Niepublikowane dotąd w Polsce opowiadania Dmitrija Glukhovsky'ego, autora światowych bestsellerów Metro 2033 i Future.
Gdyby Rosja była normalnym krajem, tę książkę można by umieścić na półce z fantastyką. Rzeczywistość wyprzedza jednak fikcję. A ponieważ trudno być prorokiem we własnym kraju, nic dziwnego, że w swojej ojczyźnie Glukhovsky został uznany za "agenta obcego wpływu" i jest ścigany listem gończym.
Opowieści o Ojczyźnie to zbiór zaskakujących i dających do myślenia opowiadań, które pozwalają zajrzeć do wnętrza rosyjskiej duszy. Glukhovsky zabiera nas w przedziwną podróż: trafiamy za kulisy rosyjskich wyborów, odkrywamy mechanizm wydawania drakońskich wyroków, podążamy absurdalnymi ścieżkami awansu partyjnych aparatczyków, lądujemy w samym środku etnicznego konfliktu w armii, który grozi anihilacją Kaukazu, przenosimy się do spowitego siarkową mgłą mrocznego Norylska, a później do nowobogackiej Rublowki, by poznać pewnego uroczego pluszowego misia... A wszystko to utrzymane w poetyce realizmu magicznego.
Śmiech, płacz, złość, współczucie. Ta książka – jak każda Glukhovsky'ego – jest nasycona emocjami. I jak każde jego dzieło zawiera mnóstwo gorzkiej prawdy, ale też... iskierkę nadziei.
Dmitry Glukhovsky (Russian: Дмитрий Глуховский) is a professional Russian author and journalist. Glukhovsky started in 2002 by publishing his first novel, Metro 2033, on his own website to be viewed for free. The novel has later become an interactive experiment, drawing in many readers, and has since been made into a video game for the Xbox 360 console and PC. Glukhovsky is known in Russia for his novels Metro 2033 and "It's Getting Darker". He is also an author of a series of satirical "Stories of Motherland" criticizing today's Russia. As a journalist, Dmitry Glukhovsky has worked for EuroNews TV in France, Deutsche Welle, and RT. In 2008-2009 he worked as a radio host of a Mayak Radio Station. He writes columns for Harper’s Bazaar, l’Officiel and Playboy. He has lived in Israel, Germany and France and speaks English, French, German, Hebrew and Spanish as well as his native Russian.
Gdybyście udali się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i weszli do sklepu spożywczego, to istnieje duża szansa, że natknęlibyście się na napój "La Croix" (przyznam, że nie wiem, czy znalazłby się on w każdym sklepie, ale dla dobra tego wstępu uznajmy, że tak). Napój ten to w teorii lekko gazowana woda o smaku owocowym. W praktyce jest to zwykła woda, która zawiera jedynie namiastkę smaku. To trochę jakbyście powąchali pomarańczę, a potem przebiegli przez dwie ulicę i napili się gazowanej wody z puszki. I trochę taka jest ta książka.
Ten wpis nie ma na celu wszczęcia wojny z "La Croix". Serdecznie upraszam o niepozywanie mnie.
"Opowieści o ojczyźnie", to zbiór trzynastu satyrycznych opowiadań, które w krzywym zwierciadle mają przedstawić mechanizmy obecne w rosyjskim życiu publicznym. Ta książka to takie literacie "La Croix". Na papierze wszystko się zgadza, ale brakowało mi tu smaku. Brakowało mi tu emocji, życia, czegoś, co spowodowałoby, że pomyślałbym "o, to jest interesujące". Zbiorek ten przepłynął przeze mnie bardzo szybko i bardzo nieinwazyjnie. Trochę szkoda.
Równocześnie uważam, że książka ta ma potencjał i może spodobać się sporej liczbie osób i mimo, iż wystawiłem jej 2 gwiazdki, to nie odradzam jej. Ja po nie czułem niczego specjalnego podczas lektury. Ani dobrego, ani złego.
