydarzyć. Chociaż akcje utrzymujemy w równym tępie nie za szybkim nie za wolnym, definitywnie nawet w tych mniej ważnych momentach w książce, nie będziecie chcieli jej odłożyć. Ja natomiast wiem że w najbliższym czasie sięgnę po kolejną już część opowieści świata zorzy. Zachęcam do czytania bo bardzo warto. ❄️🌌🦭
TA KSIĄŻKA. Idealna, zaciekawiająca, interesująca, jednym słowem trudno będzie wam się oderwać od tej historii. Boziu te plot twisty. Spodziewałam się ich tak szczerze ale jak zostały „wypowiedziane” przez autorkę mimo wszystko wzbudziły we mnie nikłą satysfakcję i zaskoczenie. Jedenastoletni Ari to jedna z moich ulubionych bohaterów książkowych tym bardziej dlatego, że w większości książek bohaterami są dziewczyny lub kobiety. Motyw tego, że raz „widzimy” perspektywę chłopca a raz jakiegoś zwierzaka jest fenomenalne. Świetne również było to, że łatwo było rozpoznać o kim było mowa, a mianowicie krowa, niedźwiedź lub człowiek. Jak? Gdy mówiła naprzyklad krowa to w imieniu krów zawsze były dwie literki „n”, jak mówili ludzie to w ich imionach było wiele liter „i”, a jak mówił niedźwiedź to miał dwuczłonowe imię połączone znakiem „-”. Poza tym motyw zagadkowego tytułu i dwóch księżyców jest świetny. Długo odwlekałam czytanie tej książki ale już wiem, że niepotrzebnie. I jeszcze jedno a dokładniej ILUSTRACJE, które nie dość, że były piękne to idealnie odwzorowywały to co się w książce działo. Moja wspaniała przyjaciółka niedawno skończyła czytać „Sille”, książkę, którą podarowałam jej w prezencie i wiem że również świetnie się bawiła czytając właśnie tę książkę. Chciałabym polecić tę opowieść danej kategorii ale takiej opcji nie widzę, po prostu polecam każdemu. Bardzo bym chciała żeby każdy przeczytał te książkę. Myślę że nie będzie zaskoczeniem, że moi znajomi niedługo zobaczą mnie z kolejnym tomem opowieści świata zorzy. Jak na mnie dość długo czytałam tę książkę ale mimo wszystko bawiłam się świetnie. Nic tylko polecać :) 🌌🌗🐻❄️🐄✨🦭🪺❄️🐟
"Silla" to wspaniała książka fantasy, na pozór opowiadająca o "zwykłej" historii spokojnego chłopca, jego podróży po mroźnej krainie, w czasie której poznaje nowych zwierzęcych przyjaciół. Jednak kiedy pozna się całą historię, przygoda Ariego nabiera nowego znaczenia, przypomina o tym, że warto pomagać innym, pamiętać nie tylko o sobie.
Cała książka jest napisana lekkim, a jednocześnie przyjemnym, "otulającym" wręcz językiem, przez co pokochanie świata Silli naprawdę nie jest trudne.
Historia opisana przez panią Lewestam mocno mną poruszyła, na pewno sięgnę po drugi tom, ponieważ świat Zorzy jest zbyt wspaniały, aby opuścić go po tak niedawnych ciężkich przeżyciach.
Uważam, że ta książka jest idealna dla 9-10 letniego czytelnika, chociaż nie oznacza to że nie spodoba się starszym. Jeśli macie w swojej biblioteczce tę pozycję, nie zastanawiajcie się, po prostu chwyćcie i przeczytajcie, bo warto ❤️
4 Świetna książka dziecięca Bardzo mądra w przekazie Piękne metafory Wykreowany świat mnie urzekł, ale cały czas jest jednak trochę dla mnie niedociągnięty Dobrze ukazany problem zazdrości, bezsilności oraz wzruszające przedstawienie relacji Wspaniałe ilustracje (kolory damnnn) Czas dorosnąć
Niesamowicie bajeczna historia o chłopcu, który wyrusza na ratunek Zorzy!
