Fikołki na trzepaku to zbiór literackich pocztówek z dzieciństwa. Zapamiętane i "zatrzymane w kadrze pamięci" podwórko, szkoła, wakacje i życie rodzinne.
Ta pamięć jest utkana ze szczegółów - kolorów, kształtów, zapachów smaków, zdarzeń. W miarę możliwości widziana oczami, umysłem dziecka - spisywana bez komentarza mnie (autorki) dzisiejszej.
Jest tu klimat domu, zwykłej podstawówki na Kępie, przyjęcia u dziadków, zapach wsi białostockiej podczas żniw i zacisze bezpiecznego podwórka, kolorowe rajstopy... Znaleźć tu można też muzykę z dawnych lat - nazwiska wykonawców, zespoły, aktorów i aktorek - czyli gwiazd ówczesnych.
Patchwork ze wspomnień, z naszych najmłodszych lat, jakże innych niż dzisiejsze dzieciństwo naszych dzieci i wnuków.
Małgorzata Kalicińska (ur. 30 września 1956 w Warszawie) - polska powieściopisarka.
Jest absolwentką XXXVII Liceum Ogólnokształcącego im. Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie, następnie ukończyła SGGW-AR w Warszawie.
Pracowała w szkołach: Technikum Ogrodniczym w Konstancie-Jeziornie, Szkole Podstawowej nr 312 w Warszawie, Szkole Podstawowej nr 328 w Warszawie. Była zbieraczką wiadomości w TVP1 w programie Kawa czy herbata. Współtworzyła program Forum nieobecnych, współpracowała przy redagowaniu programu Żyć bezpieczniej. Wiele lat pracowała i była współwłaścicielką Agencji Reklamowej Camco-Media. Ma dwoje dorosłych dzieci: Stanisława i Barbarę.
Choć moja wczesna młodość przypadła na trochę późniejsze lata, to doskonale pamiętam i pełne dzieciaków podwórka i cudowne, radosne wakacje na wsi. My dzieci PRLu byliśmy zupełnie inni niż dzisiejsze najmłodsze pokolenie Nie było podziału na biednych i bogatych,wszystkie jednakowo wcinałyśmy chleb z cukrem czy oranżadkę w proszku Spędzalimy czas zawsze na dworze.Nie było komputerów,komórek czy playstation A jednak wydaje mi się że byliśmy szczęśliwsi - zawsze w dużej grupie umorusani po czubki głów, jeździliśmy na kolonie wcale niedaleko ale za to jak bajecznie beztrosko i ciekawie
Autorka przedstawia PRL raczej obiektywnie, nie pieje nad nim z zachwytu, ale też go nie demonizuje. Wiele wątków domumentuje starymi oryginalnymi zdjęciami O ile jeszcze ciekawe są opisy samych czasów PRL, to już szczegółowe opisy poszczególnych członków rodziny, sąsiadów trącą nudą. A już wielokrotnie podkreślanie tych samych danych np "mój tata był w Donbasie to w ZSRR" powodowały u mnie zgrzytanie zębów
Książka jest nierówna czasem ciepła i zabawna a czasem po prostu nudna Mimo wszystko warto ją było przeczytać
Jak bylam mala tez probowalam robic fikolki na trzepaku. Byly bardzo popularne. Nasz trzepak stal na srodku podworka i mial dwa poziomy. Wiele mam wspolnego z ta czescia zycia Malgorzaty Kalicinskiej. Moi rodzice tez byli biedni i pod silnymi wplywami Komunizmu. Bardzo jestem jej wdzieczna za spisanie tego pamietnika. Czasami czulam sie jakbym przeniosla sie z powrotem w czasy mojego dziecinstwa. Dobrze sie ta ksiazke czyta. Bardzo zalecam.