Ariel jest weterynarzem żyjącym w realnym świecie. Zostaje zwabiona do świata równoległego, by leczyć ginące smoki.
Okazuje się jednak, że to "zaproszenie" to sprawna intryga, bo jest ona potomkiem potężnego Maga. W świecie równoległym odkrywa w sobie potężne moce i umiejętności. Tam spotyka swoją miłość, ale niemal wszystko sprzysięga się przeciw temu uczuciu.
Szkoda że nie mogę dać czegoś pomiędzy jedną a dwiema gwiazdkami. Jest to kiepska książka, ale nie aż tak kiepska jak te, którym dałam jedyneczkę bez chwili wahania (khem khem, Autorkasia <3). Co mnie najbardziej wkurzało? Marysuizm głównej bohaterki. Te jej supermoce odkrywane tak o, przypadkiem, bez żadnego wysiłku i poświęcenia. Język. Elfy (i to oficerowie, elita niby) rzucające spokoziomami niczym panowie blokersi z puszką piwa na ławce. Papierowość tego świata, wszystko było takie płaskie, sztuczne, nie przekonywało mnie. Czemu więc dwie gwiazdki? Nie nudziłam się za bardzo, ot, takie czytadełko na podróż tramwajem, gdy się jedzie na przykład z bandą dzieciaków wracających ze szkoły i tak czy siak nie da się skupić na czytaniu czegoś porządnego.
A.R. Reystone to pseudonim polskiej pisarki, która, jak na razie, postanowiła nie ujawniać swojego nazwiska. Pierwszy raz "Dziewiąty mag" ukazał się w 2009 roku nakładem własnym autorki. Ponownie wydała go Nasza Księgarnia na wiosnę tego roku. Drugi tom ma się ukazać we wrześniu, a trzeci za rok.
Zastanawiam się jak określić tę powieść. To takie skrzyżowanie "Nigdy w życiu" Grocholi z powieścią fantasy. Główna bohaterka Ariel, podobnie jak Judyta z „Nigdy w życiu” jest w trakcie sprawy rozwodowej. Jej dorastająca córka Amelia stoi dzielnie przy mamie, nie skarży się, nie tęskni za tatą, ani nie sprawia problemów (trochę to mało wiarygodnie socjologicznie, ale niech tam). Mąż Ariel to oczywiście skończony drań. W ciężkich chwilach Ariel pomaga jej przyjaciółka Aurora. Przyznam, że bardzo drażnił mnie ten zestaw imion: Ariel, Amelia, Aurora (szczególnie ta Aurora – ile osób nosi takie imię?!). Rozumiem, że autorka pragnęła podkreślić,że akcja dzieje się w kraju anglojęzycznym, ale jak dla mnie wyszło to trochę sztucznie.
Wracając jednak do akcji powieści. Ariel zostaje wybrana na konsultanta w świecie, o którym istnieniu nie miała dotąd pojęcia. To miejsce, gdzie żyją smoki, elfy i inne baśniowe stworzenia. Ariel jest weterynarzem, a smoki z Dziewięciu Miast potrzebują jej pomocy. Oczywiście jest jeszcze dwóch oficerów Marcus i Fabien, jeden przystojniejszy od drugiego.
Autorka bardzo zgrabnie, moim zdaniem, stworzyła ten inny, równoległy świat. To był bardzo ciekawy pomysł. Nie wykluczam, że sięgnę też po drugi i trzeci tom. Powieści tej nie powinni jednak czytać mężczyźni, chyba, że lubią wyraziste wątki romansowe w fantastyce. Nie wiem, czy w języku polskim istnieje określenie „romans fantasy”, ale tak tę powieść bym zakwalifikowała.
Moja dwunastolatka przeczytała książkę w dwa wieczoru. Za to jedna gwiazdka. Obiecałem zatem że przeczytam również i zmartwiałem. Ta książka to jakaś antyteza literatury, pełna koszmarnych głupot, beznadziejnie rozpisanych postaci toczących nieistotne boje w kompletnie odrealnionym świecie. Jest to historia trzydziestolatki zachowującej się jak dwunastolatka, z życiem uczuciowym czternastolatki, napisana - chyba - przez dziewięciolatkę. Bohaterka to ordynarna merysujka, z gatunku tych, które o niczym nie wiedzą, a rozkochują w sobie całe narody, okazując się mistrzynią wszystkiego, czego się tknie. Relacja między bohaterami to poziom rozmów wczesnego liceum, to jak prowadzona jest intryga wola o pomstę do nieba a cały świat, zaczynając od błędnych rycerzy latających na pegazach a kończąc na totalitarnej regule Losowania, jest płaski jak papierowa kartka. Nie, nie i jeszcze raz nie, rozumiem, że każde medium powinno mieć swoje „Sharknado” ale „Dziewiąty mag” to zwyczajne morderstwo na gatunku, na czytelniku i na zdrowym rozsądku.
