Powieść autorki Coffee and Cigarettes i Hey, I slept with your crush. Ivy Woodsen studiuje dziennikarstwo na Uniwersytecie Kalifornijskim w Oakland. Podczas jednej ze studenckich imprez poznaje załamaną Carlę Rogers, która właśnie rozstała się z Nickiem Allenem. W dodatku okazuje się, że chłopak zerwał z nią za pomocą SMS-a. Ivy postanawia pomóc dziewczynie zemścić się na byłym. Zamierza wysłać do niego wiadomość, poderwać go, a potem porzucić. Ivy z Carlą są wstawione i w przypływie imprezowego szału uruchamiają swój plan.
Następnego dnia Ivy nie jest już tak bardzo przekonana, że to był dobry pomysł. Chce z niego zrezygnować, ale kiedy Nick jej odpisuje, i nie są to miłe wiadomości, dziewczyna uznaje, że jednak zasłużył na zemstę.
Wkrótce poznaje się z Nickiem i zaczyna spotykać z nim w różnych miejscach na uczelni. Ivy nie jest już pewna, czy tę grę, którą prowadzi, napędza tylko nienawiść.
bardzo dobra, przyjemna i chciałam powiedzieć, że lekka, ale chyba zwracając uwagę na niektóre koncepty, wcale nie była lekka. nie była lekka, nie była ciężka, była taka że kończąc czułam jakbym się rozłączyła z wideorozmowy z dobrą przyjaciółką, i love it here <3
2.5 przepraszam bardzo, nie wiedzialam ze ksiazka potrafi byc tak glupia XDDDDDDD serio dawno nie czytalam nic tak glupiego, nawet fsny. Doslownie to zlepek randomowych scen i to jeszcze zenujacych. Ale conajmniej bylo w miare zabawnie i fajny byl watek tych wiadomosci.
brnęłam przez tą książkę i przebrnąć nie mogłam. Zupełnie nie było dane mi się skupić i być może przez to musiałam wracać do wcześniejszych zdań żeby się nie pogubić. Historia sama w sobie jest w porządku, szczególnie druga połowa książki, ale skoro mnie nie zachwyciła, nie miała w sobie "tego czegoś"
Jezu co mam powiedzieć oprócz tego że jestem zakochana. Nick i Ivy❤️💕🙏🫡🫶🤩. Bardzo comfy książka. Muszę jeszcze powiedzieć że jestem fest dumna z Julii. Jej pierwszy patronat😎. Super się patrzy jak osoba którą znasz prawie całe życie się rozwija🫶🫠
Zacznę od podziękowań dla Julki, która powierzyła mi historię Nicka i Ivy pod moje skrzydła🥹. To zaszczyt patronować tak świetną książkę i już zawsze będę z tego powodu ci wdzięczna! 💗
Z piórem Julki znam się już jakiś czas. Niejednokrotnie powtarzałam również, że je pokochałam. W przypadku tej książki nie jest inaczej 🥹. Nie zliczę, ile razy książka mi poprawiła humor. Bohaterowie są zabawni, fabuła wciąga od dosłownie pierwszej strony i nawet nie orientujemy się, kiedy pojawia się napis "podziękowania”. Taki właśnie urok twórczości Julki.
„He’s kinda hot” to książka, która rozbawi was do łez, spowoduje, że wyciągniecie z niej wnioski lub nawet sprawi, że odnajdziecie cząstkę siebie w bohaterach tak, jak zrobiłam to ja.
Ivy Woodsen to bohaterka niesamowicie pewna siebie. Do czasu. Kiedy robi się poważniej, ta pewność siebie gdzieś znika. Nienawidzi niewiedzy. Lubi mieć wszystko zaplanowane i pod kontrolą, bo kiedy ją traci, zaczyna trochę panikować.
Z kolei Nick Allen to ten typ chłopaka, który ma zamożnych rodziców, pewną przyszłość, dziewczyn na pęczki i ogromne ego. I jest również przykładem tego, że pozory mylą i nie wszystko jest takie, na jakie wygląda.
Nick zdecydowanie jest „materiałem do naprawienia” i Ivy mogłaby go naprawić, gdyby nie fakt, że u niej samej nie do końca wszystko gra. Studia zdają się bezsensowne, praca przytłaczająca, relacje z innymi trudne, a randkowanie… o tym to w ogóle szkoda mówić.