„Opowieści o ojczyźnie” to zbiór nieopublikowanych dotąd w Polsce tekstów autora, którego znamy ze świetnych książek w klimacie postapo. Dmitry Glukhovsky to jednak nie tylko zdolny twórca światów, ale i wprawny obserwator swej narodowej, rosyjskiej rzeczywistości. I dla jasności – bardzo mu się ta rzeczywistość nie podoba 🙅♂️
Czego przy tej książce nie zaznałem? Spokoju. Opowiadania bawią, rzadziej wzruszają, częściej przygnębiają i wywołują złość na rzeczywistość. No bo jak to możliwe, że w dzisiejszym świecie bezkarnie da się upodlić nie pojedynczego człowieka, ale całe tłumy, cały naród?
W kraju Put…ekhm, Narodowego Przywódcy, wszystko jest możliwe i jednocześnie nic się nie da. Szary człowiek jest jak robak i jak ten robak pragnie schować się pomiędzy szczeliny podłogi i siedzieć cicho, byle tylko wielka Rosja zostawiła go w spokoju, byle go nie zauważyła i pozwoliła żyć, choć nędznie, ale zawsze.
Z drugiej strony Rosji kwitną zawrotne kariery, przelewają się miliony dolarów, wszystko jest na sprzedaż, jeżeli tylko wie się, gdzie włożyć pieniądze (puszczam oko do tych, co już czytali). Wybory? Igraszka! Sądy? Wydmuszka? Milicja? A nie, przepraszam, milicja jest prawdziwa. I robi, co chce.
Glukhovsky za krytykowanie Narodowego Przywódcy i pisanie takich opowiadań został ogłoszony obcym agentem i zmuszony uciekać z własnego kraju. Na szczęście, czytać możemy bezpiecznie. Jeszcze… 🙃
,,Opowieści o ojczyźnie’’ Dmitrija Glukhovsky’ego prezentują przykład doskonałej satyry politycznej, ubranej nie tylko w karykaturę, czarny humor i groteskę, ale również w dobitną krytykę państwa rosyjskiego. Lecz – co należy podkreślić – momentami odrobinę nierówną. Na szczęście jedynie niekiedy, ponieważ tekstów przeciętnych można zliczyć ledwie kilka; zdecydowana większość z nich to wachlarz inteligentnej, bezkompromisowej prozy; pisarstwa odważnego, odartego z jakichkolwiek kłamstw, półprawd lub przeinaczeń.
Glukohovsky posługuje się ostatecznymi środkami. Jako publicysta otwarcie obnażający rzeczywistość kraju pod autorytarnymi rządami Putina, sili się przede wszystkim na trzeźwe spojrzenie w ocenie aktualnej sytuacji. Jego twórczość, dotychczas przepełniona ciętym żartem i specyficzną, słodko – gorzką ironią, odeszła w zapomnienie; zastąpiona surową analizą tematu, opatrzona głośnym komentarzem oraz pointą nie pozostawiającą żadnych złudzeń, wzbudza w czytelniku oczywiste refleksje.
Fenomenalnie sportretowana codzienność, opis bolączek trawiących naród, przedstawienie zakulisowych działań organów; opowieść o władzy, pieniądzach, ideałach, ambicjach; opowieść o Rosji, o jej prawdziwym obliczu, to w istocie wielobarwna mozaika ułożona wprawną ręką Glukohovsky’ego, który za pomocą symboliki, metafor i przenośni kreśli jej rzeczywisty kształt.