Nudne, sztampowe, bardziej romans niż fantasy (co nie jest złe samo w sobie, ale prostackie, harlequinowe tricki nie pozwalają brać historii na poważnie). Napisane prostym, mało literackim językiem bez polotu. Główna bohaterka to Mary Sue (toporne self-insertion). Nie polecam.
Ta książka to kilka naprawdę dobrych pomysłów fabularnych i niezłe elementy świata przedstawionego. To, co irytuje, to niedojrzali bohaterowie, mający podobno ponad 30 i ponad 40 lat, a zachowujący się jak osoby w wieku nastoletnim. Ta ciągła huśtawka dram, okraszona (w zamiarze) poważnymi problemami, była tą męczącą cechą powieści, ale można poczytać. Wakacyjnie.
istna tragedia. ksiazka pozbawiona logiki, za ciula nie bylam w stanie wyobrazic sobie swiata. ostatecznie w glowie pozostaly mi same obrazy jakichs sztampowych krain. polaczenie smokow, wampirow czy trolli ze slowianskimi demonami? psul caly urok. chociaz zacznijmy od tego,ze ksiazka nie miala go wcale. autorka wykreowala bohaterke,ktora umiala absolutnie wszystko, nie zbudowala relacji miedzy postaciami,zachowali sie tak,jakby znali sie cale zycie. bohaterka wkroczyla do swiata elfow na bardzo dlugi okres ze swiadomoscia,ze w swiecie ludzi czas nie mijal w ogole. no dobra, ale co z jej corka? dala sie omotac jakiejs nowo poznanej krainie,oddala sie smokom i mistycznym stworzeniom porzucajac dziecko,dom i przyjaciol. brak slow,jak rozwijane sa tutaj konflikty. bohaterowie strzelaja fochy absolutnie o wszystko, sa tak bardzo zalosne ze nic tylko sie smiac. autorka probowala zrobic z nich dramat tymczasem kiedy te wszystkie "powazne" klotnie zaczynaly sie najczesciej od tragedii porownywalej do opuszczenia lizaka przez male dziecko na ziemie. jezeli reystone wlasnie tak postrzegala w swojej wyobrazni smoki,jak przedstawila je w ksiazce to nic tylko wspolczuc. i te ciagle gadki tych stworzen "jak nie to go pozre". nie zapominajmy ze nasza autorka w trakcie tworzenia tego jakze intelgentnego dialogu miedzy glowna bohaterka a smokiem wyjela z ust bohaterki pytanie do smoczycy: "a ty czego nie znalazlas sobie faceta"? w morde kopany, ja rozumiem samca, smoka ale nie fsceta...facet to mezczyzna a mezczyzna= czlowiek. co ma facet do smoka? t r a g e d i a. poza tym te ciagle nawiazania do seksu...komiczne to wszystko bylo. ta ksiazka to jak jakis sen po ostrym cpaniu na domowce. moje serce sie kraja ze swiadomoscia ocenienia tego smiecia na jedna gwiazdke- nawet jedna gwiazdka to tutaj za duzo.
Well, that was weird. It is hard for me to believe what I've read about the author because she "reads" very young. The book at times seems very, very naive. In fact it reads a bit like a typical fanfic with a Mary Sue heroine that gets more and more overpowered by unlocking new powers as plot demands.
I also didn't like the focus on the romance, especially as it was full with what I can only describe as "teenage drama". It was hard to believe the characters were grown up adults!
That said, there were saving graces of the book. It was a light and easy read and I can't say I hated it. Some elements of worldbuilding were nice, I actually smiled at some of the jokes and the antagonists, long hidden in shadow were quite interesting, even though (or maybe because of the fact that) we weren't told much about them.
