Niewinny spacer po wiosennym lesie, fotografowanie ptaków, śpiew wilgi... i wisielec na świerkowej gałęzi. Samobójcę znajduje Stanisław Madej, kawaler koło pięćdziesiątki, który postanawia rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci. Sprawa staje się jeszcze bardziej intrygująca, gdy kilka dni po makabrycznym odkryciu na korze drzewa pojawia się napis „Judasz”. Prowadząc śledztwo, chcąc nie chcąc, Madej coraz bardziej zagłębia się w chaszcze ludzkich losów, historii i swego własnego życia.
Powieść mnie zaskoczyła. Autor oddał w ręce czytelników lekką i mądrą powieść bogatą w całą masę barwnych postaci. Choć jest w niej kilka maleńkich niedociągnięć, to warto przymknąć na nie oko, aby poznać dość nietypową historię. Pełna opinia: https://inna-perspektywa.blogspot.com...
Nie dałam rady dokończyć. Historia w ogóle mnie nie wciągnęła, do tego nieznośnie dużo prowadzących do nikąd rozmów, które mają chyba nadać książce głębię.
Czytając pierwsze 30% książki sugerowało mi że to lekki kryminał. Koncepcja książki zmienia się jednak w romans, a sprawa śmierci pozostała zapomniana by nieproszona przypomnieć o sobiena ostatnich kulkudziesięciu stronach, choć moim zdaniem nadal jest ona niedopowiedziana. Scena seksu jest niepotrzebna i bardzo dziwna... Muszę jednak przyznać, że autor ma duży dar do przyjemnego opowiadania codzienności i przykuwa uwagę. Pociąga sznurki które zmuszają do autorefleksji czy choćby złapania oddechu od własnych problemów. Ksiązka jest napisana bardzo pięknym językiem chociaż nie zbyt przekombinowanym przez co jest bardzo przystępna i uniwersalna.
Nie jestem zachwycony pozycją ale przyznaje, że przyjemnie spędziłem czas.