„- Tak. Książki! - Filipp pogładził grzbiet Zbrodni i kary - Książki. Cóż, książki są oczywiście znacznie gorsze od filmów. Film trzeba jeszcze nakręcić. A ilu w to ludzi trzeba zaangażować. I wszystkim płacić. A sal kinowych jest w kraju niewiele. Z wypożyczalni się nie zwróci. Potrzeba wsparcia państwa. No a tu… A tu już słuszne filmy dostają wsparcie, a niesłuszne, to koleżko, sam sobie rysuj w zeszycie, heh… Natomiast książki! Przy nich nie potrzeba przecież żadnej organizacji, żadnej grupy ludzi, żadnego finansowania. To jednoosobowy terroryzm, najbardziej niebezpieczny! Jeden rozpalony mózg i jeden komputer. I koniec… Niczego więcej nie trzeba. Koperta z wąglikiem gotowa. Ślesz go przez internet, a potem patrzysz, jak cały naród wymiera. Faszyzm czy jakikolwiek ekstremizm, proszę bardzo! Książki… Ich nawet do kibla nie wystarczy wrzucać, je trzeba palić. Powinno się ścigać za ich posiadanie. No bo co… Jak przechowujesz, to znaczy, że podzielasz poglądy” - fragment opowiadania „Tango”.
Trzynaście opowiadań. Trzynaście wejrzeń na Rosję. Glukhovsky obnaża genetykę swojej ojczyzny, która wygnała go za głos sprzeciwu wobec agresji na Ukrainę. Każda z tych krótkich form ma w sobie COŚ, przede wszystkim „ruski mir”, z którym nie chcielibyśmy mieć nic do czynienia.
Wybitna jest w mojej ocenie zwłaszcza „Winda” - socjologiczny majstersztyk, który pokazuje, że sny o potędze dzieją się na jawie i sięgają po swoje.
I wierzcie mi, chciałabym aby „Opowieści o ojczyźnie” były li tylko literacką fikcją, a nie de facto odzwierciedleniem zepsucia władzy, terroru, mentalności feudalnej i ciasnoty umysłu, wyśmiewającego demokrację i wolność.
Gówniany obraz dzisiejszej Rosji, w krzywym zwierciadle realizmu magicznego (hehe). Autor "tłumaczy" beznadzieję kraju ze śliny, żwiru i papy czynnikami magicznymi, mistycznymi, historycznymi. To "tłumaczy" jest trochę na wyrost - bardziej pokazuje, że rzeczywistość tam bywa tak surrealistyczna, że na trzeźwo i poza psychiatrykiem tego się wytłumaczyć nie da. Sporo w tym wszystkim zgorzknienia, braku wiary (w odmianę) i smutnego spojrzenia na zwykłego, szarego (dosłownie), mniej lub bardziej pogodzonego z tym człowieka.
Książka jest serią krótkich opowiadań. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, jedne są lepsze, inne gorsze. Ogólny poziom był całkiem niezły, ale prawdziwie zapadający w pamięć moment/scenę miałem tylko jeden - co ciekawe, w pierwszym opowiadaniu.
Generalnie warto przeczytać. Nie dlatego, że czegoś się z tej książki nauczymy (bo nie nauczymy). Albo dlatego, że powie ona więcej prawdy o Rosji niż inne źródła (bo nie powie). Ta książka w pewnym sensie pokazuje, że (jak to mówią w dowcipach) Rosja to faktycznie stan umysłu - stan permanentny, przeklęty i tak odmienny, że ten kto go nie doświadczył, ten nie ma szans zrozumieć.
Dmitry Glukhovsky to autor, którego nikomu nie trzeba przestawiać. Na większej arenie zasłynął głównie z takich powieści jak „Metro 2033” czy „Futu.re”. Ostatnimi czasy putinowski reżim wydał na niego wyrok, jednak mimo tego, nie brakło mu odwagi, żeby udostępnić nam tego zbioru opowiadań.
W tej pozycji znajdziemy zbiór opowiadań, których głównym wątkiem jest tytułowa ojczyzna. Za pomocą fikcji autor pisze o prawdzie i rzeczywiści kraju przepełnionego korupcją, złem i wszechobecnym autorytaryzmem. Tymi opowiadaniami Glukhovsky zabiera nas w podróż do wnętrza rosyjskiej duszy. To bardzo smutna książka, którą pisarz przepełniony emocjami, które są wyczuwalne na każdej stronie. Bardzo polecam!
