Jeśli faktycznie jedynym urozmaiceniem twej gasnącej egzystencji są spadające z nieba teksty, nie ignoruj ich. W „Zeszytach Literackich” szkic, który nie tyle spadł mi z nieba, ile ktoś go stamtąd, z harmonik, orbit i pastwisk niebieskich, cisnął prosto w moim kierunku. Autora, Michała Szymańskiego (rocznik 1985!),warto zapamiętać; komuś, kto przed trzydziestką umie tak przenikliwie czytać literaturę i zarazem tak bystro o niej pisać — wolno wróżyć poważną przyszłość zapewne nie tylko w dziedzinie eseistyki. Jerzy Pilch