Ingas Žoludes (1984) stasti publiceti daudzviet periodika un stastu kopkrajumos gan Latvija, gan tulkojumos arvalstis. 2008. gada iznaca rakstnieces debijas romans “Silta zeme”, kurš droši uzskatams par svaigu paversiena punktu latviešu literatura. Krajuma “Mierinajums Adama kokam” vienota noskana sapulcejušies 13 stasti, kurus vieno rama, dzila un valdzinoša ideja: izstastit dzivi un navi.
Inga Žolude's (b.1984) stories have been published in several magazines and anthologies in both Latvia and in translation abroad. In 2008, the author's debut novel "Warm Earth" was released, and is certainly regarded as a new milestone in Latvian literature. The collection "The Solace of Adam's Tree" gathers 13 stories united by one deep, serene, and captivating idea: to tell of life and death.
Lubię tę książkę. Czuję jakiś dziwny sentyment do niej, gdy trzymam ją teraz w rękach. Czytałam ją niespiesznie, 1-2 opowiadania dziennie. Nauczyła mnie ta książka czytać opowiadania. Przyznam szczerze, że popełniałam wcześniej błąd czytając zbiory opowiadań w podobny sposób jak powieści. "Ukojenie dla drzewa Adama" łotewskiej pisarki Ingi Žolude pokazało mi, że czytając jedno opowiadanie na raz można lepiej wgryźć się nie tylko w tę jedną historię, ale także w cały zbiór. Dzięki "Ukojeniu..." mam ochotę codziennie sięgać po opowiadanie. To zbiór bardzo różnorodnych pod kątem tematyki opowiadań. Znajdziemy w nim opowieści ludzi, którzy rozmyślają nad drzewem genealogicznym, wspominając zmarłych; znajdziemy opowieść o chorobie bliskiej osoby (tytułowe opowiadanie, które bardzo lubię); przeczytamy o grupce przyjaciół, w której jedną osobę dotyka ciężka choroba zakaźna ("Okryj mnie" - jedno z moich ulubionych w zbiorze); przeczytamy historię zamordowanego chłopaka widzianą oczami jego matki i jego własnymi (tu mamy świetnie prowadzoną narrację ze zmieniającą się perspektywą); poczytamy o kobiecie, która nic nie pamięta, a jednak tak wiele siedzi jej w głowie; znajdziemy też historię małżeństwa z krótkim stażem, w którym kobieta musi codziennie zmagać się z chorobą psychiczną męża ("Zwykle" - tego opowiadania nie lubię, bo wyczuwa się to, że autorka próbowała włożyć w usta bohaterów wypowiedzi, mające czytelnikowi przybliżyć sytuację małżeńską, co nie do końca wypada wiarygodnie i powoduje wrażenie sztuczności dialogów, przez co marnuje się potencjał opowiadania); znajdziemy też opowiadanie o dystopijnej wizji Łotwy, w której m.in. podatki płaci się nie tylko za śmierć, ale także za narodziny i każde kolejne przeżyte tygodnie ("Skromna propozycja: "Reprezentacja"": i to się czyta świetnie!). Każde z tych 13 opowiadań ma w sobie sporą dawkę niepokoju, napięcia, pewnej nerwowości. Autorka bardzo sprawnie przekazuje głos ludziom w różnym wieku, o różnych poglądach i znajdujących się w różnych sytuacjach życiowych. Czytając kolejne opowiadania ma się wrażenie, że każde jest zupełnie inne, zarówno pod kątem narracji, tematyki, jak i głosu wiodącego. Mamy narrację pierwszoosobową (uwielbiam!) i trzecioosobową. Mamy głosy ludzi umarłych, mamy bezpośrednie zwroty do adresata, mamy opowiadanie w formie wywiadu, monologi i opowiadania bogate w dialogi. W niektórych opowiadaniach wypowiedzi bohaterów się mieszają i dopiero przy bardziej uważnym wsłuchaniu się w głosy można rozpoznać mówców. Inga Žolude umiejętnie żongluje perspektywą. Te zaskakujące czasem w narracji opowiadania na koniec pięknie się ze sobą łączą. I ta pozorna różnorodność tematyczna zlewa się w jeden główny koncept, który opiera się na lękach, trudach i przede wszystkim śmierci. Bo śmierć w tym zbiorze zajmuje miejsce w pierwszym rzędzie. To dość mroczna i niełatwa lektura, ale warto po nią sięgnąć, by spróbować czegoś zupełnie innego od głównego nurtu literatury nazwijmy to popularnej. Co więcej, opowiadania dają tę możliwość dawkowania sobie tej niecodziennej przyjemności. Ja jestem absolutnie zafascynowana literaturą wschodnioeuropejską dzięki Wydawnictwu Kew. To taka literatura, po którą raczej nie sięgnę w wolny (huehue), spokojny wieczór, by się zrelaksować. Ale chyba już dawno (bardzo dawno) mam za sobą ten czas, kiedy sięgałam po książkę wyłącznie po to, by się wyłączyć. Taka literatura poszerza horyzonty i otwiera na nowe. Zarówno pod kątem literackich podróży jak i spojrzenia na świat.