Na początku ciężko mi było się wgryźć w historie i czułam się „za głupia” (nie wiem jak to określić, żebyście wiedzieli o co mi chodzi) po prostu czułam, że przez mój brak wiedzy o różnych wydarzeniach z historii Rosji nie mogę w pełni odczytać to, do czego nawiązuje autor. Z czasem zaczęło do mnie coraz więcej docierać, a moja szczęka zaczęła opadać coraz niżej 😐😦😧😮😲
Powiem tak. Jeśli choć połowa z tych opowiadań miała miejsce, to tak jak mówią. Nie powinniśmy bać się zwierząt, tylko ludzi (kurczę chciałam wam tu przytoczyć dokładny cytat, ale nie mogę akurat znaleźć)
Mimo ciężkiej tematyki warto sięgnąć po ten zbiór opowiadań. Otworzy oczy.
‼️Możecie znać tego autora z serii Metro 2033/4/5 ‼️ którą btw. muszę koniecznie nadrobić
Z początku, było mi ciężko zrozumieć co czytałam. Musiałam przyzwyczaić się do stylu pisania autora, ale z każdym kolejnym opowiadaniem było lepiej. Książka zdecydowanie daje do myślenia i ukazuje wnętrze Rosji i jej dyktatora. Dmitry podjął się niezwykle ciężkiego tematu chcąc uświadomić innych jaka jest prawda. Czasem mam wrażenie, iż żyjemy w ciągłym przekonaniu, że kraj jak kraj, każdy taki sam. Niestety tak to nie wygląda. Autor przede wszystkim pisze o tym jak władza odbiera ludziom umysły i zmienia w potwory.
„Był jednak pewien kłopot- władza okazała się natrętna jak kokaina: dawne dawki przestały wystarczać i trzeba je było ciągle zwiększać i zwiększać…”
Pan Glukhovsky urósł w kunszt pisarski od ostatniej książki, jest tutaj świetna karykaturalność zachowań i obyczajów, makabra, brutalność i humor. Czyli wszystko to za co się go uwielbia, a dodajcie do tego konkretne nawiązania do polityki czy ustroju państwa i macie gwarantowaną świetną zabawę.
Wsp��łczesny rosyjski pisarz Dmitrij Aleksiejewicz Głuchowski (Dmitry Glukhovsky , ros. Дмитрий Алексеевич Глуховский ur. 1979) jest na pewno literacką osobowością. Wypracował nie tylko własny styl i konwencję, nie tylko dorobił się wielu naśladowców i kontynuatorów jego kultowej już serii powieściowej „Metro”, ale wywarł swoją twórczością wyraźny wpływ na inne dziedziny, na przykład na świat gier komputerowych czy filmu. Choć zasłynął jako autor postapo science fiction, nie ogranicza się literacko do tego gatunku i sięga śmiało po inne konwencje. Postanowiłem sprawdzić jak sobie poradził z satyrą polityczną i sięgnąłem po „Рассказы o Родине II”. Dlaczego podaję tytuł w oryginale zaraz wyjaśnię.
Jak zwykle polski rynek wydawniczy się popisał i pokazał, że Polska choć w inny sposób, to jednak jest mniej więcej na tym samym poziomie obłędu, co rosyjska rzeczywistość opisywana przez Głuchowskiego. W 2014 Wydawnictwo Insignis opublikowało polskie tłumaczenie zbioru opowiadań „Рассказы o Родине”. Oczywiście Polacy nie gęsi, więc nie tylko swój język mają, ale i rozum swój, nie normalny, więc zamiast tłumaczyć wymyślili własny tytuł „Witajcie w Rosji”. Niestety Głuchowski napisał „Рассказы o Родине II”. Tym razem Insignis postanowił tytuł oryginalny przetłumaczyć, zamiast uprawiać radosną twórczość, i dał wydaniu tytuł „Opowieści o Ojczyźnie”. „II” w tytule nie dał, bo przecież jedynki nie było. I teraz mamy typowo polski bałagan.
