Nadchodzi upalne włoskie lato, a wraz z nim nieubłaganie zbliża się dzień, w którym siedemnastoletni Emilio i Lia będą zmuszeni wyjechać na studia i tym samym rozstać się po raz pierwszy. Wykorzystują swoje ostatnie wspólne dni na „powrotach do dzieciństwa”. Wspominają spędzone razem siedem lat, szukając przy tym sposobów na odnalezienie siebie w świecie dorosłych. Wydaje się, że piękniej już być nie może, kiedy nagle wszystko komplikuje się, wraz z pojawieniem się dziewczyny po drugiej stronie Sekretnego Stawu. Dziewczyny o złocistych lokach, promiennym uśmiechu i bolesnej przeszłości. Od tamtej chwili cała trójka wie, że już nic nie będzie takie samo. Spomiędzy beztroski i radości dziecięcych lat, zaczynają wyłaniać się dotąd obce im uczucia. W grę wchodzą zazdrość, odrzucenie i uniemożliwiający wykonanie jakiegokolwiek ruchu, lęk przed dorosłością. Przeplatające się ze sobą losy trójki stojących na progu dorosłości dzieci, które nie chcą dorosnąć. Trzy zupełnie różne historie, łączące się w jedną spójną całość. Odegrana w rytmie nostalgii, wzruszająca opowieść o życiu, utracie, miłości i o tym, że ludzie są jak drzewa pomarańczy czasem muszą zwiędnąć, by móc rozkwitnąć na nowo.
pierwszy raz przeczytałam moją własną książkę na papierze i teraz nie mam nic do powiedzenia. przez cały 23 rozdział słuchałam new years day i two slow dancers i miałam łzy w oczach. chciałabym uściskać całą trójkę i zastanawiam się co mnie napadło, żeby tę książkę napisać. przepraszam. obiecuję, że to nie koniec.
dzień dobry to moja książka, z całego serca polecam, za szkody nie odpowiadam.
ta książka jest… szczera. chyba tak najłatwiej jest mi opisać to, co czułam. na początku byłam sceptycznie nastawiona ze względu na przesadną metaforyczność i sztuczność niektórych sytuacji, ale później zrozumiałam, że w sumie to dodaje takiego osobliwego uroku i jest raczej unikatowe (daje trochę vibe starszych powieści klasycznych, np. ani z zielonego wzgórza albo małych kobietek). ta książka broni się przede wszystkim klimatem. nastoletnie włoskie wakacje w małym miasteczku? no błagam. trzeba też przyznać, że fabuła wywołuje dużo emocji, ale przede wszystkim nostalgię. taką tęsknotę za czymś, co już było i nigdy nie wróci. jestem wielką fanką tego uczucia, także that was so slay for me🙋🏼♀️ po przeczytaniu czuję się jak po obejrzeniu jakiegoś bardzo dobrego filmu, w którym działo się mało, ale ma się wrażenie, że trwał strasznie długo i po skończeniu wszystkie wydarzenia w głowie przewijają się w zapętleniu - i love it honestly. czyję, że ta historia potrzebowała być opowiedziana i bardzo się cieszę, że Zuzia ją napisała. Im so proud of u, Suzie <3 Jestem pod wrażeniem i dziękuję za tak wspaniałych bohaterów jak Lia, Sienna oraz Emilio (jego przede wszystkim!!)
2025: comfort book 2024: literki mi się zamazały całkowicie 2023:Uważam, że 5 gwiazdek i ogrom słów to za mało, aby oddać piękno tej lektury.
Jest to niezmiernie cicha i kameralna historia, której nastrój skradł moje serce .
Przepadłam w poetyckim stylu pisania, który porwał mnie od pierwszych stron. Przepadłam w pięknej i wzruszającej historii Lii, Emilia i Sienny. Przepadłam wśród realistycznych, filozoficznych przemyśleń, z którymi mogłam się utożsamić.
Sekretny Staw stał się dla mnie komfortowym miejscem. Jestem tak ogromnie wdzięczna, że mogłam podążać za główną bohaterką, razem z nią doświadczyć radości, bólu i straty.
