What do you think?


Moherfucker #2
Moherfucker
Oto skromne mieszkanko rosyjskiej babuni - kilimy na ścianach, kryształowe skarby w meblościance ze sklejki, pejzaże wycięte ze starych kalendarzy, niedźwiadki Szyszkina. Czy czeka nas miła pogawędka o Pałacu Zimowym, przy herbacie z samowara i blinach?
Bo Petersburg, nazywany przez Dostojewskiego przedsionkiem piekła, doświadcza kolejnej fali zbrodni. Zaczyna się, oczywiście, całkiem niewinnie. Babuszka, zagadnięta przez kilku podpitych obiboków na podwórku petersburskiego blokowiska, wcale nie zamierza się litościwie dorzucić do fajek. Ba, nie chce oddać siatki z portmonetką. A kiedy przywódca młodocianych rekietierów przechodzi do rękoczynów, staruszka bierze sprawę w swe chudziutkie, osłabione wiekiem ręce.
Tylko czy to aby na pewno staruszka? Czy poczciwe babcie urywają głowy podpitym młodzieńcom, choćby i najbardziej chamskim? I czy w odwecie za nastanie kapitalizmu i głodowe emerytury szatkują współobywateli szponami na drobne kawałki? Zagadkę morderczego ożywienia wśród leciwej populacji Petersburga ma wyjaśnić kapitan specnazu Sukonin. Jego uwagę zwraca raport Kamila Stocharda z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, opisujący dziwaczne zabójstwa wśród polskich emerytów. Postanawia ściągnąć kolegę z bratniego kraju na konsultacje. A żeby przyjaźń polsko-rosyjska nabrała rumieńców i żeby Polak nie odkrył żadnych niewygodnych dla gospodarzy tajemnic, jako anioła stróża przydziela mu piękną agentkę Zemfirę.
Bo Petersburg, nazywany przez Dostojewskiego przedsionkiem piekła, doświadcza kolejnej fali zbrodni. Zaczyna się, oczywiście, całkiem niewinnie. Babuszka, zagadnięta przez kilku podpitych obiboków na podwórku petersburskiego blokowiska, wcale nie zamierza się litościwie dorzucić do fajek. Ba, nie chce oddać siatki z portmonetką. A kiedy przywódca młodocianych rekietierów przechodzi do rękoczynów, staruszka bierze sprawę w swe chudziutkie, osłabione wiekiem ręce.
Tylko czy to aby na pewno staruszka? Czy poczciwe babcie urywają głowy podpitym młodzieńcom, choćby i najbardziej chamskim? I czy w odwecie za nastanie kapitalizmu i głodowe emerytury szatkują współobywateli szponami na drobne kawałki? Zagadkę morderczego ożywienia wśród leciwej populacji Petersburga ma wyjaśnić kapitan specnazu Sukonin. Jego uwagę zwraca raport Kamila Stocharda z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, opisujący dziwaczne zabójstwa wśród polskich emerytów. Postanawia ściągnąć kolegę z bratniego kraju na konsultacje. A żeby przyjaźń polsko-rosyjska nabrała rumieńców i żeby Polak nie odkrył żadnych niewygodnych dla gospodarzy tajemnic, jako anioła stróża przydziela mu piękną agentkę Zemfirę.
480 pages, Paperback
First published October 6, 2010
About the author
Eugeniusz Dębski
114 books19 followersBy education Russian philologist, graduated from Wrocław University. He wrote few SF and fantasy novels, SF thriller, marriages of action and fantastic novels. Beside that couple of short stories published in
Fantastyka
,
Nowa Fantastyka
,
Fenix
,
Portal
and
Science Fiction
- few of them was translated for German, Hungarian, Czech and Russian. Best known for series of novels with hero - detective Owen Yeates - and fantasy short stories about Hondelyk, cameleon-warrior (novel
Tropem Xameleona
.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 6 of 6 reviews
June 30, 2015
Całkiem fajna, klimat i tematyka mi odpowiada - no ba, jak tematy mitów Cthulhu by mi miały nie odpowiadać. Mogłyby. Mógłbym uznać, że autor zbezcześcił Lovecrafta. Nie, jest spoko.
