La Catedral cuenta la historia del padre Lavone, enviado a investigar los supuestos milagros relacionados con la tumba que yace dentro de la Catedral a las afueras de la biosfera de una ciudad en un asteroide a punto de ser evacuado. Después de entrevistar tanto a científicos como a peregrinos, el padre Lavone decide visitar la enigmática Catedral una última vez sin saber que esa visita cambiará sus planes por completo, llevándolo a cuestionar todo lo que sabe y todo aquello en lo que cree.
Jacek Dukaj is one of Poland’s most interesting contemporary prose writers, whose books are always eagerly anticipated events. Dukaj studied philosophy at the Jagiellonian University. He successfully debuted at the age of 16 with a short story Złota Galera (Golden Galley). He is known for the complexity of his books, and it is often said that a single short story of Dukaj contains more ideas than many other writers put into their books in their lifetime. Popular themes in his works include the technological singularity, nanotechnology and virtual reality, and because of this his books often can be classified as hard science fiction.
Książkę czytałam jako lekturę szkolną, wątpię, czy przeczytałabym ją kiedyś sama z siebie. Temat opowiadania jest bardzo ciekawy, tajemnicza katedra w kosmosie i ksiądz, który ją bada. Najbardziej podobała mi się tytułowa Katedra, która od początku intryguje czytelnika (np. nie posiada ścian ani dachu). Problemem przy czytaniu dla mnie osobiście był język, którym jest książka napisana. Mianowicie opowieść przepełniona jest naukowym słownictwem, które nigdzie nie jest wytłumaczone. Po pierwszych 10 stronach musiałam znaleźć streszczenie w internecie, ponieważ nie byłam w stanie powiedzieć o czym jest utwór. Raczej nie przeczytam jej po raz kolejny.
i'm sorry, but no moze nie umiem tego docenic po prostu XD ale czulam sie tak jakbym czytała czwarta czesc jakiejs sagi bez przeczytania trzech poprzednich, jakby kim jest jakas raszpla Madeleine? czym sa izmiraidy? z pizdy mam sobie chyba wyciagnac informacje na ten temat bo przypisów brak no i ja jestem hejter science fiction numer jeden wiec not helping
it is so bad, i wanna give u a zero, but thats not possible, so i give u, A ONE
Autor rzuca pojęciami, których nie tłumaczy, historia jest niejasna i nir mogłam się w niej odnaleźć. Nie dostrzegam żadnego drugiego dna i nie rozumiem czemu jest to lekturą.
Początek jest trochę ciężki. Jesteśmy od samego początku wrzuceni od razu w nomenklaturę świata przedstawionego i ciężko się połapać co się w ogóle dzieje. Później jednak fabuła się trochę rozjaśnia, ale ma ona trochę zbyt duży potencjał na zwykłe i krótkie opowiadanie; lepiej widziałbym ten pomysł w formie dłuższej książki.
Ogólnie pomysł księdza latającego w kosmos. Dukaj - idol
Izmir Predu poświęcił swoje życie, by uratować członków załogi Sagittariusa, a teraz w Katedrze, która wyrosła z nanozarodników w miejscu pochowania jego ciała, dzieją się cuda. Tak przynajmniej twierdzą ozdrowieńcy i pielgrzymi. Ksiądz Pierre Lavone zostaje więc wysłany na miejsce, by zbadać to zjawisko. Dowiedzieć się, czy cuda są prawdziwe i czy Izmir aby na pewno może być nazwany świętym.
Tytułowa Katedra to żywy twór, który wciąż się rozrasta. Bohatera zachwyca swoją budową, a plastyczne opisy działają na wyobraźnię. W opowiadaniu nie brakuje też enigmatyczności, dzięki czemu najwygodniej czyta się je na jeden raz. W końcu chcemy się dowiedzieć, w czym tkwi sekret budowli-organizmu, a poza okolicznościami jej powstania dostajemy porcję szaleństwa i niegroźnego fanatyzmu. Wszystko to się przeplata i tworzy prozę bardzo treściwą jak na te dziewięćdziesiąt kilka stron.
„Katedra“ to zgrabna proza, która bawi się subtelnymi, niepozornymi elementami, ale przede wszystkim podkopuje podwaliny świata, w którym ludzie wierzą w cuda i łatwo tej narracji ulec, choć nic nie jest pewne. Logika, szaleństwo i nadprzyrodzone zderzają się w niej ze sobą. Jeśli ktoś znajdzie w tym jeszcze więcej — fantastycznie, ale nie idźmy w patetyzm, który wokół tekstu króluje odkąd został on szkolną lekturą. Jak się cieszę, że mnie to ominęło! Prawdopodobnie to właśnie dzięki temu historia ta tak mi się podobała, a moje myśli czuły się wolne bez klucza interpretacyjnego.