Dobry pomysł, bardzo kiepskie wykonanie. Albo może powinnam napisać „cholernie” kiepskie, bo to słowo występuje w książce znacznie częściej. Generalnie dosyć prymitywny język i sztuczne dialogi, i bardzo dosłowne tłumaczenie każdej aluzji. Zabrakło tu porządnego redaktora.
istna tragedia. ksiazka pozbawiona logiki, za ciula nie bylam w stanie wyobrazic sobie swiata. ostatecznie w glowie pozostaly mi same obrazy jakichs sztampowych krain. polaczenie smokow, wampirow czy trolli ze slowianskimi demonami? psul caly urok. chociaz zacznijmy od tego,ze ksiazka nie miala go wcale. autorka wykreowala bohaterke,ktora umiala absolutnie wszystko, nie zbudowala relacji miedzy postaciami,zachowali sie tak,jakby znali sie cale zycie. bohaterka wkroczyla do swiata elfow na bardzo dlugi okres ze swiadomoscia,ze w swiecie ludzi czas nie mijal w ogole. no dobra, ale co z jej corka? dala sie omotac jakiejs nowo poznanej krainie,oddala sie smokom i mistycznym stworzeniom porzucajac dziecko,dom i przyjaciol. brak slow,jak rozwijane sa tutaj konflikty. bohaterowie strzelaja fochy absolutnie o wszystko, sa tak bardzo zalosne ze nic tylko sie smiac. autorka probowala zrobic z nich dramat tymczasem kiedy te wszystkie "powazne" klotnie zaczynaly sie najczesciej od tragedii porownywalej do opuszczenia lizaka przez male dziecko na ziemie. jezeli reystone wlasnie tak postrzegala w swojej wyobrazni smoki,jak przedstawila je w ksiazce to nic tylko wspolczuc. i te ciagle gadki tych stworzen "jak nie to go pozre". nie zapominajmy ze nasza autorka w trakcie tworzenia tego jakze intelgentnego dialogu miedzy glowna bohaterka a smokiem wyjela z ust bohaterki pytanie do smoczycy: "a ty czego nie znalazlas sobie faceta"? w morde kopany, ja rozumiem samca, smoka ale nie fsceta...facet to mezczyzna a mezczyzna= czlowiek. co ma facet do smoka? t r a g e d i a. poza tym te ciagle nawiazania do seksu...komiczne to wszystko bylo. ta ksiazka to jak jakis sen po ostrym cpaniu na domowce. moje serce sie kraja ze swiadomoscia ocenienia tego smiecia na jedna gwiazdke- nawet jedna gwiazdka to tutaj za duzo.
Jestem w trakcie słuchania książki „Dziewiąty Mag” i jak na razie jestem zachwycona! Mamy tutaj światy równoległe, smoki, elfy i całą masę fantastycznych stworzeń. Dla mnie to prawdziwa uczta! Uwielbiam takie historie, a jeśli do tego pojawia się wątek romantyczny i odrobina grozy... no cóż, jestem kupiona. Główna bohaterka, Ariel, pochodzi ze świata ludzi, czyli takiej naszej codziennej rzeczywistości. Na początku prowadzi bardzo szare życie i szczerze mówiąc, wydawało mi się, że będzie właśnie taką „szarą myszką”. Wszystko zmienia się jednak, gdy trafia do innego świata – pełnego smoków, pegazów i magii. Ariel zostaje tam sprowadzona, ponieważ może być jedyną szansą na uratowanie smoków. Na tym etapie historii nie wiem jeszcze, dlaczego te stworzenia wymierają ani w jaki sposób bohaterka miałaby im pomóc, ale jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się ten wątek. Muszę też pochwalić autorkę za wykreowanie świata przedstawionego. Moim zdaniem został opisany naprawdę pięknie i bardzo działa na wyobraźnię. To zdecydowanie jeden z największych atutów tej książki. Podoba mi się również przemiana Ariel. Autorka nie mówi o niej wprost, ale można ją wyraźnie zauważyć. Mam wrażenie, że świat, do którego trafiła, jest miejscem, w którym naprawdę może rozwinąć skrzydła i być sobą. Z każdą kolejną chwilą staje się bardziej pewna siebie, bardziej wyrazista – po prostu nabiera barw. Na razie słucham dalej i jestem bardzo ciekawa, dokąd zaprowadzi mnie ta historia. Skończyłam i słucham kolejne, totalnie mnie wciągnęła
Absolutne gówno. Niespójny świat, w którym jest mnóstwo ras a każda myśli i ma motywację przedszkolaka. Do tego język – tragedia. Może nazwanie bohaterek po księżniczkach Disneya powinno mi wskazać poziom realizacji, w której czarnoksiężnik to postać pozytywną a synonimem imienia bohaterki jest „kobieta„. „Najzabawniejszy„ żart całej książki dotyczy wykorzystania seksualnego faceta, gdyż, hehe, jest to przezabawne. Ogólnie humor oscyluje wokół genitaliów. Cała fabuła naciągnięta strasznie. Nie wiem, co było w tej książce najgorsze, bohaterowie bez właściwości, brak światotwórstwa, żenujące dialogi i opisy na poziomie wypracowania z podstawówki, czy językowa niedbałość. Wymordowałam, bo mi ktoś polecił jako książkę życia. Usunęłam osobę ze znajomych.