Przyczepić się muszę niestety do tempa akcji i niektórych wątków. Właściwie w środku książki jest kupa. Nie można było tego trochę szybciej? A postać nie mogła już mieć mniej uzasadnionego powodu by wylądować tam, gdzie wylądowała. No ale cóż. Przynajmniej koniec był bardziej wartki.
Pierwszy raz też spotykam się z głównym bohaterem - gejem. Książka traktuje temat bardzo delikatnie, ale mimo wszystko miałem czasem zniesmaczoną minę - narracja pierwszoosobowa jest tu trochę niefortunna :P
Przyczepić się muszę niestety do tempa akcji i niektórych wątków. Właściwie w środku książki jest kupa. Nie można było tego trochę szybciej? A postać nie mogła już mieć mniej uzasadnionego powodu by wylądować tam, gdzie wylądowała. No ale cóż. Przynajmniej koniec był bardziej wartki.
Pierwszy raz też spotykam się z głównym bohaterem - gejem. Książka traktuje temat bardzo delikatnie, ale mimo wszystko miałem czasem zniesmaczoną minę - narracja pierwszoosobowa jest tu trochę niefortunna :P
January 2, 2016
lepsze to niż część pierwsza, ale... rzewny rhomans i prorocze sny kochanka można było sobie darować
May 13, 2012
Szkoda, że wydawca nie wpadł na pomysł poinformowania potencjalnego czytelnika, iż ma on do czynienia z kontynuacją książki. Wzmianka o poprzedniej części pojawia się na koniec, w sekcji reklam innych pozycji tego samego wydawnictwa, kiedy, jakby nie patrzeć, jest już za późno. W dodatku nie zaznacza, która - "Moherfucker" czy "Hell-P" - jest początkiem, a która ciągiem dalszym.
Recenzja z końca okładki daje do zrozumienia, że pisarz Eugeniusz Dębski jest postacią powszechnie znaną, szanowaną i taką, której się kibicuje, by pisała dalej, ja jednak nie miałam przyjemności zetknąć się z wcześniejszymi jego dziełami, w związku z czym nie mogłam wiedzieć, że Kamila Stocharda z ABW powinnam już znać. Tym bardziej dziwił mnie wstęp, nagły wybuch - nie da się tego inaczej opisać - akcji i tym podobne fabularne sztuczki. Nie ukrywam, że odkrycie, którego dokonałam po przewróceniu ostatniej strony, wpłynęło negatywnie na moją ocenę całości.
Nie jest to jednak, oczywiście, jedynym powodem tak niskiej oceny.
Zastanawiam się, ile w "Moherfuckerze" jest ironii, prześmiewczości, a ile klasycznego marysueizmu. Mam nadzieję, że proporcja ta wynosi co najmniej 3:1 - w przeciwnym wypadku z miejsca muszę wzgardzić Zemfirą czy nawet głównym bohaterem (dwudniowy zarost, specjalistyczne podejście do każdej sprawy, niezwykła gracja w posługiwaniu się bronią, gotowa odpowiedź na wszystko, jakby nie patrzeć - Polak w Rosji), którzy są dość płascy.
Ponieważ jednak dialogi i różne zwroty akcji, od których "Moherfucker" staje się aż ciężki jak namoczona gąbka, rzeczywiście rozbawiają, niekiedy nawet prowokują prawdziwy chichot, śmiem przypuszczać, iż z lekka przesadzona, jakby "komiksowa" heroiczność postaci była zabiegiem zamierzonym i tu należy autora pochwalić.