Do czasu aż na pewnej imprezie Ivy nie spoufala się z Carlą, której serce zostało dobitnie złamane przez Nicka Allena. To właśnie wtedy Ivy postanawia pomóc Carli zemścić się na chłopaku. Anonimowa wiadomość, szybki podryw i bolesne zerwanie relacji tak, aby go zabolało. Nieskomplikowany plan, skomplikowane uczucia.
Pokochałam relację bohaterów. Jest żywa. Cały czas coś się dzieje, jest zabawna i czytelnik wyśmienicie się bawi czytając dyskusje bohaterów, a uwierzcie mi… mieli o czym dyskutować i to wiele razy nie tylko przez SMSy, ale również twarzą w twarz 😂.
Wiele osób twiedzi, że „najlepszym okresem” naszego życia będą właśnie studia i studenckie życie. Wiecie… te wszystkie imprezy w bractwach, chodzenie na mecze, wracanie późno do akademika. Brzmi fajnie. Autorka jednak w książce pokazała nam z czym studenci się często zmagają i że studenckie życie nie zawsze bywa takie wesołe kolorowe.
Jeśli poszukujecie książki, która wywoła w was wiele emocji, w której zawarty będzie znakomicie napisany sexting i bohaterzy, którzy w swoim studenckim życiu mierzą się z problemami na pozór niewidocznymi z początku, to „He’s kinda hot” jest obowiązkową dla was pozycją! 💗
♥ Czy komunikacja w życiu człowieka jest ważna? Moim zdaniem, jak najbardziej tak. Bez komunikacji nie rozwiązywalibyśmy konfliktów, które wytworzyły się pomiędzy nami a innymi osobami; umożliwia docieranie do drugiego człowieka różnymi kanałami, co przyczynia się do budowania relacji. A poza tym… przeczytajcie „He’s kinda hot” i sami odpowiedzcie sobie na te pytanie!
♥ Ivy Woodsen studiuje dziennikarstwo na Uniwersytecie Kalifornijskim w Oakland. Podczas jednej ze studenckich imprez poznaje załamaną Carlę Rogers, która właśnie rozstała się z Nickiem Allenem. W dodatku okazuje się, że chłopak zerwał z nią za pomocą SMS-a. Ivy postanawia pomóc dziewczynie zemścić się na byłym. Zamierza wysłać do niego wiadomość, poderwać go, a potem porzucić. Ivy z Carlą są wstawione i w przypływie imprezowego szału uruchamiają swój plan. Następnego dnia Ivy nie jest już tak bardzo przekonana, że to był dobry pomysł. Chce z niego zrezygnować, ale kiedy Nick jej odpisuje, i nie są to miłe wiadomości, dziewczyna uznaje, że jednak zasłużył na zemstę. Wkrótce poznaje się z Nickiem i zaczyna spotykać z nim w różnych miejscach na uczelni. Ivy nie jest już pewna, czy tę grę, którą prowadzi, napędza tylko nienawiść.
♥ Jestem w cholernej miłości i nie potrafię tego opisać… więc będę improwizować oraz postaram się aby recenzja nie była zbyt pokręcona. Książka „He’s kinda hot” utwierdziła mnie mocniej w tym, że przepadłam dla pióra Julii Kubickiej. Uwielbiam to, że autorka w swoich książek okazuje po prostu naszą rzeczywistość, bohaterowie nie mają życia „jak z bajki”. Ukazuje czytelnikowi każdą myśl, przemyślenie, głębsze uczucia. Czytając czułam każde z nich. Jest to historia, która cholernie mnie zauroczyła. Od pierwszych stron nie mogłam się od niej oderwać, a gdy doszłam do końca to nawet tego nie zauważyłam. Nie będę oszukiwać, że zrobiło mi się wtedy bardzo przykro, ponieważ bardzo związałam się z bohaterami. Świat, który wykreowała Julka, skradł moje całe serce. Co do bohaterów… bardzo polubiłam Ivy. Jest autentyczną, naturalną, typową dziewczyną, która ma odwagę podzielić się z innymi swoim zdaniem i nie przejmuję się zdaniem innym - są to cechy z jakimi mogę się śmiało utożsamić. Po prostu tej dziewczyny nie da się nie kochać! Natomiast Nick Allen miał być takim typowym podrywaczem, ale okazał się bardzo inteligentnym, troskliwym, kochanym mężczyzną. Myślę, że takiego Nicka potrzebuje każda dziewczyna w życiu. To jak opiekował się Ivy, ze wzajemnością, jest przesłodkie. Przepadłam dla ich relacji bez powrotnie. Zaczęło się od chęci zemszczenia się przez dziewczynę na chłopaku i koniecznie przekonajcie się sami na czym się skończyło! Mogę zagwarantować wam, że się spodoba. „He’s kinda hot” zostanie w moim sercu na długo. Zalicza się do tych książek, o których się nie da zapomnieć. Gdybym polecała wam książkę przy której będziecie się świetnie bawić to zdecydowanie wybrałabym tą!
