Arlen nie żyje... Tamtej nocy zginął bym ja mógł żyć dalej
Czasami Posłaniec musi powiedzieć ludziom to, czego nie chcieliby usłyszeć. Czasami śmierć jest lepsza od prawdy. Tak jak lepsze od niej jest kłamstwo
Okaleczyłem się by przeżyć. Zrobiłem to, ponieważ uznałem, że nie zasługuję na nic, poza włóczęgą przez noc. Nikt nigdy nie będzie mi już bliski. Ale chadzam pod nocnym niebem i nie lękam się demonów. Nie uciekam przed nimi, to one uciekają przede mną!
Przede mną! ...jestem potworem
Jestem darem dla świata. Ale podaruję mu tylko zniszczenie
Peter V. Brett is the internationally bestselling author of the Demon Cycle series, which has sold over four million copies in 27 languages worldwide. Novels include The Warded Man, The Desert Spear, The Daylight War, The Skull Throne, and The Core. Other works include the Red Sonja: Unchained graphic novel and the Demon Cycle novellas The Great Bazaar, Brayan's Gold, Messenger's Legacy, and Barren. The Desert Prince, the first installment of his Nightfall Saga, published in August 2021. The sequel, The Hidden Queen, is due early 2024. He lives in Brooklyn.
Vas a un restaurante de estos de estrellas Michelin y lo flipas con los sabores, las texturas, los aromas, la presentacion y la madre que lo parió. Y, a pesar de todo, a veces te falta algo o te has comido algo que no te gustaba mucho o hasta te quedas con hambre.
Vas a casa y te comes un par de huevos fritos. Y te quedas como Dios.
Este libro (y los dos anteriores) son esos huevos fritos.
Mega mi się podobało zakończenie, wątek Renny i Arlena i cała ta bitwa z demonem, ale generalnie cała Pustynna Włócznia okropnie mnie wymęczyła. Malowany Człowiek podobał mi się tysiąc razy bardziej i po tak wspaniałym starcie oczekiwałam dużo więcej. Potrzebuję przerwy od serii, bo czuję się psychicznie zmęczona. Plus zdecydowanie za mało demonów jest w tej części ><
Primero, gran cagada de la editorial al separar el segundo libro en dos partes. Haciendo de la trilogía un intento de ganar más dinero.
Segunda cagada, que por falta de ventas la editorial ha decidido no continuar con la saga. Quiere tener ventas maltratando a sus lectores.
Esta segunda parte es superior al resto de libros, existe aventura, humor y una trama mucho más elaborada que se va liando y entrelazando en todo el libro.
El aspecto religioso comienza a perder fuerza, pero latente para guiar el camino de falsos profetas. Es de agradacer que el enemigo comience a demostrar inteligencia y se intuye una potencial trama muy buena para próximas entregas.
La lectura es amena y entretenida, aunque pueda parecer que algunos caminos son pura paja, luego se mezclan con la trama principal para hacerla más fuerte.
Esta es una buena saga de capa y espada, lástima que la editorial haya decidido cortarla y maltratar a sus lectores.
Nie ukrywam, że jak rozpoczęłam "Pustynną włócznię" to czułam się skonfundowana, a potem lekko rozczarowana. Na szczęście bardzo szybko dostosowałam się do tego co autor postanowił nam zaoferować. Skąd takie negatywne emocje na początku? Bardzo pozytywnie podeszłam do "Malowanego człowieka" i czekałam na kontynuację losów bohaterów, którzy tam wystąpili. Jednak autor postanowił poszerzyć świat, a tym samym dać nam całkowicie nowe postacie. Jak już człowiek przyzwyczai się do niektórych postaci to wiadomo jakie mogą być odczucia jak dostaje się coś innego.