Autor chyba zastosował w swoim utworze technikę pisania nazywaną „losowe słowa generator”. Gdyby ktoś poprosił mnie o opowiedenie o czym jest ta książka to autentycznie nie wiedziałabym co powiedzieć…
Nie jestem wielką fanką sci-fi, ale doceniam Dukaja i postrzegam go jako swego rodzaju kontynuatora/ następcę (?) Lema. "Katedra" stała się słynna dzięki animacji Bagińskiego, ale też świetnie ją uzupełnia, więc warto znać oba dzieła. Czytelnik wchodzi od razu w świat przyszłości, pełen zwrotów, które są neosemantyzmami (np. mózgowiec) lub neologizmami (np. żywokryst) i przede wszystkim określeń oderwanych od jego doświadczenia lub po prostu naukowych, a zarazem ma kilka punktów odbiesienia, w których może zakorzenić swoją wyobraźnię: planetoidy i ich słońce, walka korporacji o władzę, ksiądz badający cud na zlecenie Kościoła, katedra o gotyckim rozmachu i architekturze, historia o poświęceniu życia za innych (bardzo Chrystusowa) jako fundament fabuły. Świetnie wyważona jest ta gra między znanymi i nieznanymi odbiorcy elementami. Pomysł, że Katedra to żywy organizm, że się ją hoduje, a zarazem, że wymyka się ona swoim hodowcom i przeobraża w coś/kogoś osobnego - świetny. Atmosfera niewiadomego, czekanie na Architekta bez dopowiadania kim on jest (Bog, przypadek, Obcy?) buduje nastrój całości i cenne jest to, że nie ma tu żadnych gotowych odpowiedzi. Na drugim planie galeria postaci, które wiele wnoszą w wątek główny, widać, że autor panuje nad całością. "Katedra" to obecnie lektura, dla przeciętnego ucznia pewnie trudna, choćby ze względu na język i pewną naukowość typową dla sci-fi, a w tym opisywanie bez objaśnień abstrakcyjnych dla czytelnika elementów swiata. Ale to historia, która niezwykle pobudza wyobraźnię. Jak zwykle u Dukaja - błyskotliwe inteligentne sci-fi.
Nie jest to łatwa książka i dużo osób potrafi zniechęcić ilość neologizmów lub po prostu świat fantasy, w którym ciężko się odnaleźć przez brak przypisów i wytłumaczeń. Mnie co prawda też na początku to odrzucało, ale po przeczytaniu streszczenia i zagłębienia się w treść tej książki przy pomocy opracowań z yt, dałam jej drugą szansę.
Nadal nie rozumiem niektórych fragmentów, ale mimo to wciągnęłam się w akcję i zaczęłam czerpać przyjemność z czytania, a nawet spodobał mi się styl pisania Dukaja, który początkowo mnie przygniatał ilością nieznanych mi słów. Biorąc pod uwagę fakt, że autor studiował filozofię, myślę, że w tym opowiadaniu zawarł esencję tego czym jest filozofia. Czyli nieustanne zadawanie pytań, dążenie do prawdy, zagubienie w otaczającym świecie. Katedra obrazuje piękną, przyciągającą wzrok i umysł tajemnicę, której nie da się rozwiązać, dopóki nie stanie się częścią niej. Cokolwiek to znaczy. Może to tajemnica życia? Nie można jej zrozumieć dopóki nie zatracimy się w życiu, a może dopóki nie umrzemy? Dużo osób mówi, że nie rozumie tej książki, nie wie co autor miał na myśli itp. a może wcale nie trzeba jej rozumieć? Mam wrażenie, że celem autora było zmuszenie czytelników do refleksji, a nie podanie gotowych odpowiedzi. Zresztą w samym tekście tych pytań nie brakuje: "Bo kto mi poda nazwisko twórcy Katedry? Kto zatem jest autorem tego dzieła sztuki? Przypadek? Bóg? Nikt? Teoria chaosu?"
"To nie jest budynek, to rzeźba" "Forma mówi o ucieczce duszy, która w okrutnym bólu wyrywa się z okowów materii ku gwiaździstej pustce" "Forma mówi o udręce samotnego konania, słabości materii, która zatruwa zwątpieniem niewidzialnego ducha"
🪐 język Opisy przestrzeni kosmicznej, Izmiraidów i sprzętu technicznego na pierwszy rzut oka wydają się niezrozumiałe, dziwne, przesadzone. Mnogość neologizmów i neosemantyzmów może przytłaczać, ale warto przetrwać ten pierwszy moment. Okazuje się, że rozumienie każdego że znaczeń nie jest w ogóle ważne, chodzi jedynie o ogólne wyobrażenie, bo to właśnie tworzy cały klimat.
🪐 nauka i metafizyka Badania dotyczące domniemanych cudów przy grobie Izmira Predú. A nad tym wszystkim - Katedra. Warto zwrócić uwagę na sposób jej przedstawienia, na sposób opisu, na właściwie wszystko, co jej dotyczy, bo to wyjątkowy... twór. Chorobę, na którą zapada bohater, ksiądz Lavonne, można rozmaicie interpretować, podobnie jak samą Katedrę i wszystkie jej przekształcenia. Opowiadanie Dukaja to nie tylko science-fiction, ale i subtelne przestawienie filozoficznych zagadnień. Ale fakt faktem - myślę, że trzeba lubić taki dziwaczny, trochę niezrozumiały klimat, inaczej ciężko będzie się odnaleźć. Ale polecam chociaż dać Dukajowi szansę.
"Każdy, kto siał żywokryst, widział na własne oczy, jak z autentycznego chaosu rodzi się z góry założony porządek. Jak rodzi się piękno. Bo to jedno o Katedrze rzec mogę na pewno: jest piękna. Nie jest ładna, nie jest dla oka przyjemna, nie uspokaja patrzącego – ale jest piękna. Estetyka bryły różni się od estetyki obrazu dwuwymiarowego lub estetyki ruchu. Nie angażuje jedynie zmysłu wzroku, lecz uruchamia także głębsze procedury. Napiera. Reorganizuje przestrzeń i człowieka w tej przestrzeni"