Z wielką ciekawością przeczytałam “Czwarty pożar Teheranu” Marka Kęskrawca, wnikliwy reportaż wydany w 2010 roku, który poprowadził mnie przez skomplikowaną, często dramatyczną historię Iranu i jego mieszkańców. Kęskrawiec przybliża nie tylko polityczne i religijne zawiłości kraju, obecnie i w całym XX wieku, ale przede wszystkim codzienność ludzi żyjących pod rządami ajatollahów. Podobało mi się w jak wyważony sposób splótł tło historyczne z osobistymi opowieściami swoich bohaterów, ale też nienachalnie dodał własne doświadczenia i odczucia.
Kęskrawiec podróżuje po kraju, zatrzymuje się u swoich znajomych i korzysta z gościnności Irańczyków (a Irańczycy uchodzą za jeden z najbardziej gościnnych i pomocnych innym narodów na świecie), zwiedza najróżniejsze regiony i przede wszystkim słucha ludzi. Wiele tu intymnych rozmów, i choć niektóre aspekty kultury są nieco przefiltrowane przez światopogląd autora (np. szokuje go powszechność operacji plastycznych), to i tak odniosłam wrażenie, że niezmiernie mało tu oceniania i wartościowania, za to dużo pokory, ciekawości drugiego człowieka i unikania uproszczeń i stereotypów.
Można czytać tę książkę jako dość klasyczny reportaż, bo autor sięga do wielu źródeł (choć przypisów brak, jest bibliografia), ale można też jako dziennik z podróży, z mocno rozbudowanymi opisami i tłem historycznym i socjopolitycznym. Nawet jeśli pewne wątki interesowały mnie mniej, to fascynowało mnie spojrzenie Irańczyków i Iranek w różnym wieku i z różnych grup społecznych i etnicznych na najróżniejsze kwestie. Inaczej patrzy się z perspektywy Teheranu, a całkiem inaczej z Yazd czy Mashhad. Mimo iż “Czwarty pożar Teheranu” wydany został 15 lat temu, wiele spraw wciąż jest aktualnych, no i tło wydarzeń z ostatnich lat nie uległo zmianie. Jeśli rozważacie lekturę to naprawdę polecam.