Waldemar Łysiak (ur. 8 marca 1944 w Warszawie) (używał następujących pseudonimów literackich Valdemar Baldhead, Archibald, Mark W. Kingden, Rezerwowy Ł.) – polski pisarz i publicysta, architekt, napoleonista, bibliofil.
Karate po polsku - to jedna z pierwszych myśli jaka nawiedziła mnie po rozpoczęciu lektury "Dobrego". Romantyczny mistrz karate infiltruje warszawski półświatek aby dokonać zemsty. Skojarzenie to nie jest na wyrost. Ogólny rys książki utrzymany jest w stylu kina akcji rodem z PRL. Szybkie nogi karateków, zagraniczne samochody i dintojra przelewająca krew tych złych. Jednak z każdą kolejną stroną motyw zemsty "samuraja" schodzi na dalszy plan ustępując miejsca życiu codziennemu w którym „kto kombinuje ten żyje” ukazując absurdy i sposób życia w czasach PRL. Czy jest to książka polityczna? Antykomunistyczna? Sam autor udziela dosyć przewrotnej odpowiedzi na to pytanie :
" Pisanie literatury politycznej interesuje mnie w równym stopniu, co statystyka, kulturystyka i robienie swetrów na drutach. Obchodzi mnie zupełnie inna dziedzina ewolucji. Tym moim konikiem jest zoologia; wszystko, co piszę, to czytanki z życia zwierząt". Po czym dał przykład z wysokiej literackiej półki, mówiąc, iż zwanie jego powieści politycznymi miałoby „równie dużo sensu, ile miałoby twierdzenie, że «Hamlet» jest sztuką o perypetiach dynastycznych dworu duńskiego w średniowieczu. "
Ten cytat jest chyba wyczerpuje temat. Sposób w jaki Łysiak rozprawia się układem i ludźmi weń zaangażowanymi powoduje, że ręce same składają się do oklasków. Brak to wielkiego patosu który kuł by w oczy. Zamiast tego mamy „kminę i grypserę”, codzienne życie. Mamy tu więcej psychologii człowieka niż polityki. Między mordobiciem i kręceniem frajerów autor rzuca nam tony cytatów i wiadomości historycznych. W takiej formie nie męczy to i jeszcze bardziej prowokuje do refleksji. Ktoś inny tutaj napisał, że książka jest przebrzmiała bo ukazuje czasy dla niektórych wręcz historyczne. Nie zgadzam się z tym. Polityka to postać trzecioplanowa w dobrym. Pierwszoplanowymi są ludzie i ich motywacja do działań takich a nie innych. Ludzie się nie zmieniają. Zamiast partii mamy korporacje, zamiast kolejek po mięso mamy kolejki po iphony. Wśród nas znajdą się „przyjacielscy zdrajcy”. Jest to powieść romantyczna. Przejawia się tu tęsknota za dawnym honorem i wyższymi wartościami, które z każdym rokiem zanikają coraz bardziej…
" Takich ludzi jak „Książę" pokazują w kinach. Potem opuszczasz salę, marząc, iż jesteś „Księciem", aż do przystanku, na którym pragniesz tylko, by nadjechał tramwaj. W życiu nie ma podobnych ludzi, tak jak nie ma spełnionych marzeń. Wszystko jest kłamstwem, wspomnieniem lub snem ".
Język i treść są na tyle przystępne, by były cudowne w odbiorze. Na tyle skomplikowane, by nie otrzeć się o zbytnią prostotę, prostactwo.
Niesamowicie sugestywny język, sposób pisania i komunikacji: pisarz/autor ~ czytelnik, który staje się jego wspaniałym znajomym, kumplem, przyjacielem, kimś z rodziny nawet; a równocześnie literackim jego niewolnikiem. Książkę tę przeczytałem jako niesamowite odkrycie przed lekturą "Złego" Leopolda Tyrmanda. Gdyby to nie nastąpiło; do dziś dnia zaliczałbym "Dobrego" do swojej małej listy książek genialnie, cudownie napisanych. Niestety w moje ręce wpadł "Zły" i poczułem się nawet trochę oszukany, mocno rozczarowany. Pamiętam tę gorycz sprzed lat bardzo wyraźnie do dziś. "Dobry" jest jednak aż tak słodko~barwnie napisany, a przy tym niezwykle autentyczny w odbiorze -- że nie sposób go nie lubić/nie czytać i zasługuje na dobrą, bardzo dobrą ocenę. Tyle iż nie ocenę "genialną", bo "Zły" i "Dobry" - książki te nigdy spotkać się - w jednym, znanym nam wszechświecie - nie powinny. Kilka uwag skrótowo-ogólnikowych, bo fabuły zdradzać czy przelatywać łopatologicznie, jak zawsze, zamiaru nie mam: - w 'Dobrym' znajdziemy wiele codziennego życia; jest tu trochę uniesienia, sztampy, wiele prozy życia, pokazania układów wszelakich i schematów działań, które są od czasu do czasu ,,przełamywane'', ukazania cynizmu, sprzedajności, draństwa, obłudy, ale też romantyzmu i przyjaźni, wielu cech człowieczeństwa. Znajdziemy trochę całkiem gorącej rozrywki i ułamek erotyzmu, nieco rozróby i bijatyki i znakomity plan wciągnięcia czytelnika w głąb fabuły książki, która rozwojem akcji bije niejeden hit sensacyjny sprawnego kina amerykańskiego lat 90. "Dobry" jest tak dobrze :) napisany, że nadaje się do wielokrotnego i nieskończonego czytania. :)
Polecam.
Książka pochłonięta w młodzieżowych czasach, do której, pomimo zarzutów, wciąż wracam.