Czy można zakochać się w kimś, kogo znało się przez całe życie? W kimś, kogo traktowało się jak członka rodziny, który był niemal jak brat i najlepszy przyjaciel w jednym?
Erica Turner i Alex Walsh w zasadzie znali się od dnia swoich narodzin. Chodzili razem do przedszkola, potem do szkoły podstawowej, a teraz uczą się w tym samym liceum. Byli nierozłączni, jednak nie patrzyli na siebie w ten sposób. Ona miała chłopaków, on spotykał się z dziewczynami i wydawało się, że relacja między nimi nigdy nie będzie inna niż dotąd.
Aż do pewnej imprezy, kiedy Erica wyszła na zewnątrz, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, a on przyszedł do niej, by dotrzymać jej towarzystwa. Wystarczyły jedno spojrzenie i pocałunek, który wszystko zmienił.
Erica nie potrafiła zapomnieć, jak smakują jego usta. I już nie chciała. Tylko jak poradzi sobie teraz z tymi nowymi uczuciami?
1.5/5 Strasznie nudna książka, myślałam, że będzie to fajna historia na raz, jednak nic specjalnego się w niej nie działo, bardzo mnie zmęczyła:/ bohaterowie również bardzo irytujący, momentami odczuwałam cringe
jak nie lubię mówić że widać że coś jest z wattpada, to tak tutaj muszę to dodać. lektura na jeden dzień, wręcz parę godzin. przez swoją prostotę krótko się ją czyta, dużo krótkich dialogów i jak to jednotomówka to akcja nie za bardzo się rozwinęła. myślę, że na takie odmóżdżenie się po czytaniu ciężkich książek - jest idealna.
ja naprawde myslalam ze cos z tej ksiazki bedzie, ale 💀💀 po 1 co to za jezyk literacki i wgl co to za polski byl, pod wzgledem stylu czulam sie jakbym czytala swoj pamietnik z czasow gdy mialam 6-8 lat 🤓 po 2 glowna dwojka to napalona banda dzieciakow bo inaczej tego sie nie da nazwac po 3 najbardziej basic rozwiniecie friends to lovers jakie moze istniec… jakby autorka nawet nie probowala jakkolwiek pociagnac, nagrzac atmosfery, zaciekawic nas napieciem (a raczej jego braku) miedzy bohaterami😭😭 ta fabula nie wciagala ani troche, pelno imprez, imprez, pijanstwa, scen zblizen, imprez, imprez, sprzeczek i jesczze raz sprzeczek. szczerze? nawet nie wiem jak opisac to co mi sie nie podobalo bylo tego az tyle
niesamowicie nudna książka, źle napisana, nic kompletnie się tam nie dzieje. dramy są zbywane albo śmiechem albo obrażaniem się na siebie. ostatnie 3 rozdziały przekartkowałam, nie warto marnować czasu na ten tytuł.
Nie. Po prostu nie. Tandetna, strasznie przewidywalna opowieść o dwójce nastolatków, którzy się 24/7 śmieją. Poważniejsza kłótnia? Zacznijmy się śmiać, bo w sumie czemu nie. Jakieś zbliżenia? Ha ha, ale śmieszne, pośmiejmy się razem. Relacje między bohaterami są strasznie „spłaszczone”, tzn. coś się dzieje i nagle bum! Trzy dni później. Ostatnie 150 stron to dosłownie przemęczyłam i odliczałam strony do końca. I jeśli tak jak ja macie jakieś nadzieje, ze ta książka bedzue dibra to weźcie zostawcie ja w tym sklepie, bo szkoda kasy. Amen.