W pierwszej części książki autor zafundował nam pustynne klimaty oraz pewne plemię z Krasji (ale warto tu podkreślić, że jest ich ogółem kilka i mają różne nazwy). Przynależne do nich osoby są szkolone na wojowników, którzy znoszą cierpienie z godnością, nie mają w sobie grama strachu, a mają docelowo walczyć z alagai, by zasłużyć na raj. W jednym z plemion poznajemy Jardira oraz Abbana, którzy zostali odebrani ze swoich rodzin i ich przeznaczeniem jest walczyć z alagai i zginąć w ich szponach. Narracja prowadzona jest z perspektywy pierwszego chłopaka z wyżej wspomnianych. Poznajemy jak plemię funkcjonuje, jak są szkoleni, jaka panuje hierarchia i przede wszystkim odkrywamy ścieżkę rozwoju obu chłopaków. Na początku warto podkreślić, że trzeba na początku każdego rozdziału zwracać uwagę na tak zwany rok plagi, ponieważ tym razem autor postanowił skakać po osi czasu i teraźniejszość miesza się z przeszłością. Z góry wiemy do czego Jardir oraz Abban dojdą, a więc obserwujemy co ukształtowało ich charaktery oraz jak funkcjonują te plemiona. Na pierwszy plan wysuwają się trudne warunki, szczególna brutalność, przemoc, przedmiotowe traktowanie kobiet, a wojownicy muszą od najmłodszych lat rywalizować o pozycję, jeśli nie chcą zostać obiektem drwin. Tylko najsilniejsi, najbardziej cwani oraz brutalni mają szansę na wysoką pozycję w hierarchii. Wydaje się, że historia Jardira nie jest powiązana z historią, którą znamy z "Malowanego człowieka", ale już w pierwszej części "Pustynnej włóczni" przekonamy się, że drogi Jardira oraz Arlena przetną się ze sobą. Jednak co z tego wyniknie - nie zdradzam.
W drugiej części pojawi się Leesha oraz Rojer czyli wracamy na stare, znajome tory. Nie będę się już rozpisywać odnośnie tych bohaterów, bo kontynuujemy ich działania.
Trzecią część otwierają nam dalsze wydarzenia związane z Renną, która została w tym tomie bardzo poszkodowana przez los. Natomiast już potem wszystkie wątki zaczynają się ze sobą łączyć, tworząc zgrabną całość. Czwarta jest bardzo podobna do trzeciej, więc nie będę dalej tematu rozwijać.
Problem z tą książką jest w zasadzie jeden i nie będę pierwszą, która o tym wspomni. W "Pustynnej włóczni" jest od groma scen, gdzie mężczyźni wykorzystują seksualnie kobiety, przeplatanych z czymś co ma niby być romantyczne, ale jakoś niespecjalnie to wychodzi. W zasadzie podobny schemat pojawiał się już w "Malowanym" (czyli mężczyzna bierze kobietę wbrew jej woli, a chwilę później ta kobieta dobrowolnie oddaje się komuś innemu), ale jednorazowa scena ma się nijak do tego co tutaj dostajemy. W "Pustynnej" wychodzi na to, że ogólnie kobiety są w tym świecie skonstruowane tak, że po czymś takim otrzepują spódnicę z kurzu i same idą się zabawić. Coś tutaj srogo nie zadziałało jak trzeba.
Ogólnie "Pustynna włócznia" jest w moich oczach mniej dynamiczną książką, w porównaniu do poprzednika. Akcja jest trochę wolniejsza, a na niektóre wydarzenia musimy dłużej poczekać. Natomiast jeśli chodzi o styl i tworzenie świata to tutaj nic się nie zmieniło. Z jednej strony mam chęć, by poznać dalsze losy bohaterów. Jednak z drugiej czuję, że muszę zrobić sobie małą przerwę, bo gdzieś z tyłu głowy obawiam się tendencji spadkowej, która tu troszkę wystąpiła.
Przy "Malowanym" dałam 3,5 gwiazdki. Z uwagi na to, że odczuwam mały spadek, "Pustynna włócznia" dostanie 3 gwiazdki. Liczę na to, za kolejne tomy będą lepsze.
Czytałam ją z przerwą, po około 25% odłożyłam na kilka tygodni a potem wróciłam tylko, że tym razem z audiobookiem i odrazu lepiej mi poszło.
Dużo ciekawszy tom niż poprzedni, kilku zwrotów akcji i rozwoju relacji miedzy bohaterami się kompletnie nie spodziewałam (nwm co sądzę o tych relacjach ale podoba mi się, że ich nie przewidziałam) a i akcja była dość wartka.
Oczywiście je jestem fanką pewnych scen i tego jak tam prezentowano kobiety. Będę kontynuować serie ale nie mam jakiegoś takiego parcia by już teraz po nią dalej sięgać.
No niestety, poprzednie części podobały mi się bardziej. Do tego po przeczytaniu książek z najnowszego cyklu autora czuje ogromną różnice w tym jak duży progres zrobił Brett jeśli chodzi o opisywanie kobiecych postaci. Ta część była dla mnie okropnie przeseksualizowana, po raz kolejny sceny gwałtów były przeplatane wolicjonarnym seksem tej samej bohaterki. Do tego myślałam, że postać Leshy będzie mocno feministyczna, a okazuje się być na tyle wyzwolona na ile ogarnie to męski umysl autora. Czyli dostajemy cringowe sceny w których jeden z głównych bohaterów próbuje ją poderwać, bo lubi takie „kobiety z charakterem”.
