Nowa książka laureata Nagrody Literackiej Nike 2022. Osobisty wybór sześćdziesięciu pięciu wierszy pochodzących z dwunastu dotychczasowych książek poetyckich autora – od tych „z ubiegłego wieku” po osiem kolejnych tomów wydanych przez Jerzego Jarniewicza w Biurze Literackim, w tym wyróżnione Mondo cane. Znaczna część utworów prezentowana jest w nowych, poprawionych przez autora wersjach. Całość uzupełniają niepublikowany dotąd w żadnym tomie wiersz Stairway to Heaven oraz przekrojowe posłowia autorstwa Joanny Orskiej i Kacpra Bartczaka. Bezpośrednim pretekstem do wydania książki jest nie tylko nowe spojrzenie na twórczość laureata Nike, ale także zbliżająca się 65. rocznica urodzin autora.
Absolwent XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi. Członek kolegium redakcyjnego „Literatury na Świecie” oraz „Tygla Kultury”, teksty krytycznoliterackie stale publikuje również w „Tygodniku Powszechnym” i „Gazecie Wyborczej”, współpracował też z brytyjskimi pismami literackimi „Poetry Review” i „Areté”. Wykładowca literatury angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim i (do 2013 roku) Warszawskim. Członek honorowy Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury oraz członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Collegium Invisibile. W 2008 roku nominowany za Znaki firmowe do Nagrody Literackiej Nike, a w 2013 za tom Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" w kategorii „książka roku” i Nagrody Poetyckiej Orfeusz. Za zasługi dla kultury odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Laureat Nagrody Miasta Łodzi. Uhonorowany Laurem Polskiej Izby Książki. Od 2011 wiceprzewodniczący Rady Programowej Narodowego Centrum Kultury. Członek Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej Akademii Nauk.
Niewygodnie jest komentować poezję - towarzyszy temu to samo uczucie, co w muzeum: nie znam wystarczająco kontekstu, autora, jestem tu tylko na chwilę, nie rozumiem i mam kulturowe lub intelektualne braki. I szast-prast, zamiast recenzji mamy opis samego procesu czytania, oddalający jeszcze bardziej od opisywanego przedmiotu, a skupiający się zupełnie zbędnie na czytającym.
Tylko czy właśnie nie o czytającego tutaj w sumie chodzi? O najbanalniejsze poruszenie, emocję, dłuższe zatrzymanie akurat przy tym, a nie innym obrazie? Dla mnie o to właśnie chyba chodzi w poezji: o ten krótki moment zachwytu, refleksji, poruszenia. Nie interesuje mnie, czy innym dany obraz spodoba się tak samo, czy to autor światowej klasy wystawiany w muzeach i czy jego dzieła warte są miliony dolarów, czy też sprzedawane w taniej formie na straganie podczas obchodów dni jakiegoś powiatowego miasteczka.
Poezja Jarniewicza ogólnie mnie nie rusza, nie budzi mojej wrażliwości. Niemniej, jest kilka elementów tomiku, które na chwilę mnie przyciągnęły - weźmy chociażby wspaniale gorzkie i ironiczne „Dwa i trzy zera”, które chcę zapamiętać:
„W Trójce od rana puszczają Cohena./ To zły znak. Pewnie umarł. Lub nagrał/ nową płytę. W dziewięćdziesiątym dziewiątym/ będzie miał sześćdziesiąt pięć lat. Tyle samo co ja/ w dwa tysiące dwudziestym trzecim”. (…) Czas umierać lub wydać nową książkę”.
Ten i podobne wiersze zniknęły jednak pod powierzchnią wierszy w dalszej części tomiku: osobiście dla mnie „aliterackich”, o tematach zupełnie banalnych, pustych, które pozwolę sobie dość głupio nazwać niepoetyckimi (z czego sam autor czyni komentarz w jednym z nich). Dużo tu specyficznej idei przekraczania granicy pomiędzy sztuką a życiem, dużo łamania poetyckiego decorum, dużo nagiej cielesności i seksualności obdartej z jakiejkolwiek subtelności czy romantyzmu. Tak, taki jest zmysł autora i jest to z pewnością sztuka konceptualna, przemyślana, a jednak dla mnie jest to koślawe, kanciaste, staje mi w gardle. Nie jest to poezja, jakiej szukam, przechodzę szybko do kolejnych obrazów.
Jarniewicz i jego „Mondo Cane” to zdobywca nagrody Nike w 2022 roku, ale w tym akurat wypadku przejdę szybko do kolejnych obrazów.
Na sam koniec nie mogę powstrzymać się od komentarza posłowia do całego zbioru, notabene dłuższego niż wszystkie wiersze, który jest w sumie świetnym podsumowaniem tej poezji. I tak jak mocno szanuję i podziwiam merytoryczny komentarz i umiejętność czytania literackich czy konceptualnych kontekstów, tak tutaj groteskowo śmiechłam. Bardzo proszę, oto fragment:
„Nawet w perspektywie posthumanistycznej zasadniczy dreszcz wywołuje w krytyce modernistyczne dość, a zarazem najbardziej urynkowione zagadnienie możliwości autentyzmu komunikacji: tego, dokąd naprawdę pobiegła autorka i w jakim (posthumanistycznym) zrobiła to celu.”
nie zaiskrzyło między nami, jednak ten zbiór daje dobry wgląd w ewolucję Jarniewicza jako poety. dzięki niemu wiem, że najbardziej przemawiają do mnie jego najnowsze wiersze. wolę, gdy próbuje komentować rzeczywistość niż własne życie.
zbiór jest opatrzony świetnym komentarzem merytorycznym.