Erica i Alex znają się od zawsze. Ich matki poznały się na sali porodowej i od tego czasu stały się przyjaciółkami na całe życie. Nic dziwnego, że ich dzieci wzięły z nich przykład i są dla siebie wszystkim. Nie byłoby problemu gdyby nie pojawiające się uczucie, które nie ma prawa się pojawić w tak długoletniej i zażyłej przyjaźni jak ta. Dwójka bohaterów ma pod górkę, w szkole się pojawia nowy chłopak, który ewidentnie jest zainteresowany Ericą, a dziewczyna Alexa nie najlepiej reaguje na jego relację z dziewczyną. Gdy w grę wchodzą uczucia i zazdrość pojawiają się komplikację. Bohaterowie byli w porządku, ich relacja miała prawo bytu i fundamenty aby się rozwinąć tak szybko do tak wielkiej skali. Jednak były momenty gdy miałam ochotę się złapać za głowę z powodu ich głupoty. Pierwszym moim zarzutem jest fakt, że osoby znające się całe życie nie potrafią ze sobą szczerze porozmawiać i mówić o sowich uczuciach i obawach. Gdyby mówili otwarcie o tym co ich gnębi to książka byłaby o połowę krótsza. Rozumiem, że mogli na początku mieć obawy czy ta druga osoba ich nie odrzuci ale jednak znając się tyle lat nie powinno się zachowywać tak jak Erica na imprezie, co doprowadziło do pewnej kłótni. Niestety awantury jakie się pojawiły na kartach tej powieści powstawały z naprawdę błachych powodów co po raz kolejny prowadzi do mojego stwierdzenia, że wystarczyłaby chwila rozmowy i nie byłoby problemu. Sam epilog napawał mnie wątpliwościami, ponieważ decyzja głównej bohaterki była dość wielką sprawą i nie jestem pewna czy ta decyzją przypadła mi do gustu. Pióro autorki było przyjemne, książkę pochłonęłam dosłownie podczas dwóch posiedzeń, a to samo za siebie mówi jak bardzo byłam zaangażowana w lekturę. Z pewnością sięgnę po kolejne książki autorki jakie się ukarzą.
𝘢𝘶𝘵𝘰𝘳𝘬𝘢: Monika Dąbrowska 𝘸𝘺𝘥𝘢𝘸𝘯𝘪𝘤𝘵𝘸𝘰: NieZwykle 𝘮𝘰𝘫𝘢 𝘰𝘤𝘦𝘯𝘢: ✯✯✯✯/5✯
(współpraca barterowa)
Q: czytacie książki friends to lovers?
Po „Friend” sięgnęłam głównie ze względu na okładkę. Gdy ją po raz pierwszy zobaczyłam od razu pomyślałam – „ta książka musi być moja”. Czy żałuję? Zdecydowanie nie, ponieważ już od pierwszych rozdziałów bardzo polubiłam tę historię i jej bohaterów.
Alex Walsh i Erica Turner od zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi, można by powiedzieć, że już za czasów niemowlęcych byli nierozłączni. Od maleńkiego stanowili dla siebie wsparcie i pomoc, której nie dostawali od innych. Byli nierozłączni można powiedzieć. Stanowili jedność, której nikt nie był w stanie rozbić na dwie części.
Erica już jako mała dziewczynka okazywała swoją nieśmiałość i nieufność do innych. Nigdy nie była osobą, która „jako pierwsza wyciągnie rękę”. Od zawsze przykładna uczennica, dobra córka i siostra oraz zabawna i urocza przyjaciółka. Na pierwszy rzut oka Erica wygląda na pannę idealną, ale czy faktycznie tak jest?
Alex to kompletne przeciwieństwo Eriki; buntownik, dusza towarzystwa, wszędzie go pełno. Mimo tych wszystkich różnic; ta dwójka zawsze potrafiła znaleźć swój wspólny język. Nawet mimo cech, jakie posiada zawsze stanowił pomoc dla swojej przyjaciółki, gdy tego potrzebowała. Alec może uchodzić za typowego “bad boy’a”, jednak tutaj mamy przykład na to, że pozory faktycznie potrafią zmylić; Alec jest przeuroczy i zazwyczaj bardzo kochany.
Przyjaźń kwitnie w najlepsze i wszystko jest takie, jakie zawsze było, aż do pewnej imprezy… która zmienia dosłownie wszystko. Kto by pomyślał, że jeden pocałunek może obrócić cały nasz dotychczasowy świat do góry nogami? Odpowiedź na to pytanie mogą udzielić wam Erica oraz Alex, do których pocałunku doszło na jednej z imprez zorganizowaną przez dziewczynę. Cały jej świat nagle zmienia cały swój bieg, a wszystko, co było dla nich kiedyś codziennością szybko się zmienia…
Mogę powiedzieć, że polubiłam tę książkę już od pierwszych stron. Sam prolog pozostawił po sobie swego rodzaju nutkę ciekawości tego, co może się wydarzyć w ciągu całej książki. Tak samo od samego początku książki czuć więź łączącą Erikę i Alex’a. Ich relacja już w prologu pokazywała mocne przynależenie do siebie (słowo użyte w jego dobrym znaczeniu) oraz przyjacielską miłość, która jest nie do podrobienia.
Styl pisania Moniki od razu przypadł mi do gustu. Lekki, przyjemny, ale i prosty, dzięki któremu płynie się przez całą książkę. Autorka cudownie opisuje rozwój oraz coraz to kolejne etapy relacji głównych bohaterów. Naprawdę czyta się to przyjemnie.