Nie zmienia to faktu, że po przeczytaniu „Pustynnego księcia” (którego uwielbiam) i tak chce wiedzieć co się stało przed wydarzeniami z tego cyklu i doczytam pewnie daleko „Malowanego człowieka”.
"- Przyszedłem, by cię przeprosić - rzekł w końcu Par'chin. - Nie mam prawa osądzać twoich zwyczajów. Jardir pokiwał głową. - Ja zaś nie mam prawa osądzać twoich. (...) Wygląda na to, że kultura mojego ludu sama w sobie stanowi zniewagę dla twojej i na odwrót." "Pustynna Włócznia" to drugi tom Cyklu demonicznego Petera V. Bretta. Czytając ten cykl po raz pierwszy jako nastolatka, oceniałam go jako równię pochyłą - po genialnym "Malowany człowieku", każdy kolejny tom wydawał mi się słabszy. Dziś wracam do tej historii jako człowiek dorosły i to, co wcześniej mi nie pasowało, widzę teraz jako największe zalety. Kiedyś zależało mi na akcji i walce z demonami, dziś doceniam szczegółowe budowanie świata i postaci - tak, spowalnia to całość, ale teraz nie czytam na wyścigi, wolę powoli zanurzać się w świat. Śledzić losy Arlena, Leeshy, Rojera i Jardira jak dojrzewają do walki z demonami.
W pierwszym tomie śledziliśmy losy bohaterów z Zielonych Krainy, a Krasjanie wydawali się czarnymi charakterami - wszak zdradzili Arlena, choć udowodnił, że jest ich "bratem we krwi", walczącym u ich boku z demonami. Pamiętam doskonale jak bardzo frustrowała mnie pierwsza księga drugiego tomu - zamiast posuwać akcję do przodu, cofnęła się w przeszłość - i to przeszłość nie Arlena, ale Jardira i kupca Abbana. Dla niecierpliwego czytelnika to koszmar - ciągnąca się wieloma stronami retrospekcja dotycząca pobocznego bohatera! A jednak ma ona sens: służy opisowi kultury, życia i zwyczajów Krasjan - których z naszej perspektywy tak łatwo potępić. Jednak jeśli odłożyły uprzedzenia na bok, poznamy perspektywę Jardira i zrozumiemy czym się kieruje. Bardzo doceniam ten zabieg, który ukazuje, że świat nie jest czarno-biały. Nie oznacza to, że Autor wychwala krasjańską kulturę, pełną przemocy, gwałtów i nierówności; pokazuje jednak jak ta kultura ukształtowała Jardira, dokładnie tak samo jak tchórzostwo ojca ukształtowało Arlena. Tym właśnie stoi cykl demoniczny - wielowymiarowym budowaniem postaci. Czas na epicką walkę z demonami przyjdzie później - wpierw trzeba pokonać te własne.
Ponowne sięgnięcie po "Pustynną Włócznię" pomogło mi szczególnie docenić postać Inevery. Kiedyś wydawało mi się, że ma po prostu stanowić przeciwieństwo "dobrej" Leeshy, teraz zaś dostrzegam, że każda z postaci ma swoje wady i zalety. Inevera może wydawać się "tą złą kobietą" - dla mnie jest piekielnie inteligentną i ambitną osobą, która doskonale zdaje sobie sprawę z ograniczeń własnej kultury - skoro wśród Krasjan kobiety są "drugorzędne" władzę może zdobyć w jeden sposób - poprzez wpływowego męża. Inevera doskonale wykorzystuje każdy zwyczaj i tradycję swojego ludu, aby osiągnąć, co sobie zamierzyła. Z wielką przyjemnością śledziłam jej manipulacje - i nie oceniałam jej tak jak wcześniej, jako kobiety zepsutej i "sprzedającej" swe ciało - wręcz przeciwnie, dostrzegłam hipokryzję "świętoszkowatej" Leeshy prawiącej wszystkim morały. Znów przełożyło się to na to, że zajmująca połowę drugiego tomu retrospekcja wcale mnie nie nużyła, tylko pozwalała spojrzeć na przedstawiony świat z innej perspektywy niż Zielonych Krain, które gdzieś tam odpowiadają naszemu kręgowi kulturowemu.
Tak jak w przypadku tomu pierwszego, księga pierwsza "Pustynnej Włóczni" bardziej skupia się na budowaniu świata i postaci, tak w drugiej jest więcej akcji. W kontekście walki z demonami stanowi preludium bitwy - w tym tomie poznajemy coraz potężniejsze demony, które wyczuwają, że coś się zmienia - że pojawili się ludzie, którzy są gotowi z nimi walczyć, którzy inspirują innych. Pojawił się nie jeden zapowiadany Wybraniec, ale dwóch. Ten tom stawia w tej kwestii bardzo ważne pytanie - czy to dobrze? Czy dwóch mężczyzn pogodzi się, by walczyć ramię w ramię ze złem w postaci demonów, czy zeżre ich własna ambicja? Wszak, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta...