Przejdźmy do samego dzieła. Wybrałem formę audiobooka z głosem Wojciecha Żołądkowicza (tłumaczenie Pawła Podmiotko). Książka niby ma formę opowiadań, ale łączą się one we wspólną całość. Na ogół „Opowieści o Ojczyźnie” otrzymują etykietkę science fiction, lecz tego science jest tam tyle, co kot napłakał. Po prawdzie w ogóle nie jest to SF. To political fiction, a dokładniej przekonwertowana na fikcję i groteskę rzeczywistość putinowskiej i nieco wcześniejszej Rosji. Książka smutna, gdyż niestety oddaje rzeczywistość mocarstwa, które może wiele, wiele złego przede wszystkim. Dobre tłumaczenie, dobry lektor, genialny pisarz; świetnie się tego słucha. Jedyne, do czego można się przyczepić, to fakt, iż autor wydaje się winić samą Rosję za to, jak ona teraz wygląda. Wiemy jednak, i przyznają to nawet zaciekli wrogowie Putina, iż demokracja w Rosji nie udała się nie bez winy Zachodu. I to nie udała się w sposób, który zapewnia, iż nawet jeśli panowanie obecnego cara się skończy, do demokracji w Rosji droga jest zamknięta. No, ale to jedyne, czego mi brakowało. Może to temat na „Рассказы o Родине III”?
Wspomniałem, że książka choć genialna, to smutna. Smutna również dlatego, że podobne jak opisane w „Opowieściach o Ojczyźnie” procesy degeneracji władzy, które doprowadziły do powrotu caratu, widać i w Polsce, i w Europie, i w USA, a nawet w państwach nie kojarzonych ani z demokracją, ani z Zachodem. Ale o tym wkrótce, przy okazji recenzji z wielce interesującej książki Paula Masona „Skąd ten bunt? Nowe światowe rewolucje”. „Opowieści o Ojczyźnie” polecam gorąco, choć miks groteski i political fiction nie każdemu podejdzie.
Cudowne opowiadania. Płakałam przy kilku. To z jaką wrażliwością autor pisze o kraju, polityce, o ludziach to jest po prostu mistrzostwo. Polecam każdemu, tu jest jedynie trochę realizmu magicznego, to nie jest żadne fantasy ani post apo, to jest po prostu jego wizja Rosji, która jest dramatyczna i pięknie opisana.
Bardzo polecam, z jednej strony książka uderza w sedno rosyjskiego ustroju i duszy ale robi to w tak parszywy sposób że zastanawiasz się czy można bardziej. Bo z jednej strony nie dziwi i nawet brzmi całkiem prawdopodobnie (momentami) a jednak z każdym rozdziałem zaskakuje coraz bardziej. Po większości rozdziałów potrzebowałam czasu by przejść do kolejnego i przemyśleć co ja właściwie przeczytałam i dlaczego jest tak a nie inaczej. W skrócie zaskakująco nie zaskakujące.
Po pierwsze to moje kolejne podejście do twórczości autora i wiem z całą pewnością, że nie jestem docelowym odbiorcą. Zarówno Metro, Outpost, jak i ten zbiór nie zachwyciły mnie.
Po drugie, zbiór spełnił swoją rolę, czyli pomógł mi chociaż odrobinę zrozumieć mentalność tego narodu. Ogólnie rzecz biorąc, nie napawa on wielkim optymizmem.
Zostawiam bez oceny, bo nie przeczytałem z odpowiednim skupieniem i nastawieniem. Dla fanów autora na pewno interesująca pozycja.
opowiadania: siarka, winda, rok za trzy, były świetne i znacząco zawyżyły moją ocenę. te konkretne opowiadania zdecydowanie warto przeczytać. reszta jest albo słaba albo tragiczna 🫠 rozumiem nawiązania i satyrę, ale były po prostu mało odkrywcze i w większości z oczywistą puentą lub jej brakiem.
