Najnowsza powieść sensacyjna autora „Quadiry" i „Zaszłości". Zimna wojna się rozpala. Europa podzielona jest „żelazną kurtyną". Trwa niewidoczna, tajna wojna i starcie wywiadów. Walka wikła ludzi, zawiązują się spiski. Nikt nie jest tym za kogo się podaje... Charles „Greenman" Zielinsky - Amerykanin polskiego pochodzenia, pracownik CIA trafia do Berlina. Miasta będącego „stolicą szpiegów". Ucząc się nowego terenu działań, nowych zadań poznaje piękną kobietę z przeszłością. Wokoło dzieje się wielka historia. Następują polityczne zmiany na styku dwóch systemów, a intryga sięga z Berlina aż do warszawskich gabinetów szefów bezpieki. Zawrotne tempo, nagłe zwroty akcji i historia, która mogła wydarzyć się naprawdę...
"Ponikt" premierę miał jeszcze w styczniu i była to książka, po którą sięgnęłam praktycznie zaraz po tym jak się pojawiła na półkach w księgarniach. Jednocześnie od dawna chciałam sprawdzić powieści Piotra Langenfelda, ale jakoś nie było okazji i to odwlekałam. Tym razem jednak się to zmieniło, ponieważ gdy odebrałam przesyłkę od wydawnictwa Skarpa Warszawska cały czas zerkałam w jej kierunku i kończyłam na prędce, to co w tamtej chwili czytałam. A czy było warto i czy sięgnę po inne książki autora?
Poznajemy głównego bohatera, Amerykanina polskiego pochodzenia, który przyjeżdża do Berlina w czasach kiedy wszystko się zmieniało. Tak, to powieść w zasadzie historyczna, choć ma wiele wątków od szpiegowskich po... miłosny! Akcja dzieje się w czasie zimnej wojny i ten czas, wydarzenia, opowieści o ludziach są bardzo dobrze opisane przez Langenfelda. W Berlinie Charles, bo tak ma na imię główny bohater miał pracować i to na swoich zadaniach się skupiał do momentu gdy poznał pewną kobietę. I w tym miejscu można by powiedzieć, że mamy wątek obyczajowy, wręcz być może romans, ale to nie do końca tak jest. Owa kobieta wcale nie musi być tym, za kogo się podaje i być może tylko się przyczaiła na mężczyznę. To samo dotyczy tak naprawdę każdej osoby w tej książce. Ale to były takie czasy, gdzie pełno było spisków, wywiadów, kłamstw i kombinowania każdy dla siebie.
Piotr Langenfeld może się pochwalić dobrym reseaechem, znajomością historii, a przypuszczam, że jest to jego pasja patrząc na to, jaką intrygę na tle zimnej wojny uknuł. Mnóstwo wątków, bohaterów, a mimo to nie da się pogubić w akcji mknącej ekstremalnie szybko.
Główny bohater, z tego co zdążyłam sprawdzić, nie będzie żadną nowością dla osób, które znają twórczość autora. Dla mnie jest świeżą krwią i muszę przyznać, że złapałam nić porozumienia z nim niemal natychmiast. To dla mnie ważne, bo dzięki temu wiem, że z chęcią przeczytam inne powieści Langenfelda aby sprawdzić w jakie inne intrygi mógł się wplątać.
Wątek miłosny jest tutaj tylko i wyłącznie zaletą. Dowiadujemy się, że Charles to mężczyzna z krwi i kości i nie samą pracą żyje choćby był najlepszym agentem CIA!
Ta książka to mieszanka powieści sensacyjnej ze szpiegowską i czyta się ją fantastycznie od pierwszych stron, ponieważ intryga budowana jest od samego początku. Jako osoba, która niekoniecznie rozkochuje się w historycznych wątkach, tutaj przepadłam i chcę więcej, a to uważam jest najlepszą rekomendacją tej powieści.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska.
Historia rozpoczyna się rozdziałem w 1953 roku. Akcja dzieje się w Niemczech, a w zasadzie w Berlinie. Głównie. Tam został wysłany Charles ,,Grenmann'' Zielinsky- polski amerykanin, weteran wojenny. Został zgłoszony do działań w tym mieście. Pech (lub też nie) chciał, że jego losy zostały skrzyżowane z nieznajomą kobietą o imieniu Erika. Za jej tajemniczością musi kryć się coś więcej, skoro nieoczekiwanie znika pewien Polak. Czy Charles również będzie ofiarą systemu, skoro Niemcy mają napięte stosunki z Rosją? Czy to o czymś świadczy?
Już w samym prologu autor dostarcza nam sporą dawkę akcji. Tajemnica goni tajemnicę, tak jak i intrygę. Trzeba było bardzo uważać kto, gdzie, z kim i kiedy. Nie było wiadomo kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Najrozsądniej było mieć się na baczności przez cały czas, a wszyscy dookoła robili to co nakazli Sowieci. Po cichu lub nie.Charlesa rzucono na głęboką wodę, mimo zakazów, które narzucono mu z góry w celu bezpieczeństwa, on postanawiał ryzykować. Czy lekkomyślnie? W mojej opinii nie. Momentami jego postać dała mi vibe Johna Wicka( co jest na plus i szczerze polecam, w marcu będzie czwarta część) Co do wątków historycznych- w szkole średniej bardzo lubiłam historię, więc każdą rzecz z tej powieści chłonęłam. Dodatkowo na skrzydle mamy informację, że autor w przeszłości pracował jako min. korespondent wojenny, a na samym końcu dostajemy małą dawkę historii- ktoś z postaci był wzorowany na realnej personie :)