Powiem Wam, że jestem zachwycona tą historią! Coś dla młodszych i starszych czytelników. Przepięknie wydana - z kolorowymi i wpadającymi w oko ilustracjami. Historia o równowadze, która została zachwiana i chłopcu, który wyrusza ku swojemu przeznaczeniu.
Całkowicie urzekająca i wciągająca, historia przygodowa, w której zwierzęta mają głos, a przyjaciel niedźwiedź to nie jest nic niezwykłego. Przeniesiemy się w niej do zaśnieżonej krainy, gdzie ludzie wciąż żyją w jaskiniach, bądź domkach ze śniegu. I do niego. Do Ariego. Młodego chłopca, który wyruszy w samotną podróż, aby ratować świat. Choć sam do końca nie wie jak. Wie, że on to musi zrobić, a reszta? Okaże się w drodze.
Świetnie i przyjemnie napisana. Poczułam tę historię cała sobą. Przemierzałam świat, stawiałam czoła niebezpieczeństwom i poznawałam kolejnych zwierzakowych bohaterów razem z Arim. W ogóle jest to historia, w której możecie znaleść powiązania z legendami i przypowieściami przerobionymi striktem pod „Sillę” (nawet doczekała się swojej wersji „Hej sokoły)!
A zakończenie? Zakończenie przeokrutnie mnie wzruszyło!
W styczniu wychodzi kolejny tom, a ja już przebieram nóżkami! 💙
Fajnie napisana opowieść drogi. Nie jest bardzo wciągająca, ale to dobrze, bo daje się odłożyć jak trzeba. Czyta się dobrze. Wrażenie robi ciekawy, przemyślany świat, podobały mi się relacje pomiędzy ludźmi i zwierzętami i pozytywne przesłanie.
Niesamowita książka. O magicznym świecie, gdzie zwierzęta i ludzie mówią jednym głosem. O miłości, rozstaniu i poświęceniu. Dużo daje do myślenia, żeby nie poddawać się mówieniu innym. Żeby mieć swój rozum. Myśle że to książka dla dzieci, ale dorośli też powinni ją znać
Niektóre książki odbierają mi mowę, zawierają w sobie zbyt wiele słów, ukrytych w gęstych metaforach. Tak jest w przypadku „Silli” Karoliny Lewestam (wydawnictwo Agora dla dzieci) – powieści, o której trudno pisać, by nie zdradzić zbyt wiele i nie odebrać przyjemności z samodzielnego odkrywania jej świata. Powieść Lewestam przeczytałam dwukrotnie. Pierwszy raz sięgnęłam po nią tuż po ogłoszeniu nominacji w konkursie Literacka Podróż Hestii. Było to jednak czytanie z przerwami – moja córka kartkowała strony i pokazywała palcem ilustracje. Mimo że myliły mi się imiona postaci, a realia życia na Tlate Hiin czasem umykały, historia z każdym dniem coraz głośniej wołała do mnie niedopowiedzeniami. Dopiero przesłuchanie audiobooka pozwoliło mi w pełni docenić tę opowieść, a teraz jestem pewna, że będę do niej wracać, jak do „Agli” Radka Raka. „Silla” po prostu musiała stać się mi się szczególnie bliska. Jestem człowiekiem zimy – moje psy wyglądały jak wilki, a jako dziecko znałam białowieskiego wilka Kazana. Marzę, by zamieszkać w ukochanej Białowieży. Wyprawę na Grenlandię odroczyła pandemia, a później życie. Wszystko to odnalazłam w tej książce – od ukochanych podlaskich krów, przez kruki, które obserwowałam na Islandii, po kadr ze snu, w którym stoję na rozległej polanie. Wiatr otula moją twarz, rozwiewa włosy, a obok mnie pędzi stado wilków. Lewestam, kreując świat powieści, trafiła prosto w moje najgłębsze pragnienia. To książka, którą można czytać na wielu poziomach. Choć jej bohaterem jest jedenastoletni Ari, opowieść przypomina baśń dla dorosłych. Okładka w ogóle tego nie sugeruje, a jestem przekonana, że czytelnik tej powieści powinien mieć przynajmniej dwanaście lat, w przeciwnym razie może