Historia Qin Shi Huang jest tragiczna, ale czytając, nie mogłam skupić się na smutku, bo co rusz pojawiała się cycata pani opiekunka. Taki rozpraszacz, który przysłużył się młodemu, ale nie kupuję ich 'zbratania się'. Nie.
Tak samo nie kupuję wyjaśnienia mocy Władcy i w ogóle mam problem w sposobie ich walki. Jest nierealna i chociaż to manga, fantasy i religie, czyli generalnie zawieszamy niewiarę na haczyk, to nadal coś mi nie pasuje.
Okładka ładna, ale uważam, że styl rysunków się pogorszył. Twarze i mimika robiona po łebkach, tja, można powiedzieć, że Chińczycy są skośnoocy, ale proszę was, to już pod parodię podchodzi. I Hades jak niedorobiony elfi żul.
Nie wiem, czy dalej będę czytać. Może dokończę sobie ich starcie, ale czy kupię dalszy-dalszy tom, nooo, bardzo mocno się nad tym zastanowię.