Nie mogę uwierzyć, że ta książka stała się dla mnie tak bliska. Chyba mogę stwierdzić, że na ten moment jest to dla mnie najważniejsza pozycja. Myślę też, że ze względu na wiek autorki, te problemy wybrzmiały tak prawdziwie.
Otuliła moje serce, a potem boleśnie zbiła je w tysiące kawałków. Niemniej jednak dziękuję za możliwość poznania tak cudownej historii❤️🩹🍊
wow. W O W. kiedy siedzę i piszę tę recenzję, nie jestem nawet pewna, co powinnam w niej zawrzeć. jasne, mogłabym się rozwodzić nad tym, jak dobra i piękna była to książka, jak teraz płaczę, nie wiem co robić i ogólnie mam złamane serce, ale to i tak nie odda w pełni wspaniałości tej historii. ogromu, jaki włożyła w dni, gdy ją odkrywałam. zwykle w podsumowaniu zarzucam jakimś wartościowym cytatem, ale w tym przypadku nie potrafię wybrać. chyba musiałabym przepisać całość, literka po literce, ale mój aktualny stan to: wyprana w pralce z barwiącymi ciuchami. i need a minute to think about this. zdecydowanie jest to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałam..
5⭐️to zdecydowanie za mało, by wyrazić, jak wspaniała jest ta książka… przeżycie tej historii i możliwość poznania jej była czymś przecudownym i jestem pewna, że na zawsze pozostanie ona w mojej pamięci
sama nie wiem co mam powiedzieć. po prostu ta książka zostawiła we mnie pustkę ale i nadzieję. stała się moją bezpieczną przystanią. czymś niesamowicie komfortowym. pięknym. Ta historia to coś więcej niż tylko 5/5 gwiazdek.
5.0 i looove it. całym sercem pokochałam bohaterów i już okropnie tęsknię. styl pisania autorki totalnie zmiótł mnie z planszy. niedawno co ją skończyłam, a już chcę sięgnąć po nią kolejny raz. książka zdecydowanie trafia do topki
Zacznijmy od minusów. - Autorka w pewnych momentach próbowała napisać coś "poetyckiego" ale wychodziło sztucznie. - Czasami za bardzo kombinowała z tym kwiecistymi językiem. - Mam wrażenie, że bohaterowie raz zachowują się infantylnie, a chwilę później jak osoby w podeszłym wieku z całą swoją mądrością - tutaj to może nie być taki wielki minus ale mnie trochę drażniło. Na początku nie do końca wiedziałam w jakich latach dzieje się akcja i zamiast skupić się na akcji próbowałam to rozkimić. Dopiero pod koniec dowiadujemy że jest to okres lat 80-90 Plusy - Książka wciąga (mogłam przeczytać 200 str na raz) - Vibe włoskiego lata !!!!!!! - Takie prawdziwe przemyślenia, która są mi bliskie - Kopalnia cytatów - EMILIO - EMILIO - DID I MENTION EMILIO?? - WHERE DO I FIND MY EMILIO? Ogólnie jak tu wszystko wypunktowałam to minusy i plusy się dosyć równoważą, ale te 4 gwiazdki są w pełni zasłużone. Totalnie rozumiem czemu ludzie dają 5/5, ale przez jakieś niuanse nie mogłam jej tyle dać. Zuzia zrobiła dobra robotę. Czekam na kolejną książkę!!!!
Nie wiem co napisać... Ta książka to arcydzieło, ma w sobie tyle piękna i emocji. Ciąży tu smutek i żal, ale też radość i pewna nadzieja. Bohaterowie są cudowni i pokochałam ich całym sercem, a sama fabuła jest nieprzewidywalna. Wow, just wow. Zuzia dziękuję Ci za to cudo, dziękuję, za chwile gdzie mogłam się śmiać i gdzie mogłam płakać. Jestem dla mnie przykładem, że jeśli ma się nadzieję i ma się marzenia, da się zrobić wszystko 🥺🤎
Nie czuję się po skończeniu tej książki tak szczerze mówiąc. 🫠 Chwilami miałam wrażenie, że była połączeniem moich ulubionych filmów. Wykorzystała chwytające mnie za serce motywy, ale mimo wszystko dostrzegłam w niej parę mankamentów. Drobnych, ale jednak. Mimo wszystko mogę z czystym sumieniem i załzawionymi oczami polecić tą pozycję. ❤️🩹
Ta książka była dla mnie wielkim zaskoczeniem. Zaczynając ją nigdy nie spodziewałam się takiego zakończenia jak i poprowadzenia całej fabuły. Bohaterowie są cudownie wykreowani i utożsamiam z nimi. Polecam z całego serca
5/5 najpiekniejsza ksiazka jaka w ostatnim czasie czytalam. nie wiem czy te nawiazania do taylor swift sobie wymyslilam czy one tam naprawde sa, ale i tak bardzo mi sie to podobalo.