zagubić się w świecie „Silli”. Lewestam snuje historię pełną szczegółów, trudnych nazw (pięknych, ale wielokrotnie je myliłam i nie wiedziałam, o kim teraz jest mowa), licznych wydarzeń i zdań, które aż proszą się o zapisanie jako złote myśli, lecz jednocześnie opowieść nie popada w dydaktyzm. To właśnie z tego powodu znalazła się na liście nominowanych książek do Literackiej Podróży Hestii. Nie ma w niej infantylizowania czytelnika. Jest wymagająca i porusza tematy, o których często trudno nam mówić, bo brakuje nam odpowiednich słów. Akcja powieści rozgrywa się na śnieżnej równinie Tlate Hiin, gdzie zwierzęta i ludzie żyją w harmonii, a ich coroczne spotkania pod zorzą polarną są symbolem jedności. Jednak ta harmonia zaczyna się kruszyć, a zorza blednie, co zmusza Ariego do wyruszenia w niebezpieczną podróż. W tym pełnym zagrożeń świecie Ari, jako samotny homo viator, odkrywa prawdy nie tylko o otaczającej go rzeczywistości, lecz także o sobie samym. Towarzyszą mu zwierzęta – wilki, niedźwiedzie, pantery – każde z tych stworzeń ma swoją symboliczną, mądrą, a zarazem brutalną naturę. Szczególną rolę odgrywa Nuna – śnieżna, mistyczna krowa, której wizerunek otwiera tę opowieść. Wszystko to przypomina o współistnieniu człowieka i natury, o ich wzajemnych zależnościach oraz wspólnym tworzeniu świata. Szkoda jedynie, że Ari jest tu tylko chłopcem, który wyrusza w podróż, a zwierzęta wydają się ciekawsze i mniej przezroczyste niż on sam. Z drugiej strony – dzięki temu zabiegowi wielu czytelników będzie mogło się z nim utożsamić. Płakać, gdy on płacze; tulić domowe zwierzęta, gdy boją się tego, co przyniesie nowy dzień. Książka skłania do myślenia o przeznaczeniu, miłości i stracie. Jednym z najpiękniejszych momentów jest rozmowa o relatywności dobra i zła. Ari wyznaje, że marzy o świecie, w którym wszyscy jedliby ryby, bo „one nic nie czują”. Odpowiedź, którą otrzymuje, jest poruszająca – to, że nie mówią, nie oznacza, że nie czują. Czytelnicy znajdą tu wiele myśli o szacunku do zwierząt, o tym, że nikt do nikogo nie należy, że świat potrzebuje współistnienia. Lewestam umiejętnie prowadzi narrację. Strach o powodzenie misji jest niemal namacalny, zwłaszcza gdy wiemy, że śmierć to nieodłączny element tej opowieści. W odpowiednich momentach autorka wprowadza jednak odrobinę humoru, jak w przypadku Majora, który podróżuje po świecie balonem i darzy zające szczególną sympatią. Całość dopełniają ilustracje Mariusza Andryszczyka, które są doskonałe, tak właśnie wyobrażałabym sobie świat „Silli” - mroczny, mroźny, ale pełen nadziei, która ukryta jest w futrze i świetle. W książce znajdziemy także mapę świata oraz obraz, który autorka otrzymała od swojej mamy, przedstawiający Ariego i Aniju, bohaterów tej magicznej opowieści. „Silla” to powieść o miłości, tęsknocie, skłaniająca do refleksji nad naturą życia - tego osobnego i w grupie ludzi i zwierząt. Jednak dla mnie to także historia o macierzyństwie – tym utraconym, przybranym i danym przez los. O miłości, której nie trzeba zdobywać ani na nią zasługiwać, bo ona po prostu jest. Książka jest zaplanowana jako trylogia, a ja już z niecierpliwością sięgam po drugi tom. „SIlla” wygrała tegoroczny konkurs Literackiej Podróży Hestii.
„Może znał Ahruqa zaledwie kilka godzin, może nawet nie wiedział jak wygląda, ale kiedy znajdzie się przyjaciela, kolor sierści i kształt uszu to sprawa zupełnie drugorzędna”.