moje piękne patronackie dzieciątka, które w końcu mogłam przeczytać na papierze, a nie w pdfie🥹 ja kocham całym serduszkiem historie nicka i ivy i gdyby to było możliwe to czytałbym dalej o ich losach. styl pisania julki dosłownie pochłania, wciąga do świata, który został przez nią wykreowany🫶🏻 ja jestem w wielkiej miłości do całej akcji książki oraz ofc do bohaterów, a szczególnie do mojego cudownego nicka i mojej uroczej ivy👀 kocham tą dwójkę niesamowicie mocno i mam nadzieje, że osoby, które zdecydują się sięgnąć po hkh również ich pokochają, ponieważ god, nie da się ich nie kochać. książka napisana w genialny sposób. poza momentami, w których można uśmiać się do łez, są poruszane tematy, o których naprawdę warto mieć pojęcie🤝🏻 cudowne jest tutaj wszystko i wszystko porywa moje serducho, w którym nick i ivy się zadomowili już bardzo dawno temu🤍
Typowa Julka w pigułce: bardzo smooth, jednocześnie super zabawna ale też poruszająca ważne aspekty. Wydaje się, że nie ma w sobie żadnej wyróżniającej się fabuły ani bohaterów, a jednak jak już się ją zacznie, nie można przestać. Przy każdej kolejnej książce coraz bardziej podziwiam wiedzę autorki i jej lekkość w pisaniu, gdyż naprawdę nie łatwo jest napisać dobry romans, który miałby też lepszy przekaz ale przy tym nie zanudził na smierć czytelnika. Czytajcie książki Julki, naprawdę zasługują na sławę!
Kocham to, co Julka robi ze mną i moim umysłem, naprawdę. W sumie to pokochałam jej styl już od pierwszej książki, którą przeczytałam o wyrzuconym przez ojca Luke'u i biednym Michaelu.
To ile przemyśleń pojawia się w mojej głowie i ile pytań, na które sama nawet nie jestem w stanie odpowiedzieć, jest po prostu zatrważające. Przez jej książki płynę z głównym nurtem, nie mogąc się oderwać czy zakwestionować cokolwiek, wszystko dopracowane wręcz do perfekcji.
Nie wiem, jest po pierwszej w nocy, a ja nie jestem w stanie uspokoić gnających myśli na tematy, nad którymi zazwyczaj nawet się nie zastanawiam.
Pokochałam Ivy i Nicka od pierwszych stron, byłam ciekawa ich zakończenia i zafascynowana ich sposobem myślenia. To jak idealnie się do siebie wpasowywali, jak ich rozmowy pozwalały im bardziej zrozumieć siebie... Powinnam dostać odszkodowanie, bo przez książki Julki zaczynam idealizować niestabilnie emocjonalnie typów i do tego zaczynam wymyślać jakieś chore wymagania. Boże, dlaczego ja zawsze kończę będąc wrakiem z filozoficznymi przemyśleniami?!
❤️🔥 ,,[...] mam serdecznie dość tego usprawiedliwienia, że chłopcy to są chłopcy, więc mogą wszystko. Dlatego tak, to jest trudne być kobietą, bo my, do jasnej cholery, musiałyśmy wywalczyć wszystko, co wy mieliście dane od początku. I to mi nie odpowiada."
,,Był trochę jak Nate Archibald z Plotkary, należał do tych chłopaków, którzy wiedzą, że na nich patrzysz, chcą, byś na nich patrzyła, i mają z tego ogromną satysfakcję, bo ich potężne ego idzie w parze z wręcz nienagannym wyglądem i rozpierającą ściany pewnością siebie."
