Książka, która wywołała we mnie ogrom emocji i którą przeczytałam najwięcej razy w moim życiu, a mimo to za każdym razem jej sens wydawał mi się nieuchwytny ze względu na swoją zawiłość. Fascynujące, że aby dobrze zrozumieć jej treść, trzeba znać ją już przed rozpoczęciem lektury. Za pozytywnie stymulujące uważam również poszukiwanie błędów w każdym z rozdziałów - dzięki temu nigdy nie staje się nudna!
Za dużo błędów, za dużo stron, za dużo powodów żeby nienawidzić tej książki. Gdybym mogła, dałabym zero. Mogą konkurować ze Szczeklikiem albo Bochenkiem o liczbę straumatyzowanych studentów. Jak już zdam, wyrzucam to monstrum za okno (z 11 piętra).