„Silla” to niezwykle klimatyczna opowieść dla małych i dużych czytelników, która zabiera nas w świat, w którym legendy stają się prawdziwe, a ludzie i zwierzęta mówią jednym głosem. Na doświadczenie obcowania z tą powieścią składa się nie tylko historia o młodym chłopcu, który wyrusza ratować Zorzę Polarną, ale także przepiękne ilustracje. Sama opowieść jest magiczna: na dalekiej Północy żyjący ze sobą ludzie i zwierzęta zaczynają dostrzegać niepokojące znaki – łowienie ryb staje się niemożliwe, a woda jest przeraźliwie zimna. W dodatku Zorza, dodająca wszystkim otuchy, zdaje się gasnąć. Jedyną stałą i niezmienną rzeczą pozostają śnieżne krowy, toczące swą odwieczną wędrówkę jeszcze dalej na północ. Pewnego dnia młody chłopiec o niezwykłych zielonych oczach zostaje wybrany, by wyruszyć na poszukiwanie Zorzy i wypełnienie własnego przeznaczenia. A w drodze tej spotka snujące opowieści niedźwiedzie polarne, odważne wilki, ludzi, którzy odwrócili się od zwierząt, foki żądające uwielbienia, podróżujące balonem zające czy w końcu złowrogie pantery śnieżne. Całość ma w sobie wiele z legendy, przypowieści snutej przy ognisku, w której niezwykłe przygody pozwalają odkryć dziecku siłę współpracy i przebaczania.
Ta opowieść o mroźnej krainie stoi przede wszystkim niezwykle dopracowanym, trochę baśniowym, a trochę mrocznym, niepokojącym klimatem. Wymaga uważnej lektury ze względu na mnogość postaci i różnorodność dziwnie brzmiących imion, a także sporą liczbę wydarzeń, które następują bardzo szybko po sobie. Może to wywoływać pewne poczucie chaosu jeśli nie odpowiednio się nie skupimy, szczególnie na początku. Dość szybko jednak można przywyknąć do tego stylu i zanurzyć się w legendę o stworzeniu pierwszych zwierząt i tajemniczej Silli, która rozgrywa się przed oczami chłopca. Sama powieść ma w sobie wiele z mitu, wyjaśniającego pewne zjawiska, dającego lekcje właściwego postępowania – ale także takiego, w którym wszystko jest możliwe i nikt nie kwestionuje niezwykłości.
Sama opowieść pełna jest niepokoju i tajemnicy, potęgowanych przez śnieżny krajobraz. Razem z głównym bohaterem nie wiemy, co się zaraz wydarzy, czy za zakrętem czeka sojusznik czy wróg. Mimo tej mroźnej otoczki w sercu powieści bije ciepło – w postaci niezwykłych, odważnych bohaterów, ale także ukazania, że każdy może się zreflektować i zmienić swoje postępowanie, a żadne zwierzę czy człowiek nie jest zły ze swej natury.
Oczarowało mnie potraktowanie zwierzęcych i ludzkich bohaterów na równi – wobec matki natury nie ma hierarchii, wszyscy mogą razem koegzystować. Zwierzęcy bohaterowie pełni są mądrości, a każdemu należy się taki sam szacunek.
Nie będę ukrywać, że uwielbiam takie opowieści jak „Silla” – trochę melancholijna, pełna przygód, potrafiąca rozbawić i wzruszyć, metaforyczna baśń. Od niezwykle klimatycznego miejsca akcji, czyli mroźnej północy, zdającej się pierwszą krainą powstałą na świecie po współpracujące ze sobą istotny, niezależnie od tego czy mają ręce, pazury, płetwy czy pióra, „Silla” zabiera nas we wspaniałą podróż, pozwalając kompletnie oderwać się od otaczającego nas świata. Prosty język i piękne ilustracje sprawiają, że każdy może się w zatopić w świat bezkresnej bieli i morza nieskończoności. Jeśli lubicie baśniowe klimaty, to nie możecie przegapić tego tytułu!
