Dynastia Miziołków w 1993 roku była drukowana w odcinkach przez czasopismo „Świat Młodych”. Otrzymała nagrodę literacką im. Kornela Makuszyńskiego, a rok później została nagrodzona w konkursie „Dziecięcy Bestseller Roku”. Powstała nawet wersja dla niewidomych, napisana alfabetem Braille'a. Książka opowiada o losach zabawnego Miziołka i jego rodziny – Mamiszona, Papiszona oraz młodszego rodzeństwa, Kaszydła i Małego Potwora.
Niestety, ale ta książka to idealny przykład tego kiedy dorosły chce brzmieć „młodzieżowo”, ale tylko mu się wydaje, że wie co i jak i wychodzi niezręcznie. Tragedii nie było, parę razy się uśmiechnąłem, parę razy zaśmiałem, ale jednak zapamiętałem ją o wiele lepiej. Być może to kwestia tego, że książka ma już swoje lata, no ale nie wiem czy w 1994 serio nastolatki używały takich słów i były one uważane za „cool” i „młodzieżowe”? 3/5 z sentymentu.
To jest książka, która wciągnęła mnie na dłużej w czytanie (razem z Baltazarem Gąbką) jeszcze w podstawówce. Może teraz nie jest już aż tak śmieszna, jak wtedy, tak nadal bawi i emanuje rodzinnym ciepłem i dziecięcą radością życia oraz przebiegłością. Kocham Miziołków i uważam, że każdy powinien cofnąć się do czasów dzieciństwa, czytając tę książkę.
Ta książka niesamowicie źle się zestarzała… Byłam oburzona pewnymi szkodliwymi schematami oraz wzorcami. Tak, rozumiem że w 2004 roku takie wyrażenia jak Murzyn były akceptowalne społecznie, a kobiety miały być przy garach, a nie rozwijać swoje pasje i że to są tylko żarty. 20 lat temu pewnie było to zabawne, dziś wzbudza już raczej niesmak. Nie dałabym tego swojemu dziecku.
Jak widzę te 5 gwiazdek to tłumacze sobie, że ludzie dają je z sentymentu, bo nie widzę żadnych innych powodów. Ja tej książki nie czytałam w dzieciństwie, stąd moja dość surowa ocena.
Daję dwie gwiazdki, bo niektóre fragmenty były naprawdę zabawne i dobrze się na nich bawiłam.
Jeśli ktoś kocha Mikołajka, to pokocha i Miziołka. Miziołek to przezwisko, nikt nie zna jego prawdziwego imienia, rodzice pewnie też je już zapomnieli. A rodzice, to Mamiszon i Papiszon. Tacy sobie normalni ludzie, z zaletami i wadami, które nie uchodzą uwagi sprawnemu oku i uchu nastolatka. Świat dorosłych jest naprawdę dziwny. W domu są jeszcze dwie młodsze siostry, czyli Kaszydło i Mały Potwór. A ten korowód zamyka szczur Pompejusz Czesław Ken Ogryzek. Jak na szczura, to niezbyt inteligentny. Razem z naszym bohaterem przeżyjemy kilka miesięcy z życia szkoły i rodziny. Poznamy jego kolegów, dziwne pomysły, które przychodzą mu do głowy, a które niekoniecznie zachwycają nauczycieli i rodziców.
Audiobook 6 Humorystyczna z akcentami ironii. Bardzo prawdziwa, życiowa. Brak powiązania zdarzeń w dłuższą fabułę dodawał jej pędu i charakteru typowego dziennika. Szybka i przyjemna 🤗
To nie będzie obiektywna opinia, bo kocham tą książkę od dzieciństwa i nic nie zmieni mojego spojrzenia na nią. Kocham tą zwariowaną rodzinę ze specyficznym humorem. Cieszę się też, że mogłam do niej wrócić! ❤️
Dynastia miziołków to książka odpowiednia do rodzinnego czytania.Ma ciekawe historie opartę na odstawie faktycznych zdarzeń z życia autorki.W tej książce najbardziej podobałi mi się bohaterowie.
Czy klasyczna polska książka dla dzieci dostarczy mi szczęście po serii rozczarowań z poprzedniego miesiąca?
