Bohaterem książki jest pewien dziennikarz, który postanawia rozwikłać tajemnicę przeklętej wioski na Roztoczu. W tej sielskiej okolicy pojawiają dziwne postacie i mają miejsce przerażające incydenty, które coraz bardziej osaczają Uchmanna.
Uwielbiam opowieści grozy o wioskach na odludziu, o małych społecznościach i o klątwach z przeszłości, które nękają mieszkańców. Jeśli dorzucić jeszcze szczyptę folkloru, nieco magiczności i porządną porcję strachu, to Stefan Darda idealnie wpasował się w mój horrorowy gust. Pierwszy tom Czarnego Wygonu wciągnął mnie bez reszty i nie chciał wypuścić ze swoich szponów :)
In this book by Darda, the protagonist travels from a big city to the countryside, to investigate a paranormal occurrence, so it’s completely unlike that other book by Darda, where the protagonist travels from a big city to the countryside and ends up investigating a paranormal occurrence, or the sequel to that other book, where the protagonist travels from a big city to the countryside to investigate a paranormal occurrence. That’s good; I’m always keen to read something very original.
At the beginning of Czarny Wygon, the protagonist receives a hundred or so pages of a story, which supposedly holds the key to the paranormal mystery. It might also be – as the protagonist logically surmises – a hoax, written by an impostor. This manuscript, so to speak, becomes a side story to the main plot, appearing in parts, as the protagonist gradually reads through it.
And here’s the fundamental structural flaw of this book: any normal person, upon receiving an envelope of printed text, with the information: and by the way, this explains everything, would simply go through it. It’s not that goddamn long. There’s no reason to spread it out across so many separate reading sessions.
The protagonist, who – I can only assume – suffers from undiagnosed narcolepsy, strategically *falls asleep* after twenty pages each night, so he can conveniently resume reading the following evening.
I suspect the author really wanted to intertwine the story with the main plot, but in that case, why not have the protagonist receive the story in batches? Why not present the story to the reader independently? I’m just saying, the fall-asleep solution is a dumb solution. There are many non-dumb solutions available.
The parallel storyline itself is poorly paced, in the sense that you figure everything out very early – I’m talking the very first batch of the story. (Forgive my vagueness, I don’t want to break the last egg in the basket.) And yet, the author keeps dropping clues so obnoxious, they land on your head with the whistling sound of a falling anvil from Looney Tunes. But wait, there’s more – by the end of the book, the protagonist EXPLAINS the mystery to you. Do you get it? Did you get it? Are you quite sure, you got it?
For a relatively easy and short story, Czarny Wygon contains a lot of irrelevant scenes and filler conversations between filler characters. Entire sections of the book could be cut out without any loss of relevant information.
You see, I’m of the school, which believes that no scene, no description, no fact mentioned in a novel should be random or redundant. After my second book by Darda, I’m beginning to believe redundancy is how he attempts to “build tension” – i.e. he introduces completely irrelevant and mundane observations, while you wait for something to happen.
Czarny Wygon commits multiple crimes against continuity. When you have a character break a window, it’s good to remember that window is still broken in the following scenes. When your protagonist gets assaulted and strangled to the point of passing out, he’ll likely suffer some injury from the strangulation. I’m not a doctor, but the chances of this guy being perfectly fine the next moment are slim.
When you make a character throw an object, it’s good to know more or less how gravity works. A certain scene which was clearly meant to be frightening and gruesome, becomes unintentionally hilarious, because physics applied there resemble the movie Home Alone when Kevin faces off the burglars.
Now, some people say, continuity in fiction should veer away from the drudgery of realism, and steer towards coolness. I understand the sentiment. I too am not immune to “cool.” And yet, realism is better, because, in many ways, realism is non-negotiable. “Cool” is very negotiable. What looks cool and shocking to Stefan Darda, might look like slapstick comedy to his readers.
You might think this review is very critical. Please don’t take it that way – this is not a review and it’s not critical, because Czarny Wygon is not a novel; it’s an attempt.
Swego czasu usłyszałam, że jest to idealna książka dla fanów serialu "From", a że jestem jedną z nich to od razu sięgnęłam po tę powieść. Czy te pogłoski są prawdziwe? Owszem mamy tutaj miasteczko, z którego ludzie nie mogą wyjechać natomiast mam wrażenie, że stwory, które wykreował autor są potraktowane bardzo po macoszemu. Bohaterowie boją się chodzić na Czarny Wygon, ale czemu istoty rzadko zapuszczają się poza niego? Do czego tak naprawdę są zdolne? Czy rzeczywiście są tak niebezpieczne? Dostajemy tylko strzępki informacji, które sprawiają, że najciekawszy dla mnie element powieści grozy staje się po prostu nudny.
Do tego było tu wiele nieścisłości, przeskoki nieraz wydawały się słabo zaznaczone - natomiast to akurat mogło być problemem audiobooka.
W skrócie książka przyzwoita, ale nie ma w niej nic zaskakującego, a klimat grozy jest bardzo słabo wyczuwalny.
Ta historia przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż powieść "Dom na wyrębach". Dużo więcej się dzieje, bohater dostaje do rozwikłania ciekawszą tajemnicę. W przeciwieństwie do poprzedniej powieści Dardy tutaj uderzył mnie przerażający klimat opisywanych miejsc, na co mógł mieć wpływ fakt osobistych odwiedzin okolic, w których toczy się akcja powieści. Teraz chyba będę miała obawy przed ponownym wyjazdem do Krasnobrodu i Guciowa ;)
Dobre! Czyta się lekko, książka ma równy rytm, i ciągle pojawia się coś, co podtrzymuje ciekawość. Świetny pomysł, klimacik jak ze "Strefy mroku"( jeśli pamiętacie ten serial), i do tego motyw kombinowania z biegiem czasu, który bardzo lubię w literaturze. No i momenty naprawdę "creepy". Jestem usatysfakcjonowana. Na pewno sięgnę po kolejne tomy.
