Trzymajacy w napieciu kryminal z watkami okultystycznymi Olga Rudnicka jakiej nie znacie Lipniow pelne uroku stare miasteczko cieszy sie slawa polskiego Salem Dawno temu doszlo tu do procesu czarownic w wyniku ktorego kilkanascie kobiet stracilo zycie Byla wsrod nich Anastazja Lipnowska zona wlasciciela pobliskiego dworu Podobno mloda hrabina ulegajac podszeptom nieczystych sil oddala swe nowo narodzone dziecko diablu i zabila meza a sama zostala za to spalona na stosie
Ciekawy temat na fabułę, po jakimś czasie jednak „ginie”, szkoda. Zapowiadało się mega dobrze, ale później zrobiło się za dużo wszystkiego. Przewidywalna, sporo błędów i zakończenie trochę takie nijakie.
Czytając tą pozycję miałam wrażenie, że autorka nie mogła się zdecydować, który pomysł na książkę wybrać, wiec.. opisała wszystko naraz. Początek zapowiadał dużo okultyzmu i magii, potem z prędkością światła historia zahaczyła o morderstwa, porwania, narkotyki i grupę przestępczą. Przez to nagromadzenie pomysłów książce zabrakło spójności i realności. Plusem było lekkie pióro i niewymuszony styl autorki.
Trochę za dużo tu wszystkiego. Jakby decyzje zapadały w trakcie pisania konkretnego momentu. Niekoniecznie mi się to podobało. Zbyt dużo chaosu i zbyt dużo urwanych wątków.
Niestety, ale książka ta wyjątkowo mnie zawiodła.W zasadzie czytelnik od początku może spodziewać się tego, jakie losy czekają bohaterów. Autorka chciała chyba momentami "przybliżać" nas do rozwikłania wszystkich zagadek, ale zamiast tego wyszło jej zdradzenie wszystkiego mniej więcej w połowie powieści. A szkoda. Opis na okładce bardzo mnie zainteresował i spodziewałam się czegoś naprawdę super.
Poza całkowitą przewidywalnością i znikomą ilością "okultyzmu", którego na początku (i w opisie) wydawało się dużo, a skończył się na jednej stukniętej kobiecie, to całkiem przyjemnie się czytało.
This entire review has been hidden because of spoilers.
One of the books that could greatly benefit from a good editing. Not a bad plot, fairly good read, but you know the editing stinks when something gets between you and the action, you kind of stumble on a sentence...