Jeśli nie potrafisz wykorzystać swego dowolnego stanu dla swojej korzyści ? nie jesteś wojownikiem. wielki mistrz Dajr Toari Tak mawiał doświadczony wojownik i sławny żołnierz. Ale to właśnie wielki mistrz Dajr Toari doprowadził swoją szkołę walki na krawędź zagłady. W dniu kiedy stałem się mistrzem swojego mistrza, bezpowrotnie zniszczyłem cały swój świat, a w zamian stworzyłem... Co stworzyłem? Kim jestem? Młodszym Patriarchą Szenno Dajr Kintar. Nauczycielem swojego nauczyciela, przyjacielem swojego wroga, wasalem własnego wasala... Nasze rzemiosło nazywają ?sztuką pustej ręki?. A przecież w tej ręce trzymamy też miecz, czy kastet. Lecz jeśli przyjdzie się obejść bez broni, nie ma niczego straszniejszego od pustej ręki...
Z pozoru książka nawet przyzwoita, gładko się czytająca - i to tym lepiej, im bliżej końca. Dlaczego więc dałem tak niską ocenę? Z kilku przyczyn.
Pierwszą i główną jest nieprawdopodobne wodolejstwo. Bohater potrafi ciągnąć jedną, niezbyt głęboką myśl, nawet przez kilka akapitów, a potem jeszcze dołożyć tłustą linijkę dialogową. Taki zabieg powtarza się raz po raz. Ba! Fabuła w ogóle zdaje się być utkana z takiego mnożenia słów. W efekcie przy trzeciej noweli zacząłem pomijać akapity narracji, bo - poza nielicznymi wyjątkami - treści było tam niewiele. Wystarczyło śledzić linie dialogowe, w których większość istotnych detali i tak prędzej czy później padała.
Druga przyczyna bierze z pierwszej - z rozpisanych na 550 stron przygód niewiele wynika. Gdyby wytrząsnąć watę i wyżąć wodę, książka - wciąż przekazująca informacje niezbędne do zrozumienia fabuły - zamknęłaby się może w 200 stronach. Jest to szczególnie widoczne w przypadku pierwszej opowieści, w której bohater przejmuje władzę nad szkołą i... w zasadzie tyle. Coś tam sobie myśli, są wykonywane jakieś ćwiczenia (trudno stwierdzić, jakie konkretnie; nie wiadomo nawet, o jakiej sztuce walki mówimy), dochodzą drobne detale opisujące świat (o którym też za wiele się nie dowiadujemy), by na końcu nasz gieroj niespodziewanie awansował społecznie, i to z rozmachem. A potem znów. I znów. Aż się bałem, że w czwartej noweli po prostu stanie się bogiem.
Dodatkowy kłopot to - przynajmniej początkowo - homeopatyczne ilości magii, stosowanej jakby na siłę, żeby w ogóle było coś, co pozwoli ometkować książkę jako fantastykę. Z czasem na szczęście sytuacja w tej materii się poprawia. Nie poprawia się natomiast psychologia postaci - z głównym bohaterem w wieku młodzieńczym (bo w końcu to nastolatkowie są grupą docelową "Paradoksów..."), dysponującym jednak bogatym bagażem życiowym, doświadczeniem i posłuchem. Po prostu chodzący ideał, któremu wszystko się udaje, i praktycznie wszyscy tańczą, jak mu się zamarzy.
Dla nastolatków - zapewne będzie to książka do pochłonięcia z wypiekami na twarzy. Osoba wyrosła z pacholęctwa ma jednak sporą szansę uznać ją za marnowanie czasu.
Фентезі також буває глибоким. Може змінити погляд на життя. Саме твоє життя. Тебе самого...
Не вірите? Тоді прочитайте "Парадокси...". Книга дуже... як би це сказати... парадоксальна! Добро та зло тут часто міняються місцями, і ти раптом розумієш, що справжнє добро — це зло. Парадокс? Звісно! Саме про це книга. Про пошуки себе. Про пізнання життя, його законів, його принципів, які, як виявляється, пізнати неможливо...
Світ після подібних книг стає трошки інакшим. І читач — також. І не відвертайтеся від книги лише тому, що це — фентезі, бо багато чого втратите.
І ще: це одна з небагатьох книг, які я вже хочу перечитати ще раз, щойно перегорнувши останню сторінку. А це про багато чого говорить.
Если Вам хотя бы раз в жизни приходило в голову, что Вы можете руководить(учить, принимать решения) лучше, чем тот, на кого Вы сейчас смотрите, то эта книга для Вас. Из ученика - в учителя, из подчиненного - в руководители. Правда, главный герой не мечтал и не думал обо всем вышеперечисленном, однако ему привалило именно это "нежданное счастье". Все повествование наполнено непростыми ситуациями и попытками принять верное решение. Стиль изложения от первого лица, полный легкой самоиронии, подкупает с первых страниц книги.
Очень странно, что у этой книги такие высокие оценки. Или я проморгала в описании пометку "юмористическое фэнтези". Начинается книга хорошо. И первую треть читать весьма приятно. А потом начинается такая лютая ересь...