kocham lie. jest bardzo realistyczna, mozna sie z nia utozsamic, no i SHE IS SO THIS IS ME TRYING CODED!!!
ta książka to manifest współczesnej młodości. dzieci, które tymi dziećmi już do końca nie są, ale boją się dorosnąć.
fakt, książka irytowała mnie przeokropnie, może nawet nie tyle co książka, ale postacie. Emilio was too god for this world, a Lia i Sienna autentycznie wykończyły mnie psychicznie.
więc dlaczego uważam tą książkę za tak ważną? fakt, jest w niej wiele świetnych i bardzo relatable cytatów, to kolejny z genialnych aspektów tej książki, jednak nie to sprawiło, że moja opinia jest tak sprzeczna. a mianowicie, nie wiedząc czemu, gdy zostało około 150 stron do końca zaczęłam niemiłosiernie płakać. a wręcz łgać. i nie potrafiłam się w żaden sposób uspokoić. do tego przez kolejny tydzien chodziłam z głową w chmurach i zastanawiałam się nad sensem egzystencji. samo zakończenie totalnie zmiotło mnie z planszy.
już po przeczytaniu książki zastanawiałam się dlaczego tak bardzo nienawidzę Lii. doszłam do wniosku, że jest słabą wersją mnie, którą najchętniej zakopałabym głęboko pod ziemią, albo najlepiej utopiła w jeziorze. poniekąd ta wersja mnie siedzi już w miejscu w mojej swiadomości które mogę nazwać nieosiągalnym, jednak wciąż nie umarłą do końca, dlatego przez całe Pomarańczki czułam się mega triggerowana, więc jeśli jesteście osobami, które trochę przeszły polecam sprawdzić najpierw trigger warnings.
podsumowując: chyba nigdy do końca nie pozbieram się po tej książce
nie ocenię jej, bo nie wiem jak miałabym ją ocenić mając tak sprzeczne myśli w głowie
4,25/5⭐️ mimo lekkiego chaosu (nie podany wiek bohaterów w późniejszym czasie, rozwleczona historia, bohaterowie drugoplanowi)i momentami scen wywołujących u mnie frustrację, bardzo wzruszyłam się na końcu. Pomysł na tę książkę wydawał mi się dość zwyczajny ale zdecydowanie wyróżnia się na tle innych… podziękowania otworzyły jakieś nowe drzwiczki w mojej głowie PIĘKNE
ten tytuł zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos
Już wytworzył mi się jakiś dziwny sentyment do tej historii, czytałam ją w idealnym czasie.
cóż to była za świetna książka! pełna niespełnionej melancholii, niespodziewanych zakrętów emocjonalnych krętych jak typowe włoskie drogi. postacie przepełnione były wręcz dwoma skrajnościami charakterystycznymi dla magicznego wieku siedemnastu lat- z jednej strony dzieci, z drugiej młodzi dorośli. skąpani w słońcu, wysmarowani olejkami z spf-em, pełni śmiechu i obaw, skaczący po kartkach kalendarza, zapatrzeni w okna pociągów. ich historia pokazuje, że czy tego chcemy czy nie, czas leci i nic na całym szerokim świecie tego nie zmieni. pomimo tego cała powieść skłania czytelnika do refleksji nad tym, czy pomimo upływu czasu zmienimy się jako ludzie i czy stare rany naprawdę goją się do weseli. cudowna, wielopłaszczyznowa, tęskliwa; pocieszająca i druzgocąca w jedynym. idealna na czytanie na plaży przy blasku piasku i szumie fal lub na chłodne listopadowe poranki. bez zastanowienia, 5/5 ❤️