Librarian Note: This is an alternate name variant profile. See primary profile: Plato. There is more than one author by this name in the Goodreads database. For more information please see Platon.
Podsumowując: Platon ma daddy issues i leci na Sokratesa, dla eros powinnismy stwiac pomniki i dedykowac piesni oraz chłopiec, któremu podoba się mężczyzna jest bardziej męski
Bardzo trudno napisać o tej książce coś rzetelnego w kontekście filozoficznym, jako że Platon głównie pisze w niej o swojej idei miłości. Są odwołania do filozofów, takich jak Heraklit z Efezu, ale jest ich wyjątkowo mało. Do tego niektóre sytuacje i sposób, w jaki postaci sie wypowiadają jest po prostu komiczny.
Odwołując się do samego pisania Platona, jest ono zdecydowanie godne podziwu. Pomimo wprowadzenia sporej liczby bohaterów, każdy z nich ma charakterystyczny dla siebie sposób wypowiadania się. Wszelkie poglądy na temat Erosa nie zostały więc przez Platona sprowadzone wyłącznie do ich przedstawienia, ale również została zachowana zgodność tożsamościowa jednostki z wypowiadanymi przez nią słowami.
Niemniej jednak mam pare zarzutów dotyczących procesu myślowego, czy zapatrywania się poszczególnych osób na problem dotyczący etyki (czy używanie tu sformułowania "osób" jest prawidłowe, czy wszystko zostało tak zmodyfikowane przez Platona, że tak naprawdę wchodzi on w polemikę z samym sobą? Od opisywanego sympozjonu do napisania "Uczty" minęło w końcu paręnaście, albo i więcej, lat; żeby było łatwiej, będę się odwoływać do bohaterów wypowiadających owe monologi). Rozpocznę od mowy Fajdrosa. Według niego "państwo lub wojsko złożone z miłośników i oblubieńców" to stan rzeczy bliski doskonałości. Nie miałyby wtedy miejsca czyny szpetne, ponieważ każdy wzajemnie powstrzymywałby się od złych postępków, chcąc zaimponować swojemu ukochanemu. Tyle że wszyscy ludzie są w takiej wizji zamknięci w jednej kategorii. Zalicza się ich do jednostek moralnych, moralności pragnących. Fajdros pomija pewne odstępstwa od normy, które zawsze na świecie były obecne. Przykładowo, są osoby, które mogą pociągać czyny zakazane. Czy erastes owego eromenosa czułby przymus, by postępować w sposób moralny? "Wyjątki od reguły" ignorowane są również przez Pauzaniasza. "Bo dobrze i pięknie zrobiona rzecz dobrą się staje; niedobrze zrobiona jest złą". Sprzeczności tego stwierdzenia widoczne są już na pierwszy rzut oka. Mordercy mogą tworzyć z własnych zabójstw "sztukę", można nawet posunąć się do odważniejszej tezy: (teoretycznie) istnieje morderstwo idealne. Czyli Pauzaniasz twierdzi, iż staje się, w takim przypadku, czynem dobrym. Nie wymaga to dalszego tłumaczenia. Co do mowy Eryksimacha; nie rozumiem dlaczego nie aprobuje spojrzenia Heraklita na przeciwieństwa. Jego wytłumaczeniem jest to, co przecież składa się na filozofię Heraklita. Według Eryksimacha harmonia bytu powstaje w wyniku połączenia przeciwieństw, a ten drugi opisuje harmonię jako zjawisko wynikające z istnienia przeciwstawnych sobie czynników w tym samym bycie. W moim mniemaniu jest to dokładnie to samo.
Idei platońskiej miłości nie rozpatrzę pozytywnie, ponieważ Platon wchodzi w zaawansowaną sferę duchową, odbiegając od świata rzeczywistego całkowicie (czy świat rzeczywisty może istnieć bez idei? Więc inaczej, bo on jest jedynie wynikiem interpretacji jednostki z zachowaniem form naoczności, także nie istnieje "an sich"); Platon wchodzi w zaawansowaną sferę duchową, nie posiadającą swojego odzwierciedlenia w świecie materialnym. Chciałam postawić pytanie, czy byty o takim charakterze w ogóle istnieją, ale Kartezjusz, łapiąc się za głowę wysunąłby kontrargument opisujący dowody matematyczne. Wobec tego muszę poddać w wątpliwość założenie Platona bez przedstawienia logicznego wytłumaczenia, dlaczego, moim zdaniem, jest błędne. Tak jak pogodzić można koncepcję piękna jako ostatecznego etapu miłości, tak nie można zrobić tego samego z jego formą. Nie uważam, aby istniało "piękno wieczne, które (...) ani nie jest z jednej strony piękne, a z drugiej szpetne, (...) ani też dla jednego piękne, a dla drugiego szpetne." Estetyka w przeciwieństwie do etyki (która może, choć nie musi być obiektywna; nie musi, bo co do konieczności nie jestem już aż tak przekonana) jest subiektywna. Chociaż to też zależy czy mówimy o pięknie tzn. doskonałości moralnej, czy pięknie jako opisie wartości estetycznych. Dobroć u Platona jest tożsama z pięknem oraz miłością, więc może mówić o tych dwóch rzeczach jednocześnie - wtedy dotarcie do obiektywnego piękna jako idei dobra jak najbardziej może stanowić punkt osiągnięcia arête. Z kolei jeśli przedstawia tylko to, nie mając na myśli estetyki, mój błąd. Wygląda to jednak tak, jakby łączył te dwie rzeczy, jakoby zawsze ściśle się ze sobą łączyły. Rozumiem dlaczego, ale jednak piękno estetyczne oraz moralne to różne pojęcia, których nie należy używać naprzemiennie.
Rozpoczynając tę recenzję napisałam, że prawdopodobnie nic rzetelnego w kontekście filozoficznym się w niej nie znajdzie. Jak widać o filozofii mogłabym pisać i pisać, a cały czas pojawiałyby się nowe wątki oraz problemy, które chciałabym rozważyć, więc siłą rzeczy muszę zakończyć tą (i tak już długą) recenzję. Platon pisze w taki sposób, że jego dzieło powinno być zrozumiałe dla każdego czytelnika, a przedstawianie przez niego swoich poglądów, wizji świata, czy wartości jest bardzo przejrzyste, więc lektura dialogu nie jest tak męcząca jak mogłoby się wydawać.
od młodych chłopców (pederastia) można przejść do doskonałość, bycie gejem to najbardziej męska rzecz, plus że krótkie i można jakieś sensowne pojedyncze fragmenty wyciągnąć
Nie była to jakaś bardzo zła książka i myślę że dużej części osób by się spodobała. Ale ja chyba dalej nie przepadam za filozofią oraz za starożytną Grecją. Choć nawet w jednym momencie się zainteresowałam (już pomijam fakt że przez większość czasu nie wiedziałam co się tam dzieje)😅