Nieraz miałam motyle w brzuchu czytając „Friend”. Oczywiście nie zabrakło też momentów, gdzie miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. No i nie mogło nie być smutnych momentów. Mimo to nie uroniłam ani jednej łzy podczas czytania tej książki, żadna przykra scena nie wywołała we mnie aż tak dużych emocji. Niemniej wciąż odczuwałam uczucia bohaterów dosyć dotkliwie.
Spędziłam naprawdę fajny czas z lekturą tej książki. Bardzo się cieszę, że miałam szansę przeczytać historię Eriki oraz Alex’a, ponieważ jestem zdania, że każdy powinien zapoznać się z tą uroczą historią.
To czego mi trochę brakowało w książce, to większy plot twist, który choć trochę wbiłby mnie w fotel. Było niewiele malutkich zwrotów akcji, jednak to nie było to, czego w pewnym sensie oczekiwałam.
Jestem pewna, że każdy z nas będzie w stanie wynieść jakieś wnioski z tej książki.
Mimo że książka nie liczy wielu stron, ponieważ niecałe trzysta, to pokazuje ona piękną historię od przyjaźni do miłości. Powiem wam tak jeszcze w sekrecie, że sama chciałabym przeżyć taką przyjaźń, a później miłość, jaką mieli szansę doznać Erica i Alex. Przepiękna historia, którą jestem w stanie polecić każdemu ❤️
Jeśli tak jak ja lubicie książki, które swoim vibe'm odwzorowują klimat młodzieżowych filmów Netflixa to bardzo dobrze trafiliście. Monika Dąbrowska w swoim debiucie “Friend” przedstawia nam historię Alexa i Erici, dwójki przyjaciół, którzy znają się od dnia swoich narodzin. Całe życie stali obok siebie ramię w ramię jako przyjaciele, jednak coś się zmienia. Jeden pocałunek sprawia, że nie chcą już być dla siebie tylko przyjaciółmi. Zapragnął czegoś więcej!
Moje pierwsze spostrzeżenie. Bardzo, ale to bardzo przyjemnie czytało mi się tą historię. Od samego początku czułam fajny vibe jaki bił od tej historii. Ta książka przypomniała mi filmy, które za dzieciaka oglądałam na Disney Channel, a teraz podobne oglądam na Netflixie. “Friend” jest dobrze napisaną i przemyślaną historią. Nie mamy tutaj bóg wie jakich zwrotów akcji czy niespodzianek. Jednak ja nie spodziewałam się po niej niczego innego. Czułam, że spędzę z nią przyjemnie czas, i tak właśnie było.
Autorka zadbała o to, aby bohaterowie książki byli realistycznymi postaciami, z normalnymi codziennymi problemami. Erica, Alex i ich grono przyjaciół dostarczyło mi sporą garść rozrywki. Młodzież jak to młodzież rządzi się swoimi prawami. Troszkę nostalgia mi się odpaliła przy tym tytule. Fajnie było troszkę powspominać, te pierwsze razy. Pierwsze poważne spojrzenia, pierwszy pocałunek, pierwsze kocham cię. Ta historia jest po prostu urocza w swojej prostocie.
Słowem, które najbardziej kojarzy mi się z tym tytułem będzie słowo “zaufanie”. W tej historii wielokrotnie zostanie ono testowane, naciągane i zaniedbywane. Nasi młodzi bohaterowie nie uniknął błędów, przez które ich relacja będzie skomplikowana. Jednak kto z nas w tak młodym wieku nie popełniał błędów? Dlatego nawet jeśli przez moment nie rozumiałam jakiegoś zachowania czy coś mnie irytowało, to dla mnie szybko traciło ważność. Tutaj mówimy tak jak wspomniałam wcześniej o realnych bohaterach, młodych osobach, które powinny popełniać błędy.
“Friend” jest głównie książką skierowaną do nastolatków i młodych dorosłych. I to głównie im polecam tą historię. Jeśli lubicie słodkie młodzieżówki i wątek friends to lovers to ta książka będzie dla Was. Autorka ma bardzo przyjemne pióro, przez co tą historię czyta się bardzo szybko. Książka nie wymaga od nas ciągłego rozmyślania czy analizowania, pozwala nam po prostu odpocząć i przeżyć kolejną ciekawą przygodę.
Czy przyjaźń między dziewczyną, a chłopakiem może trwać latami? Autorka przekonuje nas, że nie.
Ale w swojej recenzji wcale nie zamierzam się nad tym zastanawiać, bo ile historii, tyle opinii. Natomiast mocno pochylę się nad całokształtem.
Zacznę od plusów. Bardzo mi się podobała okładka. Naprawdę wpadającą w oko.
