A l'instar de Priape, son précédent ouvrage, Nicolas Presl plonge dans le passé et nous transporte dans une des pages les plus noires de l'histoire humaine en s'intéressant aux croisades et aux premières colonies.En convoquant les figures (mythiques ou réelles) et les moments les plus sombres de l'Histoire, et en mettant en parallèle plusieurs moments qui ont vu se faire l'asservissement de l'homme par l'homme, l'auteur crée un fil conducteur entre ces périodes où la barbarie fut érigée en système, avec comme point d'entrée les « divines colonies ».Preuve s'il en est que Bande Dessinée et Histoire peuvent produire des œuvres passionnantes.
Czytanie powieści graficznych, wymaga czasu, wytrwałości i zwracania uwagi na szczegóły. Niejednokrotnie trzeba wrócić do wcześniejszych obrazów. Lektura obrazkowa nie jest więc tak chronologiczna, jak przy narracji słownej. Podobnie, jak przy oglądaniu jednego obrazu, gdy nasz wzrok błądzi od jednego jego detalu do innego, dochodzenie do zrozumienia całości wymaga pewnego wysiłku analitycznego, scalającego wymowę szczegółów, lub jak w przypadku historii Presla - elementów przedstawianej historii. To autor, który nie używa słów, lecz zastanawia się w swych komiksach nad istotnymi problemami, a raczej pyta o ich przyczyny, sens i wymiar moralny. Cenię również jego rysunek - także to, że nie jest "piękny". Twarze postaci są w specyficzny sposób zniekształcone (widzę w nich czasem ekspresję Picassa z okresu Guerniki) - jest to immanentna cecha jego języka. (...)
Komiks nieco lepszy od Fabryki, ale czy wyraźnie lepszy? Kreska pozostaje ciekawa, ale fabuła jest prosta i liniowa jak drut, kończy się w zasadzie bez fajerwerków. Czy to krytyka kolonializmu? Tak. Czy przekonująca? Bardzo in your face, więc uważam że nie. Główny bohater wybiera postępowanie w zgodzie ze swoimi lękami niż zgodnie z ostrzeżeniami poety ze swoich snów, co prowadzi do zagłady na różnych etapach historii. No cóż, najwyraźniej nie będę fanem Presla.
7.5 Odsuwając na bok kwestie historyczne i tematykę kolonializmu, to cała przypowieść zawarta w "Boskiej kolonii" jest na tyle uniwersalna, że scenariuszowo mogłaby zostać umiejscowiona na przestrzeni ostatnich dekad czy nawet lat. Wszak ludzkość, mimo swojego rozwoju, nie uwolniła się od piekła żądz niejednokrotnie podsycanych religią/przekonaniami i władzą. Wręcz przeciwnie - kolektywnie przetrawia to wszystko od wieków. A końca nie widać.