Przypadkowa para spacerowiczów znajduje w poznańskim jeziorze Rusałka ciało młodego chłopaka. Szybko okazuje się, że to piętnastoletni Stanisław, uczeń społecznego liceum, który nie wrócił do domu po urodzinowej imprezie jednego z kolegów.
Sekcja zwłok potwierdza przypuszczenia Florentyny, policjantki śledczej, że było to zabójstwo i próba upozorowania wypadku.
Zaczyna się wyjątkowo trudne dochodzenie ? ślady nie wskazują na nikogo ze znajomych, a kolejne wątki prowadzą donikąd. Na jeziorze zaś co jakiś czas ktoś puszcza wianki uplecione z białych kwiatów...
3,75 ★ Ostatnio mama pożyczyła mi te książkę i stwierdziła, ze dawno jej tak żadna książka nie wciagnela i faktycznie, tak jak moja mama przeczytałam ja na jednym posiedzeniu. Nie jest może jakoś wybitnie napisana, wkurzało mnie ciągłe tłumaczenie niektórych „młodzieżowych powiedzeń”, pare rzeczy w fabule jest też moim zdaniem zbędnych, ale wow, wciąga niesamowicie.
Może nie była to jakaś wyjątkowa książka, ale była w porządku. Gdy już myślałam, że nie zapamiętam jej na długo to się grubo myliłam, bo epilog sprawił, że chce poznać dalsze losy Florentyny. W książce są też poruszane ważne tematy, takie jak homofobia i nękanie przez internet, więc to też na plus.