Koniec plusów. Niestety.
Jeśli chodzi o styl i język: Korekta, a właściwie jej brak, momentami nieprawidłowa i dziwna konstrukcja zdań, mylenie czasów w narracji, interpunkcja i mnóstwo masła maślanego ('skierowałam kroki w odpowiednim kierunku', 'zeszłam na dół') , powtórzenia, literówki i zły szyk zdań - to główne przewinienia w tej materii, które mocno psuły odbiór.
W pierwszym rozdziale mamy imprezę z okazji urodzin kumpeli, jak zawsze pod koniec letnich wakacji, a w drugim rozdziale wracają do szkoły po Świątecznej przerwie. Hmm... Jeśli był tam przeskok czasowy, to zabrakło o tym informacji, a scena z urodzin nie wniosła nic do tejże historii.
Oczy mam wielkie, jak jednodolarówki... Strasznie wielkie i prostokątne zatem, bo to banknot, a nie moneta! Research leży i kwiczy. Egzaminy na studia zdaje się wcześniej w USA, nie w maju, jak w Polsce, natomiast aplikacje na studia składa się już w styczniu! A bal maturalny odbywa się pod koniec roku szkolnego, gdy wszystkie egzaminy są już zdane i jest wiadome, gdzie będziemy studiować. Dlaczego polskie autorki nie sprawdzają tego, o czym piszą? Dlaczego przekładają polskie realia na amerykańskie?!? Strasznie to drażniące.
Mnóstwo scen zapchaj dziura, które nic nie wnoszą i sporo takich które miały być zabawne, ale zdecydowanie nie były. Sceny zazdrości z obu stron - wielkie czerwone flagi. No szanujmy siebie i swoich partnerów! Wprowadzanie dalszoplanowych bohaterów, byle tylko dać powód do kłótni - jak profesor z samolotu. Kłócą się z zazdrości, po czym innym mówią, że nie mogą być zazdrośni i muszą ufać swojej drugiej połówce. Chciałoby się palnąć w łeb. Albo Colin, który po 3 w nocy przynosi do jej domu telefon Alexa, by odkrył ich tajemnicę - gdzie tu logika?
Podsumowanie? Książka inflantylna, z mnóstwem błędów, bez logiki i researchu. Bohaterów nie da się polubić. No dlaczego książki z ładnymi okładkami są tak słabe? Dlaczego polskiego autorki robią idiotki z czytelniczek? Dlaczego wydawnictwa nie postarają się chociaż odrobinę poprawić odbioru, robiąc korektę tekstu?! Szkoda słów.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książka "Friend" jest debiutancką powieścią autorki, a jak już wiecie lubię poznawać nowych autorów, dlatego też postanowiłam sięgnąć po ten tytuł. Jest to książka z gatunku new adult, zatem bohaterami są młodzi ludzie dopiero wkraczający w dorosłość, znajdziemy tutaj motyw friends to lovers, który osobiście bardzo lubię. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i prosty, da się wyczuć, że ta historia to debiut, jednak czyta się ją naprawdę szybko. Fabuła została ciekawie nakreślona, dobrze poprowadzona, jednak jest mocno przewidywalna i po prostu zabrakło mi tutaj tego "czegoś". Akcja powieści toczy się swoim rytmem, nie znajdziemy tutaj większych zwrotów akcji. Historia została przedstawiona głównie z perspektywy Erici, co pozwoliło mi lepiej ją poznać, dowiedzieć się co czuje, myśli, a tym samym lepiej zrozumieć jej postępowanie oraz decyzję. Zabrakło mi zdecydowanie więcej punktu widzenia Alexa. Relacja między Ericą a Alexem została poprawnie przedstawiona, ich dialogi często sprawiały, że na mojej twarzy gościł uśmiech, jednak nie poczułam niestety chemii pomiędzy bohaterami, liczyłam na trochę więcej emocji jeśli chodzi o tą sferę. Myślę, że książka sprawdzi się idealnie dla czytelników w podobnym wieku co główne postaci "Friend", jestem pewna, że będą oni mogli się w wielu przypadkach utożsamić z bohaterami.
Książka Moniki Dąbrowskiej to historia o pięknej przyjaźni damsko-męskiej i to takiej już od pieluchy. Czytanie o Alexie i Erice było bardzo fajnie, ich relacja była oparta na ogromnym zaufanie i szczerości, przynajmniej dopóki jedno nie zaczęło czuć czegoś więcej. Wszystko toczyło się nader szybko, wszyscy przyjaciele też widzieli że coś jest na rzeczy jedynie najdłużej zeszło się samym zainteresowanym.