❤️🔥 Nawet nie wiem od czego zacząć! ,,He's kinda hot" należy do kilku nielicznych książek, które zauroczyły mnie od pierwszych stron. A po kilku rozdziałach totalnie przepadłam dla tej książki. Od początku wiedziałam, że będę się świetnie bawić i się nie zawiodłam!
Książka przedstawia nam historię Ivy i Nicka. Ivy pokochałam od samego początku (przyznajmy, każda z nas chciałaby mieć taką przyjaciółkę jak ona). Nick, nie od razu pałałam do niego z miłością, jednak teraz przyznam, że jeśli chciałabym mieć chłopaka to chciałabym, żeby był Nickiem Allenem.
Książka jest niesamowita, ponieważ (wiem, że to źle zabrzmi w słowach) jest prawdziwa. Zapytacie się, no przecież sobie jej nie zmyśliła. Nie, nie. Chodzi o to, że postacie i wydarzenia są bardzo autentyczne.
Autorka również zafundowała nam nutkę tajemnicy. Bardzo podobała mi się koncepcja poznania drugiego człowieka przez SMS. W naszych czasach jest to tak bardzo realne i popularne, autorka zrobiła to genialnie.
Mogłabym więcej o niej opowiadać w samych superlatywach ale sami musicie się przekonać o tym, jak dobra jest ta książka!
Szczerze z ręką na sercu mogę stwierdzić, iż jest to najlepsza książka ya jaką przeczytałam!
Jedna z lepszych książek YA, które czytałam! Humor, bohaterowie, historia, wszystko idealnie przemyślane, dopracowane i napisane. Od pierwszej strony poczułam, że główna bohaterka będzie świetnie wykreowana i tak się właśnie stało. Żarty, dyskusje i docinki między Ivy a Nickiem to było coś świetnego i prawdziwego. Mogłabym się na temat tej książki nie wiadomo jak długo rozpisać ale sądzę, że zamiast marnować czas by przeczytać moją strasznie długą opinię powinniście teraz chwycić za książkę lub odpalić Legimi i poznać przecudowną historię miłosną. Ja osobiście bardzo Wam ją polecam i mam dużą nadzieję, że również chwyci Was za serca.
Woow, nie sądziłam, że ta ksiazka spodoba mi się aż tak mocno. To moje drugie spotkanie z piórem autorki, wcześniej czytałam HISWYC i nie podobała mi się ta pozycja. Tym razem podeszłam trochę ostrożniej do kolejnej książki, nie mając konkretnych wymagań i naprawdę mile jestem zaskoczona.
Ej dobra to nie będzie merytoryczna wypowiedź. A kryteria oceny postanowiłam zmienić na rzecz kategorii: „romanse w ciężkim czasie”, i nie wiem czy to kwestia chwili, czy humoru - ale ja naprawdę uwierzyłam w te relacje. Okej cała historia nie była niczym odkrywczym, postacie oczywiście bardzo sztampowe i przewidywalne w swoim rozwoju ale kurczę, tak dobrze się tego słuchało, tak dobrze było oglądać relacje, która nie zaczyna się wielkim bum kocham cię tu i teraz na zawsze. Poza tym bardzo ciekawy wybór narracji, dość niestandardowy i kurczę strasznie przyjemny w odbiorze.
Osobiście chyba poleciłabym te historie, jeśli ktoś szuka czegoś ciepłego, ale z nuta goryczy, co wywoła uśmiech na jego twarzy.
[kryteria oceny] 0,5/ 0,5 prawdziwość uczuć/ zasadność relacji 0/0,5 wartości merytoryczne i moralne 1/1 logiczność i ciągłość wydarzeń 0,5/0,5 płynność i przyjemność w odbiorze 0,25/0,5 fabuła 0,25/0,5 kreacja bohaterów 0,5/0,5 styl pisania autora 0/0,5 „sedno”/ cel/ morał 0,25/0,25 pozytywny odbiór całości 0/0,25 ✨ to coś ✨
Nie jest to książkowe odkrycie roku, ale czytało się naprawdę przyjemnie. Podobał mi się styl autorki oraz wątek SMS-owej wiadomości, a dyskusje głównych bohaterów podbiły moje serce. Bez zbędnych, naciąganych dram, co zawsze na plus. Idealna na wieczór do zrelaksowania się