Alladyn, Ali Baba i Sindbad Żeglarz to najbardziej znani bohaterowie Opowieści z 1001 Nocy. Bawią i uczą czytelników, nieprzerwanie, od dziesięciu wieków. Opowieści te powstały w pałacu okrutnego króla Szachrijara, gdzie piękna Szecherezada walczyła o życie, wykorzystując swój niezwykły dar narratorski. Gdyby bowiem jej baśnie nie zainteresowałyby potężnego słuchacza, wraz z nastaniem świtu Szecherezada straciłaby życie.
Books can be attributed to "Anonymous" for several reasons:
* They are officially published under that name * They are traditional stories not attributed to a specific author * They are religious texts not generally attributed to a specific author
Books whose authorship is merely uncertain should be attributed to Unknown.
Król Szachrijar był władcą okrutnym. Każdego dnia poślubiał nową kobietę, by następnego dnia skazać ją na śmierć. Gdy zgubny wybór padł na Szeherezadę, ta wymyśliła bardzo przebiegły plan. Każdej nocy opowiadała mężowi historię, którą przerywała w najciekawszym momencie, by kontynuować ją kolejnego wieczoru. Tak mądra dziewczyna ocaliła swoje życie. Baśnie z 1001 nocy to opowieści, które snuła Szeherezada.
Czytanie nie szło mi specjalnie sprawnie, targałam to tomiszcze wszędzie ze sobą jakiś miesiąc, może nawet dłużej, ale na szczęście mniej niż 1001 nocy. Nigdy nie byłam jakoś szczególnie zainteresowana kulturą Wschodu, po książkę sięgnęłam, bo wpadła mi przypadkiem w ręce, a kojarzyłam tytuł. Jakiś czas temu kupiłam swój własny egzemplarz i postanowiłam przy okazji powtórek z czasów młodości przypomnieć sobie i tę książkę. Najbardziej podobała mi się "Opowieść o dwóch siostrach, które swej najmłodszej siostrze zazdrościły". Całość traktuję bardziej jako ciekawostkę i poszerzenie moich czytelniczych horyzontów.
Któż nie słyszał o Alibabie i czterdziestu rozbójnikach, Aladynie i jego lampie, czy Sindbadzie Żeglarzu? To postacie, które utrwaliły się w świadomości czytelników kolejnych pokoleń. Raczej wypada je znać, bo opowieści Szecherezady stanowiły inspirację dla wielu późniejszych dzieł literatury i innych dziedzin sztuki. Muszę przyznać, że baśnie z tego konkretnie tomu (wydawnictwo Nasza Księgarnia 1989 r.) czytało mi się dosyć opornie. Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, czy generalnie rozwleczona konstrukcja tych historii sprawia, że są one czasem dosyć nużące. Ale w końcu Szecherezada musiała je wydłużać tak, aby każdą opowieść przeciągać do rana i tym samym uratować głowę o kolejny dzień... Inna sprawa, to tło kulturowe tych baśni. Ich sukces brał się oczywiście również z tego, że przedstawiały obcy, inspirujący bogactwem i przepychem świat orientalny. Mnie dzisiaj rzuca się w oczy okrucieństwo tych opowieści. A przecież baśnie są nośnikiem wartości i mądrości ludowych. W tych, największą wartością jest bogactwo - kto ma pieniądze (obojętnie jakiego pochodzenia), ten jest otaczany szacunkiem, a maczeta, czy kindżał jest w częstym użyciu.