Wszystko było by dobrze, bo to historia z cyklu jakie bardzo lubie jednak tu było kilka sytuacji niepotrzebnych. Zarówno kłótnie czy sprzeczki między tą dwójką były kilka razy zbędne, pojedyncze sytuacje były też dodane do historii choć w zasadzie nic w nią nie wniosły oprócz podkreślenia zazdrości którejś ze stron no i koniec końców to jak rozegrana została historia z całą paczką był nawet dla mnie ciut za słodka.
Książka sama w sobie nie jest zła, jedyne elementy który był dla mnie dziwne to wiecznie nieobecni rodzice, pijący uczniowie (historia dzieje się w USA gdzie pić można dopiero od 21 lat) i mama, która nakrywa dzieci w dość niedwuznacznej sytuacji i wychodzi bo jadą z tatą na konferencje. Wiem jednak, że to debiut jest traktuje takie historie nieco przychylniej. Gdyby dopracować nieco całość wyszłoby bardzo porządnie jednak na pewno książka znajdzie wielu zwolenników i osobom lubiącym młodzieżówki ją polecam. Miło spędziłam przy niej czas.
To chyba tradycja ze na koniec roku czytam same gówniane książki. Zacznijmy od tego ze postacie mentalnie zachowuja sie na 12 lat a nie 18. ICH KLOTNIE NIE MIALY TAK BARDZO SENSU. Przez cała ksiażke nie działo sie nic kompletnie nic. Nie ma tu punktu kulminacyjnego lub jakiegos zwrotu akcji ktory byłby interesujący. Dialogii tez nie byly wybitne. Ale najabardzije mnie wkurzało to gdy autorka z dupy urywała jakiś fragment. ROZMOWA MATKI ERICI PO TYM JAK SIE DOWIEDZIALA O NICH NIE ISTNIEJE. Tak samo ojciec erici (on jest caly czas na delegacji). A reakcji rodzicow Alexa wgl nie ma. Ogolnie nie polecam i szczerze juz lepiej przeczytac jakas ksiazke z wattpada bo jest lepiej napisana i ma lepsza fabułe
2.5/5 Czytając to na wattpadzie pare lat temu zapamiętałam to lepiej. Od pierwszych stron już widać, że to typowe wattpadowe dzieło. Mimo tego książka podobała mi się, uwielbiam twórczość Moniki na wattpadzie, ale ta pozycja przypadła mi do gustu najmniej. Przede wszystkim denerwowało mnie pomijanie i skracanie wielu wydarzeń, zalatywało to typowym wattpadowym fan fiction. Uważam, że nie jest to napisane najlepiej. Jednak główny wątek mi się podobał i uwielbiam to w jaki sposób skradali się do tego, żeby być w związku. Książka była szybka i przyjemna w czytaniu. Nic więcej nie mogę o niej powiedzieć, na pewno nie skradła mojego serca.
1.5/5 Widać, że jest to książka z wattpada. Kompletnie nie przypadła mi do gustu. Bohaterowie zachowują się dziecinnie, a ich odwieczna zazdrość mnie już przytłaczała. Styl też mi się nie podobał. Miałam wrażenie że niektóre zdania są źle skonstruowane, albo słowa wielokrotnie się powtarzały. Mówiąc o treści i fabule to również nic specjalnego. W książce zupełnie nic się nie dzieje, można nawet stwierdzić że była po po prostu nudna. Nie miałam żadnych oczekiwań co do tej historii, więc myślę że jest to odmóżdżacz oparty na realiach wattpadowych. Nic więcej.
1,5/5⭐️ Zacznijmy od tego, że fabuła jest tak strasznie nudna... Głowni bohaterowie co chwilę się kłócą, a za moment znów się uwielbiają. TO JEST TAKIE BEZ SENSU. Mam wrażenie, że te wszystkie kłótnie nie wprowadzały nic do fabuły (i tak wychodziło na to, że się godzili) i na dodatek powstawały z tak absurdalnych powodów.. Szkoda gadać. 1,5 gwiazdki za to, że jakoś to doczytałam do końca. Nie polecam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
to było takie nudne czułam się jakbym zaczęła książkę w połowie histori a ich kłótnie z dupy i obrażanie się o byle gówno było takie męczące ta książka nic nie wniosła do mojego życia i gdzie do jasnej anielki byli ich rodzice????
co to w ogóle było, miał to być dnf, skończyłom to tylko dlatego, że mi sie okropnie nudziło i denerwowało nie że mam nie skończoną książke, okropny wattpad, w zasadzie to było o niczym, nie polecam