Trzydziestotrzyletni Amerykanin, porzucony przez żonę i dopiero co rozwiedziony, by odzyskać równowagę emocjonalną, udaje się do Hiszpanii. Przemierza cały kraj i w końcu na skraju półwyspu znajduje samotnię, w której ma nadzieję dojść z sobą do ładu.
Z pasją remontuje zrujnowany dom na wzgórzu, w czym znajduje ukojenie. Z czasem zżywa się z hiszpańską rodziną, która nazywa go Rubio - blondyn, i traktuje jak swego. Rubio - choć wydawało mu się, że nie jest zdolny do miłości - namiętnie i ze wzajemnością zakochuje się w hiszpańskiej siedemnastolatce.
Gwałtowne uczucie wybucha z siłą, jakiej Rubio nie zaznał nigdy w życiu. Wydaje mu się, że w końcu poznał, co to szczęście. Ale zapomniał o jednym - jest w Hiszpanii, a nie w Ameryce. Tu sprawy nie układają się tak prosto, jak by chciał. Czy naprawdę umie nie tylko brać, ale i dawać szczęście?
William Wharton (7 November 1925 - 29 October 2008), the pen name of the author Albert William Du Aime (pronounced as doo-EM), was an American-born author best known for his first novel Birdy, which was also successful as a film.
Wharton was born in Philadelphia, Pennsylvania. He graduated from Upper Darby High School in 1943, and was inducted into the school's Wall of Fame in 1997. He volunteered to serve in the United States Army during World War II, and was assigned to serve in a unit to be trained as engineers. He ended up being assigned to serve in the infantry and was severely wounded in the Battle of the Bulge. After his discharge, he attended the University of California, Los Angeles and received a undergraduate degree in art and a doctorate in psychology, later teaching art in the Los Angeles Unified School District.
His first novel Birdy was published in 1978 when he was more than 50 years old. Birdy was a critical and popular success, and Alan Parker directed a film version starring Nicolas Cage and Matthew Modine. After the publication of Birdy and through the early 1990s, Du Aime published eight novels, including Dad and A Midnight Clear, both of which were also filmed, the former starring Jack Lemmon.
Many of the protagonists of Wharton's novels, despite having different names and backgrounds, have similar experiences, attitudes, and traits that lead one to presume that they are partly autobiographical[citation needed]. There is precious little certifiable biography available about Wharton / Du Aime. He served in France and Germany in World War II in the 87th Infantry Division, was a painter, spent part of his adult life living on a houseboat as an artist in France, raised several children (not all of whom appreciated his philosophy of child-rearing), is a reasonably skilled carpenter and handyman, and has suffered from profound gastrointestinal problems.
In 1988, Wharton's daughter, Kate; his son-in-law, Bert; and their two children, two-year-old Dayiel and eight-month-old Mia, were killed in a horrific 23-car motor vehicle accident near Albany, Oregon, that was caused by the smoke generated by grass-burning on nearby farmland. In 1995, Wharton wrote a (mostly) non-fiction book, Ever After: A Father's True Story, in which he recounts the incidents leading up to the accident, his family's subsequent grief, and the three years he devoted to pursuing redress in the Oregon court system for the field-burning that caused the accident. Houseboat on Seine, a memoir, was published in 1996, about Wharton's purchase and renovation of a houseboat.
It is worth to be noted that he gained an enormous and very hard to be explained popularity in Poland, which was followed by many editions as well as meetings and, eventually, some works prepared and edited only in Polish.
Wharton died on October 29, 2008 of an infection he contracted while being hospitalized for blood-pressure problems.
Gdybym mogła, dałabym okrągłe zero. Treść okropna, sprawiająca wrażenie propagującej pedofilii. Cała treść to remont domu, poprzeplatany z seksualizowaniem siedemnastolatki. Przez cały czas czułam jedynie obrzydzenie, mając ochotę zamknąć książkę, po czym wyrzucić ją przez okno. Serdecznie nie polecam
I'm so disappointed. Half of the book is just a description of building a house and in the other half we have a portrayal of our main character. He is shown as a good man and... nothing more to be honest. But my question is: why is no one talking about the fact that he is basically a pedophile? Such a terrible book 😖
Błędne pojmowanie wolności, którą chcą dać drugiej osobie - to z pewnością łączy Rubio i Dolores. Oboje próbują zrozumieć swoje uczucia, potrzebując wzajemnej uwagi i troski.