Strzelaniny, wódka, tajemnice. Nie da się odmówić klimatu Rosji, w którym mądry, atrakcyjny Polak czuje się jak ryba w wodzie i stary wyjadacz, i wszyscy wkoło tylko by mu pomagali... szczególnie podobał mi się wątek rodziny, która wyłowiła go ze stawu i pomogła wrócić do zdrowia. Przy kreacji postaci męża i żony Eugeniusz Dębski naprawdę się popisał. Te postaci są żywe i znajome, choć to mroźna, odległa Rosja, aż mamy chęć się z nimi spoufalić, napić wódki. Tej wódki zresztą jest tak dużo, że starczyłoby dla wszystkich fanów pisarza.
Do tego momentu było mniej więcej na plus.
Dalej zaczynają się schody.
Otóż kompletnie nie podchodzi mi sama tematyka. Z tyłu książki dowiadujemy się, że armia zombie-staruszek szykuje plan zagłady świata, oczywiście w Rosji, ale z odsieczą już nadciąga Kamil etc., etc. Brzmi to na tyle zabawnie, że korci, by po taką powieść sięgnąć, sięgamy, i...
Nie mam wcale zamiaru krytykować tego rodzaju fantastyki ani tym bardziej opierania się na prozie Lovecrafta, jednak osobiście nie widzę nic pociągającego ani ciekawego w postaci Cthulhu ani guimonów zasiedlających ciała Bogu ducha winnych staruszek. Być może trzeba lubić krwawe klimaty "Świtu żywych trupów", rosyjską wódkę, latających ze sztyletami, sygnetami i spluwami herosów, odważne asystenki w spódniczkach mini i tym podobne motywy, żeby całkowicie przekonać się do tej książki, ja jednak, nie przepadając za podobnymi siepankami, jakkolwiek byłyby zabawne czy przesycone wspaniałymi rosyjskojęzycznymi wstawkami (dobra pomoc naukowa!), mogę dać jedynie dwie gwiazdki, i to wyłącznie za humor, klimat, Rosję i małżeństwo znad stawu.
Tymczasem fanów dziwnych stworów z nie wiedzieć jakich podań czy konwencji fantastycznych gorąco zachęcam do lektury.
Aha, zapomniałabym - największy pokłon należy się żonie pana Dębskiego, która, zgodnie z adnotacją na końcu książki, była pomysłodawczynią tytułu. Świetny!
Recenzja z końca okładki daje do zrozumienia, że pisarz Eugeniusz Dębski jest postacią powszechnie znaną, szanowaną i taką, której się kibicuje, by pisała dalej, ja jednak nie miałam przyjemności zetknąć się z wcześniejszymi jego dziełami, w związku z czym nie mogłam wiedzieć, że Kamila Stocharda z ABW powinnam już znać. Tym bardziej dziwił mnie wstęp, nagły wybuch - nie da się tego inaczej opisać - akcji i tym podobne fabularne sztuczki. Nie ukrywam, że odkrycie, którego dokonałam po przewróceniu ostatniej strony, wpłynęło negatywnie na moją ocenę całości.
Nie jest to jednak, oczywiście, jedynym powodem tak niskiej oceny.
Zastanawiam się, ile w "Moherfuckerze" jest ironii, prześmiewczości, a ile klasycznego marysueizmu. Mam nadzieję, że proporcja ta wynosi co najmniej 3:1 - w przeciwnym wypadku z miejsca muszę wzgardzić Zemfirą czy nawet głównym bohaterem (dwudniowy zarost, specjalistyczne podejście do każdej sprawy, niezwykła gracja w posługiwaniu się bronią, gotowa odpowiedź na wszystko, jakby nie patrzeć - Polak w Rosji), którzy są dość płascy.
Ponieważ jednak dialogi i różne zwroty akcji, od których "Moherfucker" staje się aż ciężki jak namoczona gąbka, rzeczywiście rozbawiają, niekiedy nawet prowokują prawdziwy chichot, śmiem przypuszczać, iż z lekka przesadzona, jakby "komiksowa" heroiczność postaci była zabiegiem zamierzonym i tu należy autora pochwalić.