13 opowiadań "satyrycznych" o Rosji. Niektóre prawie wprost mówiły o tym co autor chciał przekazać. Nie lubię zbiorów opowiadań i nie sięgam po nie zbyt często. Ale że to ulubiony autor, stwierdziłem, że sięgnę. Bardzo się zawiodłem.
Po pierwszym genialnym zbiorku miałam nieco inne oczekiwania i rozminęłam się z tą książką. Ta książka skupia się w całości bezpośrednio na polityce. Oczywiście poziom jest, bo to dalej Glukhovsky, ale czuję duży niedosyt
Lepsze niż ,,Witajcie w Rosji" można dopatrzeć się faktycznie jak Rosja wygląda od środka oraz jak ten kraj z dykty funkcjonuję a wszystko to oczami człowieka który w tym kraju się urodził.
oniryczna opowieść na miarę rosyjskiego rynsztoka. świetne opowiadania, jedno lepsze od drugiego. toksyczne wschodnie opary wywiewają z każdej strony. zupełnie zaskakujący warsztat pisarski-Glukhovskego znam od wielu lat z książek postapo, tutaj jednak odkryłam go od zupełnie innej strony. mistrzowskie pióro. zbiór opowiadań warty uwagi.
O mentalności rosyjskiej i panującym tam reżimie słyszałam już niejedno. Co w tej sprawie ma do powiedzenia “agent obcego wpływu” ścigany listem gończym? Uwaga! Recenzja może zawierać lekkie spoilery. Dmitry Glukhovsky, bo to o nim mowa we wstępie, pisał już o swoim kraju w Witajcie w Rosji. Teraz mamy okazję przeczytać nowe, niepublikowane dotąd opowiadania w zbiorze Opowieści o Ojczyźnie. Książkę na język polski przełożył Paweł Podmiotko, a wydaniem zajęło się wydawnictwo Insignis, któremu serdecznie dziękuję za egzemplarz do recenzji.
Akcja wszystkich historii dzieje się mniej więcej w tym samym czasie, w okolicach 2012 roku, za kadencji prezydenta Obamy. Poznajemy różnych ludzi: żołnierzy, polityków, prezydenta, zwykłych obywateli i tych, do których los się uśmiechnął – a przynajmniej tak im się wydaje. Trzynaście opowiadań, jeszcze więcej perspektyw i przemyśleń.
Jedno jest pewne: to nie jest książka, którą można szybko przeczytać, rzucić w kąt i o niej zapomnieć. Często po skończeniu jednej opowieści musiałam pomyśleć chwilę, zatrzymać się, przetrawić to, co właśnie przeczytałam. Na przykład po Alter Ego, w którym do prezydenta zaczyna mówić jego pluszowy miś z dzieciństwa i chce wprowadzać reformy w polityce rosyjskiej, czy Prawie na telefon, gdzie dowiadujemy się, jak działa rosyjskie “sądownictwo”. Nie powiem, miałam w głowie zupełnie inną wizję, patrząc na tytuł, niż tą, którą ukazał autor. Glukhovsky daje naprawdę sporo do myślenia, pozwala zajrzeć w głąb rosyjskiej duszy, porównać ich mentalność z naszą. Pokazuje to, czego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
Niby jest tu ukazane mnóstwo sytuacji, których nie da się przyjąć racjonalnie. A jednak, gdyby ktoś mi powiedział, że te wszystkie sytuacje miały miejsce, uwierzyłabym. Serio! Miasto pełne siarki w powietrzu, gdzie ludzie dostają wyższe pensje ze względu na złe warunki, mężczyzna, który płacąc horrendalne sumy, pnie się w górę politycznej kariery, czy ludzie u steru, znający się z tej samej szkoły. A za tym wszystkim stoi Narodowy Przywódca (nazwisko mi nie przejdzie przez palce, wybaczcie), pociągając to mocniej, to słabiej za rozmaite sznurki. Sądownictwo, telewizja, “wybory”, prezydent… państwo z dykty jak się patrzy.