Czytałam ją kilka lat temu i od tego czasu wracałam kilkukrotnie do niej w myślach, więc musiałam zrobić reread. I dobrze, bo podniosłam jej ocenę.
Fabuła początkowo trochę przypominała serial ,,Stamtąd". Wioska, która nie istnieje, do której trafia się przypadkiem, z której nie da się wydostać i w której w nocy straszą upiory. Brzmi znajomo?
Podobał mi się podział na dwie perspektywy. W audiobooku ciężko było je rozróżnić, ale w książce strony z przeszłości były oznaczone czarną poświatą. Przeszłość mieszała się z teraźniejszością. Z jednej strony byli bohaterowie, którzy próbowali wydostać się z wioski, a z drugiej dziennikarz, który zamierzał sprawę tej rzekomo istniejącej wioski zbadać. No i morderca, brutalny i przerażający, łączący się oczywiście jakoś z tą całą sytuacją.
Osobiście wolałam perspektywę z przeszłości, to, jak bohater próbował się odnaleźć w nieznanym miejscu i je zrozumieć - fascynują mnie takie psychologiczne aspekty. Była też tajemnica ukrywana przez mieszkańców, którzy podobno znaleźli się tam, aby odpokutować swój grzech (juz dobrze nie pamiętam, ale wydaje mi się, że nie została w całości wyjaśniona).
Niestety bardzo bolało mnie to, że owe upiory zostały tak słabo rozbudowane. Początkowo byłam zachwycona, a potem pojawił się zawód. Pojawiły się one w książce w 2(?) sytuacjach, nie czułam, aby były niebezpieczne i tym samym główny element horroru praktycznie nie istniał. Mimo tego, miała swoje straszniejsze lub szokujące momenty, które były rozłożone równomiernie, przez co miałam nieustanną ochotę czytać. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach zostalo to lepiej zrobione (chociaż wątpię).
Z twórczością autora polubiłam się od pierwszej przeczytanej książki, nawet nie pamietam która to była. "Słoneczna Dolina" trochę odczekała na półce, kilka dni temu przypomniałam sobie o niej. Wiem, że książka zbiera skrajne opinie, tym bardziej byłam ciekawa czy mi się spodoba.
Krótki opis fabuły. Witold jest dziennikarzem, pewnego razu zgłasza się do niego nieznany mu mężczyzna z zagadkową informacją. Panowie spotykają się, Witold otrzymuje pewne zapiski, dotyczące niewielkiej mieściny zwanej Starzyzna. Dlaczego to miejsce jest przeklęte i co się tam wydarzyło?
Cała historia jest ciekawa, chociaż pewne motywy pojawiły się już wcześniej w literaturze, czy w filmach, to mnie się podobała. Książkę należy czytać na spokojnie i powoli, żeby nic nie przegapić i żeby wczuć się odpowiednio. Po przeczytaniu przypomniałam sobie dlaczego lubię książki z takim mrocznym klimatem, coś mi się zdaje, że tej jesieni jeszcze nieraz sięgnę na półkę z książkami w tym gatunku.
To kolejna książka autora, na której się nie zawiodłam, dla mnie super lektura. Teraz koniecznie muszę znaleźć kontynuację, której niestety nie mam. Polecam.
Twórczość Pana Stefana Dardy jest bardzo ciekawa. Mroczny klimat, wierzenia ludowe i osadzenie akcji w Polsce w małych miejscowościach. Ta książka dostałaby 4 gdyby nie to, że jej czytanie było bardzo rozciągnięte w czasie, ale to akurat z mojej winy. Słuchałam jej razem z chłopakiem w audiobooku i czasami ciężko było się zgrać lub któreś z nas usypiało w trakcie, zmęczone po całym dniu. Polecam serdecznie audiobooka czytanego przez Wiktora Zborowskiego.
Pierwszy raz czytałam książkę z takiego gatunku i naprawdę dobrze się czytało. W przeciwieństwie do kryminałów, których czytam wiele i gdzie jestem zła, gdy zakończenie okazuje się płytkie, tutaj wszystko kupuję przez to, że historia jest nierealna. Ale książkę przeczytałam głównie dlatego, że akcja dzieje się na moim rodzinnym roztoczu!
Przerażające miejsce, od którego nawet śmierć cię nie uwolni. Do tego autor skomponował wszystko tak, że wszelkie informacje wydziela nam bardzo powoli. Stworzył wieś jeszcze bardziej odizolowaną od wszystkich innych, o których pisał. Nie tylko miejscem, ale i czasem, a potem dorzucił do tego wszystkiego przeklęte dusze. Pragnę poznać prawdę o nich.
Pomysł na fabułę dobry, niestety wykonanie już gorsze. W książce było dużo bezsensownych wątków i nieścisłości. Do tego styl pisania autora nie do końca mi odpowiada, książka nie jest wciągająca a dialogi wydają się bardzo sztuczne.
Quite good horror. Not on par with Stephen King, but totally readable and enjoyable. Kept my attention throughout, did not annoy me, and that's something that can be said about 50% of what I read.