Zbiór haiku najsłynniejszych ich twórców w klasycznym już tłumaczeniu Agnieszki Żuławskiej-Umedy. Każde haiku opatrzone zostało transkrypcją w romaji, wyjaśnieniem symboli niezrozumiałych dla czytelnika nieobeznanego z tematyką haiku oraz oryginalnym zapisem w kanji.
"Każdy wiersz haiku jest obrazkiem - szkicem, który notuje aktualny stan jakiegoś wycinka świata w sposób najpełniejszy, ponieważ oddaje jego barwę, muzykę, nawet zapach i całą otaczającą go atmosferę, działającą na uczucia poety i czytelnika. Podobnie jak w obrazach zen [tzw. zenga], gdzie poszczególne cząsteczki wszechświata: drzewo albo kwiat czy nawet tylko liść, istnieją samotnie w białej i pustej przestrzeni, opisując ten świat w sposób najkrótszy i najbardziej wyczerpujący. Porównanie z malarstwem zeń nie jest tutaj przypadkowe, albowiem oba przejawy sztuki stworzone zostały przez tę samą myśl: chęć świadomego przeżycia momentu teraźniejszego." [fragment Wstępu]
I must admit I had problems understanding about a half of the book. Maybe the reason is that poems are generally connected with author's state of mind and I would have to learn about the author to understand them. Also it is not easy to say something deep in three lines. However, I have a suspicion that some translations weren't too good. Or maybe Japanese culture is too far from ours to understand haiku.
Ok, I officially don't get Haikus. Then again, I don't really get poetry. I liked the comments that explained the cultural/social historical context of some verses though the "short" summary of the history of Japanese poetry was a bit too much for me
Lisioł i Haiku . Ostatnio modne jest pokazywanie swojej wrażliwej strony, dlatego Lisioł postanowił pójść tym razem z nurtem bycia "trendy" i poszukać w sobie ukrytego poety. Podobno ból uszlachetnia, więc zaczął swoje poszukiwania od uderzenia się w mały palec w tylnej łapce. Spowodowało to piękną wiązankę przekleństw, co można było określić mianem sztuki, ale nie były to doznania artystyczne, których Lisioł poszukiwał. Dlatego otworzył książkę "Haiku", przetłumaczoną przez Agnieszkę Żuławską-Umeda i zaczął zgłębiać tajniki prawdziwej poezji. Dość szybko dowiedział się, że haiku to sztuka zatrzymania chwili w kilku słowach. Z działu odpowiedniego ułożenia sylab nic nie zrozumiał, ale kto potrzebuje takich szczegółów? Lisioł rozłożył sobie czystą chusteczkę do nosa i przygotował pędzel umoczony w farbie. Napił się szampana dla zwiększenia swoich zdolności artystycznych i tak stworzył swoje pierwsze haiku: . Słodki smak truskawek
Zapach nowych książek
Lisioł wznosi się ku niebu . Postawił na koniec wielką czarną kropkę, uznając, że stworzył dzieło stulecia, ba! Tysiąclecia! Jeśli więc szukacie natchnienia, jak Lisioł, warto zajrzeć do tej pozycji, która de facto jest zbiorem haiku, które nie tylko przeczytacie, ale też zobaczycie pod postacią znaków kaligraficznych.
Moje pierwsze spotkanie z haiku oraz pierwsze spotkanie z czytaniem poezji w ogóle. Byłam bardzo ciekawa tego czym dokładnie jest haiku i jak one brzmią. Książka na wstępie stara się nam wytłumaczyć całą ideę haiku i odrobinę podpowiada w jakim kluczu je odczytywać. Czuję się zachęcona do tego, aby sięgać po poezję częściej. Tak po jednym utworze z rana, na rozpoczęcie dnia.
Haiku uważam, za bardzo ciekawą, odmienną od europejskiej formę. Są jak mrugnięcie oka. Jak zdjęcie zastanej chwili. Na pierwszy rzut oka bez treści, kiedy się zatrzymasz nad obrazem, który malują słowa, odkrywasz całą gamę emocji i przemyśleń.
Na koniec bardzo chciałabym pochwalić pozycję za jedną rzecz: zamieszczenie zarówno oryginalnego zapisu w kanji i hiraganie razem z romaji i oczywiście polskim tłumaczeniem. Nie wiem na ile jest to norma wydawnicza (mam inną książkę z japońskimi wierszami i tam nie ma zapisu w romaji), ale to rozwiązanie jest bardzo pomocne dla osób uczących się japońskiego lub tych, którzy chcą po prostu usłyszeć jak brzmi wiersz w oryginale.