Wahałam się z oceną między 3 a 4, bo nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu, ale ostatecznie oceniam na 4. Głównie dlatego, że jest w tych tekstach to "coś". Coś niepokojącego, oryginalnego, mrocznego, onirycznego... Wszystkie są "jakieś", każde przeniosło mnie w nieco inny świat. Jest to po prostu ciekawy zbiór i widać tu duży talent pisarski autorki. Myślę o tych opowiadaniach i jakoś mi znalazły trochę za skórę, a to znaczy, że musi być naprawdę nieźle, bo do mnie opowiadania nieczęsto przemawiają :)
..tā kā grāmatu biju sācis lasīt jau 2018. gada beigās, vairs neatceros, cik labi bija pirmie stāsti, bet zinu, ka šis tas man ļoti patika. uz beigām arī neslikti stāsti pagadījās, bet kaut kas tomēr pietrūkst. zinu, protams, ka no Žoludes (arī citi man to ir teikuši) var lasīt vēl tikai 2 grāmatas – romānu "Silta zeme" un "Stāstus" (neskaitot to mazo "1904", kas arīdzan ir skaista) –, tad priecājos, ka arī šī bija gana laba.
Valoda ļoti skaista, izteiksmīga un sulīga, bet stāsti kā kurais. Daži bija pilnīgi bezsakarīgi un rupji sakot bezjēdzīga vārdu un valodas malšana. Tie, kam kaut kāda jēga bija saskatāma bija tīri lasāmi un pat aizķērās atmiņā, bet no visiem varbūt 3-4. Un grāmatas vāks visnotaļ atbaidošs, saprotams, ka tagad modē visu digitāli veidot un darīt, bet tomēr varēja nedaudz vairāk piedomāt, bet tas ir tikai manas domas.
Stāsti par dzīvošanu, bet pārsvarā tomēr par nāvi tās dažādajās izpausmēs. Fizisko nāvi, garīgo, mirstošu mīlestību, aizgājušu bērnību. Skaista valoda, smags vēstījums.
Man bija tante, kultūras cilvēks, “vecā” inteliģence. Mīlēja mūziku un literatūru, visu latvisko. Kad skolas laikā vajadzēja rakstīt sacerējumus, viņa teica: “Meitiņ, lasi, lasi oriģinālliteratūru, lai valodiņa raisās, lai valodiņa iedzīvojas Tevī.” Un es lasu…aizvien, dzīve apmet loku, un atkal es atgriežos pie latviešu valodā radītās literatūras. Tas bij par lasīšanu. Atgriežoties pie rakstīšanas, man skolas laikā bij skolotāja. Viņa teica, sacerējumu var uzrakstīt arī par tukšu pudeli. Un te tas viss ir atliku likām. Ikdiena vārdos. 13 stāstos uzgleznota dzīve un nāve. Te Tu sajutīsi ziepju putas, sadzirdēsi vecās verandiņas durvju čīkstus un nobrāzts celis sūrstēs. Tumšo toņu pietiek. Patiesība ir skaudra, bet beigas cerīgas: “Es esmu augšāmcēlusies”.
Ksiazka sklada sie z kilkunastu opowiadan, a kazde z nich pisane jest innym jezykiem, a akcja toczy sie w innym tempie. Te poczatkowe i te koncowe, podobaly mi sie. Te pierwsze byly tradycyjne, cieple, swojskie, choc zawsze smutne, te ostatnie szybkie, nowoczesne, bardziej oszczedne w slowach. A te opowiadania w srodku wydawaly sie byc pisane z wysilkiem, na sile, nie wydawaly mi sie naturalne, byly jakies wymeczone (choc moze to bylo wlasnie zamierzone). Ogolem, brakuje w jej stylu precyzji, jest za duzo slow, za duzo wszystkiego, jest jakies nieuporzadkowanie, jakies zapatrzenie w siebie caly czas. Ja nie jestem wielkim fanem laczenia prozy z poezja. Ale sa momenty gdy pisze swietnie. Czyli, czekam na dalsze ksiazki i ciekaw jestem jak pobyt pisarki w USA wplynal na jej styl.
Nesaprotama un tumša grāmata. Ja vēl nāves un tumsas tēma būtu pieņemama, tad tomēr vairākos stāstos, sevišķi grāmatas sākumā, grūti sekot stāstam struktūras un izklastījuma dēļ. Viņš, viņa, reālā dzīve jaucas ar domām bez atstarpēm un atšķirības zīmēm. Pirmā un, visticamāk, pēdējā autores grāmata manā lasījumā.