Przejmująca opowieść o zakazanej miłości w obliczu nadciągającej katastrofy.
Zofia Buchowska czuje, że jest u schyłku życia. Za wszelką cenę chce zdążyć poznać sekret swojego pochodzenia. Musi dowiedzieć się, po kim odziedziczyła chorobę, która ją zabija. Poznaje historię Stefanii Obieckiej.
W 1937 roku, młodej hrabiance, bawiącej we Lwowie, cyganka przepowiada nieszczęśliwą przyszłość. Dziewczyna za wszelką cenę próbuje odwrócić swój los. Jednak niezależnie od swojej woli, Stefania zakochuje się w przystojnym Ukraińcu. Płomienne, zakazane uczucie między mężatką, arystokratką i biednym chłopakiem, to jednak zdrada nie tylko rodziny, ale i kraju.
Pełna emocji, wzruszeń i zwrotów akcji opowieść o nienawiści na tle pochodzenia i cenie, jaką trzeba czasem zapłacić za czułość i miłość.
Ciekawa, wielowątkowa historia, która kryła w sobie wiele tajemnic. Mnie się jednak momentami dłużyła i zakończenie lekko mnie rozczarowało. Iwan jawiący się przez całą książkę jako pozytywny bohater, na końcu zostaje przedstawiony w nieco gorszym świetle. Liczyłam także na jakiś komentarz z jego strony na znaleziska Zofii. Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam, bo opowieść była bardzo wciągająca, poruszająca i nie udało mi się rozszyfrować zakończenia, choć miałam swoje domysły. Jednak nie porwała mnie aż tak bardzo, jak myślałam, że zrobi.
Nie dałam rady przeczytać do końca, książka strasznie nudna. Uwielbiam literaturę wojenną, bo potrafi wzbudzić emocje i porusza do głębi. Tutaj ciężko mi było wczuć się w cokolwiek, tak sztywne były relacje bohaterów, w dodatku o wojnie jest tutaj tyle co nic. Strasznie się zawiodłam.
Dzisiaj nie mogło być inaczej i myślę, że ten tytuł idealnie wpisuje się w dzisiejsze święto! „Miłość w czasach wojny” Niny Zawadzkiej to przepiękna i niezwykle emocjonująca, ale także wzruszająca opowieść o miłości przerwanej przez wojenną zawieruchę. To także opowieść o dokonywaniu wyborów- często wbrew sercu, a także o wielkiej stracie. Zofia, schorowana kobieta u schyłku życia bardzo chce dowiedzieć się więcej o swoim pochodzeniu. Gdy natrafia na historię Stefanii Obieckiej, wie, że tajemnica przodków towarzyszyła jej przez całe życie, a pewne fakty nabierają nowego znaczenia. Jak wiecie, uwielbiam literaturę, której akcja rozgrywa się w czasach wojny, musiałam więc sięgnąć po tę książkę. I bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo pani Nina zaserwowała przepiękną opowieść o miłości, która nie miała szansy na spełnienie- nie tylko przez wojnę, która ją nagle przerwała, ale to była miłość wbrew wszelkim regułom- hrabianka i stajenny- niezły mezalians. W książce mamy dwie linie czasowe- współczesna opowiada o losach Zofii, jej pracy i poszukiwaniu swojej historii, drugą linię wypełnia historia Stefanii, jej życie, naznaczone piętnem wojny, która odmieniła losy młodej kobiety. Lektura jest niezwykle doprecyzowana, nic tutaj nie jest pozostawione przypadkowi, bohaterowie wykreowani bardzo realistycznie i wzbudzający wiele emocji. Książka wciąga od pierwszych stron i chociaż momentami opisy okrucieństwa wojny, jakie dotknęło rodzinę Stefanii jest przerażające, nie sposób odłożyć książkę na bok. Polecam i mogę Wam zagwarantować, że emocji Wam nie zabraknie, niejednokrotnie się wzruszycie, uronicie łzę smutku. To jedna z takich pozycji, która na długo zapadają w pamięć i wywołują wiele refleksji!
Ciekawa historia, ale trochę źle się czytało przez te przeskoki czasowe i narracyjne. I to rozwiązanie, takie pośpieszne, jakby autorce już się dalej nie chciało ciągnąć tych wątków.