Cudowna, porywająca, zapierająca dech w piersiach… mogłabym tak długo, ponieważ Silla zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Gdy jedenastoletni Ari wyrusza by uratować Zorzę nie ma pojęcia jakie wyzwania postawi przed nim los, nie wie jakie niebezpieczeństwa będą na niego czyhać, ani gdzie właściwie powinien się udać. Z czasem okażę się, że podróż, która go czeka nie prowadzić będzie jedynie w głąb śnieżnych pustkowi ale również w głąb jego duszy. Silla to niezwykła opowieść o strachu i odwadze, przyjaźni i zdradzie, o sile i słabości, o dwoistości emocji i natury tak ludzi jak i zwierząt. Warstwa po warstwie odsłania splątane nici połączonych ze sobą losów. Ari jak przystało na głównego bohatera ma do pokonania niejedną przeszkodę i choć w drogę wyruszył samotnie z czasem okazuje się, że na każdym kroku towarzyszy mu ktoś życzliwy, gotów wesprzeć go silnym ramieniem i ogrzać ciepłem swojego futra. Czytając taką książkę naprawdę nie trudno uwierzyć w moc przyjaźni! Wrażenia z czytania mam tylko pozytywne, bardzo podobało mi się, że część bohaterów stanowią rozumne zwierzęta, czasem zdecydowanie inteligentniejsze niż ludzi :D ale też fakt, że Karolina Lewestam dała szansę na nowy początek również czarnym charakterom. Jestem zaskoczona, że książkę o tak mroźnych klimatach może przepełniać tyle ciepła i zrozumienia. Mimo, że ta opowieść niejednokrotnie porusza trudne tematy, wszystko potraktowane jest niezwykle łagodnie i z prawdziwym wyczuciem, tak by nawet mniejsze dzieci mogły ją zrozumieć. Dla mnie 10/10 zaczarowały mnie iskrzący się śnieg i ogromne serca bohaterów. Nie można też nie wspomnieć o ilustracjach Mariusza Andryszczyka, które naprawdę zachwycają. Nieco mroczne, pełne dynamizmu i emocji sprawiają, że cała opowieść nabiera magii. Moimi ulubionymi są zdecydowanie wilk, autor ma do nich talent <3 Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Agora #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #współpracareklamowa
"Silla" to powieść Karoliny Lewestam, która wprowadza czytelnika w zaskakujący świat emocji i odwagi. To pełna zagadek historia, która wciąga od pierwszych stron i trzyma w nieustannym napięciu aż do zaskakującego finału. Przez tą książkę się płynie. Niesamowicie zbudowany świat z różnorodnymi bohaterami dodaje barw tej powieści. Głównym bohaterem jest Ari, który postanawia uratować zorzę. Czytając jego przygody towarzyszyło mi takie ciepło, a jednocześnie nie mogłam się doczekać aż odkryjemy prawdę. Akcja powieści jest dobrze skonstruowana, a tempo narracji utrzymuje zainteresowanie na wysokim poziomie. Ari jako główna postać jest silny oraz odważny, ale jednocześnie pełny wątpliwości i lęków, co czyni go realistycznym i interesującym. Opisy otoczenia są malownicze i tworzą atmosferę tajemnicy, która stale towarzyszy czytanemu. Jedynym mankamentem tej powieści może być przewidywalność niektórych wątków, ale to nie przeszkadza w ogólnym odbiorze. W dodatku pożyczyłam książkę do przeczytania mojej siostrze i od razu się wciągnęła.