Strzelaniny, wódka, tajemnice. Nie da się odmówić klimatu Rosji, w którym mądry, atrakcyjny Polak czuje się jak ryba w wodzie i stary wyjadacz, i wszyscy wkoło tylko by mu pomagali... szczególnie podobał mi się wątek rodziny, która wyłowiła go ze stawu i pomogła wrócić do zdrowia. Przy kreacji postaci męża i żony Eugeniusz Dębski naprawdę się popisał. Te postaci są żywe i znajome, choć to mroźna, odległa Rosja, aż mamy chęć się z nimi spoufalić, napić wódki. Tej wódki zresztą jest tak dużo, że starczyłoby dla wszystkich fanów pisarza.
Do tego momentu było mniej więcej na plus.
Dalej zaczynają się schody.
Otóż kompletnie nie podchodzi mi sama tematyka. Z tyłu książki dowiadujemy się, że armia zombie-staruszek szykuje plan zagłady świata, oczywiście w Rosji, ale z odsieczą już nadciąga Kamil etc., etc. Brzmi to na tyle zabawnie, że korci, by po taką powieść sięgnąć, sięgamy, i...
Nie mam wcale zamiaru krytykować tego rodzaju fantastyki ani tym bardziej opierania się na prozie Lovecrafta, jednak osobiście nie widzę nic pociągającego ani ciekawego w postaci Cthulhu ani guimonów zasiedlających ciała Bogu ducha winnych staruszek. Być może trzeba lubić krwawe klimaty "Świtu żywych trupów", rosyjską wódkę, latających ze sztyletami, sygnetami i spluwami herosów, odważne asystenki w spódniczkach mini i tym podobne motywy, żeby całkowicie przekonać się do tej książki, ja jednak, nie przepadając za podobnymi siepankami, jakkolwiek byłyby zabawne czy przesycone wspaniałymi rosyjskojęzycznymi wstawkami (dobra pomoc naukowa!), mogę dać jedynie dwie gwiazdki, i to wyłącznie za humor, klimat, Rosję i małżeństwo znad stawu.
Tymczasem fanów dziwnych stworów z nie wiedzieć jakich podań czy konwencji fantastycznych gorąco zachęcam do lektury.
Aha, zapomniałabym - największy pokłon należy się żonie pana Dębskiego, która, zgodnie z adnotacją na końcu książki, była pomysłodawczynią tytułu. Świetny!
This entire review has been hidden because of spoilers.
July 23, 2011
Polecam wszystkim chcącym sięgnąć po lekturę Moherfuckera, przeczytanie w pierwszej kolejności wcześniejszej książki - HELL-P. Nie wiem czemu wydawca nie zadbał o to aby umieścić wzmiankę na ten temat na okładce.
June 17, 2014
Dobrze się czyta, ale na dłuższą metę trochę brak w tym wszystkim sensu. Pomieszanie z poplątaniem - Lovecraft w szpiegowskim wydaniu, bez elementów grozy i dużą dawką akcji, niekoniecznie sensownej.
May 6, 2020
Czytałam recenzje,gdzie różnie pisano o tej książce
ale mnie sie ta opowieść podobała tak samo jak poprzedni tom
Bohater i cała akcja przenoszą się do Petersburga
Dużo fajnych powiedzonek po rosyjsku można przy okazji poznać :)
Akcja jak zwykle dynamiczna
Stwory czyli Guimony aktywne bardzo
Nowi rosyjscy towarzysze broni głównego bohatera dają się lubić
i to wszystko sprawiło że bawiłam się przy tym czytadle naprawde dobrze
Polecam i lece czytać kolejny tom
ale mnie sie ta opowieść podobała tak samo jak poprzedni tom
Bohater i cała akcja przenoszą się do Petersburga
Dużo fajnych powiedzonek po rosyjsku można przy okazji poznać :)
Akcja jak zwykle dynamiczna
Stwory czyli Guimony aktywne bardzo
Nowi rosyjscy towarzysze broni głównego bohatera dają się lubić
i to wszystko sprawiło że bawiłam się przy tym czytadle naprawde dobrze
Polecam i lece czytać kolejny tom
Displaying 1 - 6 of 6 reviews




