Nazywa się Bogna Fox i jest pisarką. Dręczona migrenami, które w efekcie doprowadzą do operacji mózgu, między jednym a drugim atakiem bólu pisze autobiograficzną powieść, w której granice między prawdą a wymysłem zostają zatarte. Wymysły uzupełniają rzeczywistość, teraźniejszość łączy się z przeszłością. To co pierwsze - pierwsze wspomnienie z dzieciństwa, pierwsze zdanie, pierwsze uderzające piękno i pierwsza wstrząsająca brzydota, pierwsze przeżycia mistyczne, pierwszy grzech, świństwo, pierwszy mężczyzna - raz opisane, powraca w dalszej opowieści z nową siłą, z jeszcze większą impulsywnością, obrosłe nowymi, przemielonymi wyobraźnią ni to dziecka, ni to kobiety, faktami. Uwolniona od skrupułów, z arogancją właściwą raczej męskiej prozie, autorka powieści odsłania stopniowo swą "prawdziwą" tożsamość. Owoc grzesznej miłości z esesmanem, znaleziony w lesie przez swych przybranych rodziców "cudowny bachor", mała Bogna okaże się morderczynią, ofiarą gwałtu, mścicielką na mężczyznach, przyjaciółką diabła, penetrującą piwnice podświadomości, kobietą wyzwoloną, czarodziejką i czarownicą, przedzierającą się przez złogi niepamięci do wiedzy o sobie.
Każda opowiedziana historia jest prawdziwa, opowiadanie stwarza historię, napisze Bogna w poniedziałek, środę, a może w piątek. Wszak autobiografia, którą zamierzyła, musi mieć swój porządek, choćby po to, by porządkując swoje życie, pisarka znalazła klucz do sprzeczności, które są jej najbardziej stałą cechą.