ksiazka dla dzieci jest wtedy, kiedy placzesz na niej jak dziecko
UWIELBIAM styl pisania autorki. nie jest on bardzo wymyslny, bo w koncu jest to ksiazka przeznaczona tez dla mlodszych czytelnikow, a mimo to mysle, ze starszym rowniez by sie spodobalo. juz na poczatku nietrudno bylo mi sie wciagnac i polubic bohaterow, a im dalej w las tym bylo lepiej. doslownie czulxm sie tak jakbym razem z Arim podrozowalx po swiecie Zorzy, wszystko to bylo tak realnie a jednoczesnie magicznie opisane. na zakonczeniu ryczalxm jak dziecko (a warto zauwazyc ze byl srodek nocy). i tym razem nie dlatego, ze bylo ono smutne, wrecz przeciwnie dostalismy to, na co zaslugiwal glowny bohater po calej swojej podrozy; happy ending, ale... wlasnie, happy end nie byl dla wszystkich. mysle, ze to zakonczenie pokazuje, ze czasem trzeba po prostu pogodzic sie z losem i odpuscic, gdyz jest to jedyna dobra decyzja na pewno nie poprzestane na jednej ksiazce tej autorki i w najblizszym czasie chcialxbym siegnac po druga czesc opowiesci ze swiata Zorzy
3.25 ⭐️ Walczą we mnie dwa wilki. Jeden uważa że jest to przyjemna klimatyczna historia dla młodszych przekazująca uniwersalne wartości jak szacunek dla każdego żywego stworzenia, konieczność współpracy i samodzielnego myślenia itp. a drugi krzyczy "Boże jak okrutnie się męczyłam czytając to". Gdy już sięgałam po książkę czytało mi się ją względnie dobrze, nie czułam się super zaangażowana ale też nie super znudzona. Jednak gdy tylko ją odkładałam dopadało mnie takie znużenie że nie chciało mi się wracać. Było to jednocześnie pełne przygód i takiej wymuszonej pretensjonalności i podniosłości. Wydawało się jakby ta fabuła trwała dlatego że autorka miała taki kaprys i nic więcej i możnaby było dopisać jeszcze z kilkanaście takich pojedynczych przygód. Ooo - snucie opowieści przy ognisku! To wyrażenie idealnie oddaje klimat tej książki. Do mnie chyba to nie trafia a przynajmniej nie w tym momencie. Skoro już jednak kupiłam drugi tom to napewno sprawdzę.
to było przesłodkie !! mega wzruszające, z bardziej skąplikowaną historią niż spodziewałam się po książce dla dzieci, jednak to zdecydowanie na plus, bardzo polecam młodszym czytelnikom
spoiler: czemu akurat foki musialy być złymi bohaterami 😭😭 na szczęście okazało się, że to nie była do końca ich wina...
słuchałam w audiobooku, pewnie przeczytałabym szybciej sama (i poogłądała te piękne ilustracje!!), ale aż mi się przypomniało jak byłam mała i uwielbiałam wieczorami słuchać bajek w takiej formie, a mała Kornelia z pewnością pokochałaby tą historię
4,5 ⭐️ chwilę odpocznę od literatury dziecięcej i zabieram się za drugą część 🫶🏻
Niezwykle ciepła i bogata w wyśmienitą historię książka. Moim zdaniem nada się dla czytelników w każdym wieku, ze względu na odchodzenie od niektórych konwencji literatury dziecięcej/ młodzieżowej. Absolutnie cudowne opisy, które sprawiają, że transportowałam się do przedstawionego świata. Zimowe otoczenie sprawia, że dzieło staje się jeszcze bardziej unikatowe. Nie spotkałam się jeszcze z taką lekturą z tego gatunku i na pewno sięgnę po drugą część tej historii!
Bardzo przyjemna fantastyka dla młodszych czytelników, jednak mnie nie podawała Czytało mi się ją ciężko (wina wydania i tego że jest taka sztywna i ma gruby papier) ale sama w sobie fabuła podobała mi się jednak często się w niej gubiłam i miałam mały problem z określeniem które kwestie wypowiadają zwierzęta, a które ludzie
Niby się nie ocenia książki po okładce, ale jak widzę piękną okładkę to książka bardziej mnie interesuje, no i z tą też tak było gdy ją zauważyłam przypadkiem w bibliotece. I okazało się, że nie tylko na okładce ale też w środku są cudowne kolorowe ilustracje <3 Fabuła też ciekawa, taka baśniowa, no i oczywiście przyciągnęły mnie do czytania motywy północne i inspiracje inuickie.
Uwielbiam zimowy klimat tej książki oraz wspaniałe ilustracje. <3 W treści jednak coś mi nie do końca pasowało, coś się nie kleiło ideowo, a jak na książkę dla dzieci czytało się dosyć opornie. Bardzo chciałabym ją uwielbiać, ale nie mogę. Szkoda, bo powinna była tak mocno mi się spodobać.
To było ciekawe! Ten świat skojarzył mi się trochę z ❝Moim bratem niedźwiedziem❝, a trochę z ❝Vaianą❝. W ogóle bardzo Disneyowska jest ta powieść, więc jeśli lubicie takie klimaty, to śmiało czytajcie! Bardzo podoba mi się styl autorki – był poetycki i naprawdę fantastycznie czytało mi się tę opowieść. Była taka baśniowa.