Rubio wyciągnął wnioski z błędu, który popełnili w relacji ze swoją byłą żoną - Gerry, gdy rezygnowali z manifestowania i podkreślania swojego przywiązania - poprzez odpowiednie słowa, czyny i wspólną decyzję o urodzeniu dziecka. Oboje odrzucają potomstwo twierdząc, że „każde kolejne pokolenie rezygnuje z własnego szczęścia na rzecz potomstwa”. Tylko czy to naprawdę w przypadku ludzi jest rezygnacja? Czy raczej inwestycja w materializację tego szczęścia? „Otwarty” model związku Rubio i Gerry - realizujący potrzebę „wolności”, bycia „niezależną i wolną”, „bycia sobą” - prowadzi ich do oszukiwania samych siebie, topienia smutków, degradacji do „ludzi płytkich i nieciekawych”, których niszczy przekonanie, że „ich życie nie ma sensu” . Oboje wyciągają jednak wnioski - samo dziecko okazuje się wcale nie być problemem - oboje się na nie decydują w swoich związkach po rozstaniu. Zawiodła ich komunikacja i wiara w sens utrzymywania tego, co łączy (a to wcale nie narusza wolności!).
Dolores również ogromnie zależy na Rubio, staje się on dla niej wszystkim - budowniczym świata, architektem przyszłości, eksplikatorem teraźniejszości. Chce dać mu wybór i chce zostać wybrana - w czym posuwa się do bolesnej skrajności, która kończy się fatalnie. Dolores nie rozumie amerykańskiej mentalności wolności. Próbuje po swojemu zaspokoić tego, którego nie rozumie. Nie zależy jej na niczym innym niż tym, by pozostał - i niestety w rezultacie sama nie pozostaje.
Nie pozostaje na świecie ostatecznie również Rubio. Traumatycznych przeżyć nie zaleczy już to, co dało mu tak wiele po rozstaniu z Gerry - gdy sam się nazywa „urodzonym specem od wicia gniazdek”. Smutków nie przezwycięży już ciężka praca; ogromne obciążenie podwójnej traumy zdaje się wręcz niemożliwe do pokonania w drodze „wzięcia się w garść”. Rubio nie buduje już następnego domu, nie znajduje motywacji i wiary w kolejną szansę dla świata. Sama Dolores ciekawie zresztą sformułowała pytanie, gdy zwróciła się do Rubio: „Czy twoje życie polega na budowaniu domu dla siebie? Jaki masz cel?” - Rubio finalnie stracił cel. Stracił sens budowania domu.
Miłość Rubio jest zawiła, drobiazgowa, namiętna. Uczucia Dolores są cierpliwe, pełne troski i pragnienia obecności. Oboje wciąż aktywnie próbują ustalić, na czym polega miłość - i czy można ją jakkolwiek osiągnąć. Łączy i niszczy ich jednak błędne pojęcie wolności, którą chcą dać drugiej osobie, by nie zmuszać jej do małżeńskiego życia w wyniku pojawienia się dziecka. Mieli szansę zapytać wcześniej Marię, mieli szansę ze sobą porozmawiać. Oboje odizolowali się jednak od siebie w swoim rozumieniu myśli i dobra drugiej osoby.
nudna, większość książki to jeden wielki opis budowy domu, a normalizowanie miłości trzydziestotrzylatka (który, notabene, mentalnie ma mniej niż jego wybranka) z siedemnastolatką - obrzydliwe 🤮 nie polecam
One of his books I would come back to - because of its very simplicity telling everything, in its recognisable Wharton way. I love the easiness of the story being told, the way people relate to one another and the main character relates to himself. No matter there is a particular age mentioned (he is 33) for me people at almost any age could experience such matters (love, friendship, parting, lost, new beginning) in a similar way, very sensitive and quite understanding. I enjoyed all of it and no matter I read it taking my time, I was soon at its end just to find myself filled with all the feelings a story of another human being can fill with. And there is everything in it but above all beauty and love, especially when it is not easy. And a way ahead no matter or maybe thanks to the fact that what used to be remains present in its very special way.
Kiedyś jeden z moich ulubionych pisarzy, William Wharton. Wiele książek przeczytanych, więc jak przypadkiem wpadła mi w ręce ta, a akurat miałam trochę czasu - to przeczytałam. Typowy Whartonowy styl i temat-budowania "gniazdka". Ale to już nie dla mnie, już wyrosłam z lubienia tego typu książek... (choć niektóre wciąż cenię sobie, i cytaty z nich wciąż gdzieś w pamięci)