Łooo panie co tu się wydarzyło. Dawno nie czytałam tak kiepskiej książki. Cudem dobrnęłam do końca. Brak rozdziałów, powierzchowne opisy zdarzeń, bez jakichkolwiek szczegółów. Cała fabuła dzieje się za szybko, w trzech zdaniach czasami sa opisane jak mijają trzy dni życia bohaterów. Bardziej czyta się to jako opowiadanie a nie prawdziwą książkę i jeszcze te płytkie opisy postaci i nic nie wnoszące relacje.
Wszystko tu było nie tak, jedyny plus to, że w miarę szybko się czyta. Pomysł może ciekawy, ale wykonanie beznadziejne. Na pewno nie przeczytam nic więcej z tej serii i raczej żadnej więcej pozycji od tej autorki, jeśli tak wygląda jej styl pisania.
i’m really happy i finally finished this book because… it was so bad. like my boyfriend says, you can still enjoy a piece if art that is presumably bad if you set your mind to finding something meaningful in it. and i tried my hardest using that approach here but it was just…pointless. the characters have no personality, the story is too predictable and sometimes makes no sense, magic and fanstasy aspects are no near to be grounded which takes away the ability for you to connect with the world as a reader. so dissapointing :(
Poziom średniego fanfica fantasy. Bohaterowie są totalnie overdramatic, i pomimo, że mają ponad 30 zachowują się jak 20-latki z nie do końca ogarniętymi hormonami. Wątek romantyczny jest tak powierzchowny i mierny, że aż skręca. Ale z jakiegoś powodu słucham dalej. Lektorka strasznie się wczuwa. Ci bohaterowie są i tak już mocno emocjonalnie rozchwiani i rozegzaltowywani (nastoletnia Ania Shirley to przy nich bardzo spokojna osóbka), a ta przesadną modulacją głosu dodatkowo ich przerysowuje.
3.5 Naprawde ki sie podobalo i nie moglam sie oderwac od czytania, jednak bylo wiele bledow np dlaczego ona od razu przyjela fakt ze umie czarowac? albo z dupy wie jak wzniesc oslone przed teleptycznym mysleniem? Wkurzalo mnie to ze oni zachowali sie jak 20 latkowir a nie 30 wiec to mega side eye
Chyba bedr czytac kolejne czesci bo w sumie jestem ciekawa
Idelana ksiazka na odpoczynek i taka niezobowiązujaca fantastyke Chyba kupie sobie ladne wydanie
Była to moja ulubiona trylogia, porwała mnie wszystkim. Pokochałam wtedy skoki, opowieści fantasy. Po rereadzie pewnie moja ocena się zmieni. Na ten moment utknęłam w błogim przeświadczeniu o wspaniałości tej książki i całkiem mi się to podoba 🐲
To była moja 1 książka fantasy i naprawdę cieszę się że na nią natrafiłam. Wiele bym dała by przeczytać ją jeszcze raz po raz pierwszy. Książka oferuje wiele emocji jak i zwrotów akcji. Jest tutaj pięknie pokazane relacje między ludzkie jak i niespodziewną miłość.
This entire review has been hidden because of spoilers.
widze sporo niedosciagniec, najbardziej przeszkadzala mi glowna bohaterka. według ksiazki 30latka z dzieckiem, zachowuje sie jak zbuntowana nastolatka przymykalam oko na niektore sceny, mimo wszystlo bawilam sie dobrze