Ta powieść jest przezabawna! Ta bezczelność głównego bohatera, znerwicowanie Mamiszona, nieporadność Papiszona, kumulacja wszystkiego, co najgorsze w dzieciach, nazwane Kaszydło i Mały Potwór oraz czysta głupota przyjaciół Miziołka. Może jest to kwestia moich doświadczeń szkolnych, albo przekonań o życiu z dziećmi (ciągnące się przez 18 lat piekło), ale czytanie o przedziurawianiu łódki ratownika, czy robieniu własnych petard wbrew rozkazom rodziców i targanie ich wszędzie było dziwnie... Satysfakcjonujące. Jakby tak, dwunastoletnie dzieci do najinteligentniejszych nie należą, więc czytanie o ich przygodach rodem z "Toma i Jerry'ego" (może bardziej realistycznych) stanowiło czystą przyjemność.
Kocham też ilustracje w tej książce. Są pięknie kreskówkowe, przesadzone i estetyczne. Pasują idealnie do formy edycji tekstu. Poza tym - uśmiech Miziołka na okładce jest idealny w każdym calu.
Powyższy akapit jest o sercu tej książki, które bije z pełną mocą stanowiąc jej najsilniejszy element. Chcę to jasno zaznaczyć, ponieważ wiele rzeczy, na które zacznę narzekać, są koniec końców pierdołami.
Przez chwilę (po 150 stronie do około 175) książka staje się strasznie nudna. "Dynastia Miziołków" są dziennikami tytułowego bohatera. Każdy z jego codziennych wpisów zawiera puentę, a jak wspomniałem, humor gra tutaj kluczowa rolę. Przez wspomniany moment tych puent zaczyna brakować, jakby Joanna Olech wyczerpała swoje pomysły i kleiła coś na szybko, aby powieść faktycznie obejmowała wszystkie dni w roku (poza wakacjami i feriami się zimowymi). Szczęśliwie, na zakończenie autorka zebrała się i napisała parę zabawnych historii, a że całość była wydawana częściami w tygodniku, wybaczam to chwilowe zaćmienie. Zresztą styl autorki pomaga szybkie przejście przez te fragmenty.
Powieść jest też momentami mocno fatshamingowa. Każda postać, która jest krąglejsza, zostaje sprowadzona do średnio rozgarniętego pochłaniacza jeżdżenia. Rozumiem, że inne czasy, inne standardy, ale wciąż pozostaje niesmak.
Odkąd skończyłem... 10 lat nie miałem nigdy ochoty na ponowne przeczytanie książki, którą skończyłem wcześniej niż 2 lata temu. Pomysł na reread "Dynastii Miziołków" przyszedł mi do głowy sekundę po jej skończeniu. Nagroda im. Kornela Makuszyńskiego w pełni zasłużona! W pełni zasłużone 4,5/5 z tego do 5!
Lekko, łatwo i przyjemnie... wszystko spójnie spięte formą dziennika dorastającego chłopaka borykającego się ze zwykłymi, codziennymi problemami, niestandardowymi (a może właśnie zupełnie normalnymi) rodzicami i pierwszym zauroczeniem. Dynamiczna opowieść z dużą dawką humoru - do przeczytania dla całej rodziny
Uważam, że nie jest potrzebna ta książka w kanonie lektur, ponieważ są tam słowa takie jak : idiota i różne tego typu. Pozycja bardzo dobra i wciągająca od pierwszej stron. Czasem myliły mi się imiona, gdyż raz Kaszydło było przedstawiane jako Kaszydło, a innego razu jako Kaśka, więc było to trochę mylące, ale jak na książkę dziecięcą, polecam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Absolutnie świetna książka, zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników. Mój personalny start czytelniczy, książka jedocześnie pięknie napisana jak i zabawna, czytając wręcz płynie się przez kolejne strony. Świetny wybór zarówno dla zachęty młodszych do czytania, jak i dobra odskocznia podczas zastoju czytelniczego.
Powrót do lat dzieciństwa 😍 już dawno zamierzałam sięgnąć po tę książkę drugi raz, ale zawsze znajdowałam "coś lepszego". Końcówka wakacji w połączeniu z audiobookiem pozwoliły na małą podróż w czasie oraz uśmiech od ucha do ucha.
Do książki mam ogromny sentyment, ponieważ gdy byłam o wiele młodsza słuchałam jej na dobranoc. Książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ jest w formie dziennika. Polecam każdemu, nie zależnie od wieku!
Miałam to jako lekturę w szkole podstawowej (klasa 6). Patrząc na to, że szkoła pokazuje to nam jako fajna rozrywka, bo jest to fajna rozrywka ale są tam "brzydkie słowa". Ja miałam to w klasie 6 ale to jest do klasy 4 więc... Żeby nauczyciele się nie zdziwili.