„Opowieści o ojczyźnie” to zbiór niepublikowanych dotychczas tekstów autora, którego większość czytelników w Polsce zna z książek w klimacie postapo. Ja rosyjskiego twórcy nie kojarzę ze światów wykreowanych w takich pozycjach jak „Metro 2033” czy „Outpost”, bo ich nie czytałem. Mam już jednak za sobą lekturę „Witajcie w Rosji”, która również była zbiorem opowiadań.
Przy okazji tamtej książki pisałem, że w kwestii stylu widać u Głuchowskiego, iż chce się wzorować na Bułhakowie. A jego alegoryczny portret ojczyzny nie tylko był aktualny i edukujący, ale również dawał dużo do myślenia. Pozostawał w umyśle czytelnika na jakiś czas. W zbiorze „Opowieści o ojczyźnie” widać ten sam zamysł, problem w tym, że wykonanie jest zdecydowanie słabsze.
Oczywiście w tych najnowszych opowiadaniach Głuchowskiego również mamy próbę zobrazowania sytuacji we współczesnej Rosji. Są tu przedstawione mentalność tego narodu i mechanizmy, jakimi rządzi się świat polityki i biznesu ojczyzny Władimira Putina. Przyznaję nawet, że w porównaniu do „Witajcie w Rosji” jest tu więcej opowiadań dotyczących prezydenta i premiera tego kraju. Dlatego podczas lektury trzeba mieć rozeznanie w historii (chodzi o rozróżnienie, kiedy prezydentem był Putin, a kiedy Miedwiediew), bo momentami Głuchowski odnosi się wprost do konkretnej postaci.
Autor podobnie jak w przypadku poprzedniej lektury operuje językiem przyjaznym odbiorcy (kawał dobrej roboty wykonał tłumacz Paweł Podmiotko), ale mimo to zdecydowanie mniej da się tu wyczuć przywołanego już przeze mnie Bułhakowa (co wpływa na odbiór). Nie to jest jednak największym problemem „Opowieści o ojczyźnie”, a tych jest kilka. Pierwszy to strasznie nierówny poziom tych opowiadań. Na 13 tekstów zaledwie kilka czytałem z zainteresowaniem, ale w pamięci zostało mi jedno, pojawiające się w początkowej części zbioru. Z pierwszego problemu wynika drugi, czyli brak emocji podczas lektury.
Po odłożeniu książki na półkę będziecie lepiej rozumieli, dlaczego Rosja to taki stan umysłu, ale ja po przeczytaniu zbioru zmuszony do refleksji się nie czułem. Dlatego jeśli mam go komuś polecić, to jedynie fanom autora.
Nie rozumiem zachwytów nad tą książką. Moim zdaniem jest to najslabsza książka Glukhovskiego. Przyznaję to z wielkim smutkiem, bo twórczość tego autora uwielbiam.
Nie wszystkie opowiadania były złe. Niektóre czytało się nawet dobrze. Trzeba przyznać - Glukhovski ma dobry styl. Ale czytając te opowiadania nie miałam żadnych odczuć. Czytałam, aby przeczytać. Nie było w nich nic takiego, co porwało by moje serce, co pobudziłoby moje emocje.
Przerazajaco prawdziwa ta fantastyka. Gdyby to bylo o Rosji to moze nawet bym sie czasem zasmial ale z przerazeniem przykladalem niektore opowiadania do aktualnej sytuacji w Polsce a mysle ze i czytelnicy z innych krajow na ktore wplyw mial zwiazek radziecki przeraza sie widzac podobienstwa na swojej scenie politycznej.