Lektura obowiązkowa, nie tylko dla osób studiujących sztukę. Też dla kogokolwiek, kto się sztuką interesuje (a może warto, żeby każdy z nas choć trochę się interesował?;)) Strzemiński zmierzył się z trudnym zadaniem - przedstawieniem historii sztuki nie jako tzw. pamięciówki, a jako zbioru procesów - jego „Teoria widzenia” jest analizą przemian w kulturze wizualnej nie tylko od strony wydarzeń historycznych, ale też przemian społecznych i naukowych. Mało kto analizował sztukę od strony optyki w tak kompleksowy sposób i wizja Strzemińskiego była czymś świeżym, nowym, ciekawym. I po latach „teoria widzenia” wciąż jest pasjonującym sposobem ukazania historii sztuki.
Autor ze względu na czasy, w których pisał, nie miał oczywiście z górki, jeśli chodzi o wydanie książki, stąd znajdujemy w każdym rozdziale akapity, które można by nazwać „z dupy”: o walce klasowej, o roli burżuazji, klas rządzących, uciśnionym ludzie robotniczym...można by na tej podstawie zrobić ciekawe bingo ze stałymi hasłami do odhaczania. Jednak jak się podejdzie do tych fragmentów z odpowiednim dystansem i świadomością, że tak trzeba było, to da się przez nie przebrnąć:) i warto - dla całej reszty!
Książka o optyce w sztuce i postrzeganiu świata przez artytsttów w różnych okresach historii sztuki. Skupia się przedewszystkim o perspektywie i jej zakłamaniu, rytmiczności, światłocieniu, wyostrzaniu i rozmywaniu granic.
Wszystko napisane dość pseudointelektualnym językiem z dodatkiem marksizmu (powód takiej formy jest precyzyjnie opisany na samym początku) gdzie można poznać dokąłdniej samą osobę Władysława Strzemińskiego za co plus. Treść czasem wydaje mi się bardziej przeintelektualizowana i czuje, że autor daje przykłady takie by teoria się zgadzała choć wiele obserwacji jest bardzo interesujących i dla osób interesujacych sie tematem sztuki plastycznej bardzo polecam.
Samo wudanie książki - przepiękne, cudowne iluistracje, kolorowe reprodukcje. Czysto i klarownie.
Książka, choć z punktu widzenia współczesnych historyków sztuki czy samych artystów, może przekazywać dla nich fakty oczywiste, to jest to zdecydowanie treść warta przypominania, zarówno innym, jak i sobie. Strzemiński wyprzedził swoje czasy pod względem (hehe) spojrzenia.