"Pustynna Włócznia" jest jednym z gorzej ocenianych tomów - czemu się nie dziwię, bo zmieniane perspektywy na początku drugiego tomu i porzucanie na tak wiele stron "głównych" bohaterów to niecodzienny zabieg. Do tego tworzony przez Autora świat jest brutalny - a my jako czytelnicy przyzwyczailiśmy się do ugrzecznionej wizji "dawnych czasów" - w których nie ma miejsca na gwałt. Peter V. Brett przypomina jednak, że nawet w świecie opanowanym przez demony człowiek człowiekowi wilkiem - i nawet własny ojciec może okazać się najgorszym potworem.
Ciężko przebić "Malowanego człowieka", jednak drugi tom wcale nie okazał się gorszy. Stanowi kolejne, bardzo przemyślane rozwinięcie świata, dopowiadając losy bohaterów, których tak łatwo było uznać za antagonistów. Drobnymi krokami prowadzi do wielkiego starcia ludzkości z demonami - ludzkości, która wpierw musi pojąć znaczenie zjednoczenia się w walce - nie siłą, jak to widzi Jardir, nie samotnie, odrzucając pomoc jak Arlen. Cykl demoniczny może stać się klasykiem swojego gatunku i jeśli nie odstrasza Was wolniejsze tempo, wynikające ze szczegółowego budowania świata i relacji między bohaterami, to warto poznać tę historię. Mnie po latach wciągnęła jeszcze bardziej niż kiedy czytałam pierwszy raz!
Ale ja lubię tę część Cyklu demonicznego! Chociaż prawdopodobnie przy każdej kolejnej będę mówiła to samo (może nie przy "Otchłani", ale spokojnie, dojdziemy do tego).
Otóż w tej części czeka nas podróż do Pustynnej włóczni, ostatniego miejsca na ziemi, w którym ludzie od stuleci co noc walczą z demonami, mimo że w starciu z tak bezwzględnym przeciwnikiem są prawie bez szans.
Zanurzymy się w gorącym klimacie Krasji, znajdziemy schronienie w jej przepełnionych mistycyzmem murach, ale poznamy również obowiązujące tu brutalne, przerażające, a czasem wręcz niesmaczne tradycje i reguły.
Będziemy mieli_ały też okazję prześledzić życie Jardira od najmłodszych lat aż do momentu, gdy stał się postrachem Zielonych Krain. I poznać wiele nowych aspektów stworzonego przez Bretta świata, tych magicznych, ale także kulturowych i politycznych.
W drugiej księdze powrócimy do pozostałych postaci, które poznaliśmy w Malowanym człowieku. Tutaj również czeka na nas mnóstwo niezwykle ważnych wydarzeń, te natomiast rozgrywają się w teraźniejszości. Groźba wojny w blasku dnia zmusza bohaterów do poszukiwania sojuszników, Arlen musi walczyć nie tylko z demonami, ale też z ludzkim strachem i z samym sobą, a z ciemności wyłaniają się nowe potwory.
"Pustynna włócznia" to kolejna wybuchowa mieszanka, w której nie zabraknie intryg, magii ani potyczek z demonami (chociaż nie ukrywam, że nie są one tak barwne jak w pierwszej części). Mimo że wiedziałam już, jak potoczą się przedstawione tu wydarzenia, po raz kolejny przeżywałam je równie mocno, wstrzymywałam oddech w najbardziej napiętych momentach, ze złością obserwowałam poczynania niektórych postaci. I jedynym, za czym w tej części nieszczególnie przepadam, jest wątek miłosny.
Ostatni rozdział był mocny😳 Bardzo mi się podoba w jaką stronę idzie ta seria. Szkoda tylko, że ciężko mi się zebrać aby wracać do tej historii. Jak już zaczne czytać to przez nią płynę, ale żeby się wgryźć już gorzej. Mimo tego daje 5⭐️ bo ta księga była naprawdę fajna, a szczególnie jej zakończenie.
To ja już podziękuję za kolejne części. Jednak z Brettem mi nie po drodze. Nie mogę się odnaleźć w tym świecie. W tym przedstawieniu mężczyzn jako wojowników, którzy zawsze muszą sobie "upuścić pary" i kobiet, które zazwyczaj są gnębione lub gwałcone, ale zaraz pokazane jako bohaterki. Jednak wciąż to nie gra. Zbyt brutalnie, zbyt dziwnie..