Ciężka lektura. Może dla kogoś bardziej obeznanego w jazzie lżejsza niż dla mnie, ja brnąłem.
Szacuję że połowę treści zajmuje wymienianie w którym roku, gdzie i z kim Stańko nagrał płytę lub miał joba. Plus te pytania na które odpowiedź brzmiała "nie pamiętam nic z tej sesji, byłem bardzo haj".
No więc pół książki to encyklopedia dla koneserów, a drugie pół? Trochę o podejściu do komponowania, sporo o Davisie, mieszkaniu w NY, sporo o narkotykach. Ponieważ ja z narkotykami miałem tyle wspólnego co z mercedesami to ta część była dla mnie najciekawsza. Dlaczego zaczął brać, co i ile brał, dlaczego przestał i jak mu się żyje po przestaniu.
Aha - szczególne życzenia przesyłam ludziom odpowiedzialnym za wersję ebookową. Nie zliczę literówek, błędnego formatowania w stylu "jedziemy kursywą tytuł płyty i jeszcze kilka wyrazów za nia też, a co!", fragmentów w których ewidentnie brakuje kilku słów itp. Nawet jeden z podtytułów to "Peruwianka i mała sekta" co może i brzmi intrygująco ale na próżno szukać tam sensacji bo chodziło o małą sekStę. Oby wasze listy ginęły na poczcie z powodu błędnych adresów a przelewy wracały do nadawców przez pomyłki w numerach rachunków. Zasłużyliście.