Przystań elfów jest pełna utalentowanych no cóż ... elfów! I wróbli. Bietka jest artystycznie utalentowaną wróżką, która przelewa swoje zdolności poprzez farby na płótno, kocha to co robi, co nie powinno nikogo kto miał już okazję poznać tę serię dziwić. Mało, który elf nie jest zadowolony ze swojego talentu, większość chce się nim dzielić ze wszystkim i tak jest też z Bietką. Historię, którą opowiada ten tom, będxie poruszać temat wierności w stosunku do własnej osoby, oraz próżnego trudu zadowolenia wszystkich. Wszystko zaczyna się od portretu. Portretu Cynki Dzwoneczka! Bietka chcąc sprawić przyjemność przyjaciółce namalowała jej przepiękny portret, inne elfy widząc jak wiernie oddała urodę utalentowanej cynki zapragnęły również mieć swoje portrety w efekcie zapanował istny szał na pracuje Bietki! Elfy obdarowywały malarkę ogromem prezentów, aby ta w zamian je namalowała. To nie do końca było coś co elfka chciała robić, zwykle maluje to co przyniesie jej natchnienie, a tutaj porter za portretem, jednak czego się nie robi w imię sztuki. Tak, Bietka założyła, że elfy zapałały żywą miłością do sztuki, dlatego tak bardzo chcą mieć obraz własnej osoby. Zmęczona, ale szczęśliwa poświęciła wszystkie siły, aby malować i zdobywać materiały do pracy w efekcie wyszło kilka zabawnych sytuacji z których dowiedzieć się możemy, że Bietka ma artystycznie utalentowaną przyjaciółkę, z której nie zdaje sobie z tego sprawy! Odrzuca raz za razem jej pomóc, sądząc że nie jest ona jej potrzebna (a może i nie tylko z tego powodu, cóż relacje między lud- elfie bywają skomplikowane). Gdy nadchodzi czas, aby zapoznać elfy z ich portretami, Bietka czekając na reakcję zauważa, iż nie jest ona do końca pozytywna. Elfy nie były zadowolone z tego co widzą, ponieważ portrety idealnie oddawały rzeczywistość! Tak do tej pory nie zdawały sobie sprawy z pewnych aspektów swojej urody. I wcale im się to nie podobało, wręcz przeciwnie zaczęli prosić Bietke o wprowadzenie zmian! Nie wiedząc co począć z tym wszystkim wróciła do kończenia kolejnych portretów, ale z każdym kolejnym odsłonięciem obrazów lista poprawek rosła, a ego malarki ciążyło. Widać, że nigdy wcześniej nie spotkała się z takim podejściem, do tej pory tylko Widia była brutalnie szczera (a często po prostu niemiła) na temat prac innych osób. Czare goryczy przelał jednak zupełnie inny obraz, nie był to portret nikogo. Bietka dalej sądząc, że to sztuka przemawia do elfów pokazała im najnowsze dzieło, które na nowo rozbudziło uczucia elfki, poruszyło jej talent. Był to szum lasu? Wiatr wśród drzew? Jakby nie nazwać owego obrazu i wyjaśnienia Bietki na jego temat elfy okazały się zupełnie nie zainteresowane. Dołujace, lecz w każdej sytuacji pojawi się może światełko nadziei. Widia ta sama, która zwykle wszystkich obraża jest zachwycona pięknem obrazu, szczerość dźwięcząca w głosie szybkolotnej wróżki jest tym czego Bietka potrzebowała by zrozumieć, co powinna robić, a przede wszystkim pojęła, że nie powinna uzależniać swojego talentu i pasji od aprobaty innych.
Książka pozwala młodym osobą w subtelny sposób zrozumieć czym jest talent, dlaczego należy podążać za tym co kochamy, nie bojąc się krytyki, ale wyciągając z niej to co przydatne, oraz pozwola się rozwijać, a odsiewać to co ma tylko i wyłącznie podciąć skrzydła. Również ukazuje, że wsparcie i docenienie może przyjść z najmniej oczekiwanej strony, lecz nie powinno się od niej uzależniać swojej pracy.