Na początku są przytoczone dane, które udowadniają, że złość na dzieci czy przemoc fizyczna szkodzi dzieciom. I generalnie spoko, ale mam wrażenie, że podejście jest mało naukowe. Jeden fragment był dla mnie dziwny, kiedy wykazano korelację między jakimś zachowaniem wobec dzieci a ich późniejszymi problemami (nie pamiętam dokładnie o co chodziło) po czym autor stwierdził, że jest to "dobitny dowód" że te zachowania powodują te problemy. A z naukowego punktu widzenia nie można z korelacji wyciągnąć wniosku o przyczynowośći.
Później jest test, który ma za zadanie pokazać, czy złościmy się na dzieci częściej niż przeciętny rodzic czy rzadziej. Opisanych jest kilkadziesiąt sytuacji i należy wybrać na ile rozzłości nas takie zachowanie dziecka, w skali od 1 - 5. Zadanie to jest o tyle problematyczne, że żadne z tych zachowań w normalnych okolicznościach mnie nie zdenerwuje, natomiast w innych okolicznościach - zmęczenie, zestresowanie etc. - spowoduje złość. Stąd nie mam pojęcia jak podejść do tego testu.
Następnie mamy długie rozdziały starające się przekonać do tego, że zachowania dzieci które nas złoszczą, nie są winą dzieci. Że dzieci nie manipulują, że nie robią nam na złość etc., mimo że czasem nam się tak wydaje. Pewne zachowania, które budzą złość, są po prostu normalne w pewnym wieku i autorzy to udowadniają. I to są rozdziały ważne, dla osób, które mogą przypisywać swoim pociechom takie złe intencje.
Na koniec autorzy podają metody na uspokojenie złości - ćwiczenia oddechowe, relaksację Jacobssona czy medytacje.
Podsumowując - książka ma już swoje lata i myślę, że obecnie jest sporo lepszych pozycji poruszających te tematy.