Kolejna książka, którą już już miałem z powrotem oddać bez czytania, a kiedy jednak tego nie zrobiłem i zacząłem czytać, to powaliła mnie na kolana. Co mam powiedzieć? "Książka jest świetna" to brzmi tak trywialnie, nie oddaje wcale uczuć jakie mi towarzyszyły przy jej czytaniu i po prostu wydaje mi się nie na miejscu. To książka, której czytanie trudno nazwać rozrywką, opowiada o wojnie i choć bohaterowie są fikcyjni (z tego co wiem), mimo to porusza. Tak bardzo, że pierwszy raz od dawna (baa, może pierwszy raz w ogóle) przy czytaniu książki zdarzało mi się zapominać o otaczającym mnie świecie, to mi się nie zdarza ani przy poradnikach ani nawet przy książkach Kinga ;)
Oczywiście jest kilka fragmentów (dwa czy trzy), które mi się nie podobały w ogóle i wydały się nie życiowe, być może po prostu ja nie rozumiem ich "poezji". Np. kiedy Magdalena prosi Piotra by przyjechał, przyjeżdża a ona na dworcu mówi, że może już odjechać, chciała go tylko zobaczyć. A on odwraca się i odjeżdża. No głupie i nieżyciowe ;)
Natomiast historia doktora Heuslera porusza do głębi.
Chyba najbardziej zaskakują te książki, których już prawie postanawiam nie czytać ;) To było tak że wziąłem ją po krótkim opisie, zanim zacząłem czytać, zdążyłem zapomnieć o czym miała być i myślałem że w takim wypadku może szkoda czasu na czytanie... a potem myślę: "a nie, sprawdzę jeszcze raz o czym jest, skoro już ją mam to szkoda oddać choćby bez próby przeczytania", jak sprawdziłem to znów pomyślałem że może mnie zaciekawić, a jak przeczytałem... to jestem pod wrażeniem.
Na koniec takie tam dwa niezłe cytaty.
"- A szczęście - parsknął - jest jak wstawiana szczęka! Pasuje tylko do jednego człowieka. Drugiemu na nic. (...) Każdy człowiek ma swoje inne szczęście - dowodził dalej. - Wszystkich ludzi w jednakowy sposób uszczęśliwić nie można."
"Literacka wiedza jest tak wszechstronna, że nie potrzeba mieć wcale własnych przeżyć, żeby uważać się za doświadczonego człowieka."