Drugi tom Demonów Welesa trochę poleżał na mojej półce, ale w końcu się zabrałem za Magię wyklętą i jak w przypadku pierwszej części, nie zawiodłem się. Mniej tu przygód Elgana, więcej Dorady i Mirosława. Parę rzeczy zostaje tu wyjaśnione, inne dalej okrywa tajemnica, co sprawia, że ta część wydaje mi się lepsza od Drogi do Wyraju, bardziej dopracowana i dojrzalsza. Dalej jest to jednak fantastyka w trwającej modzie na klimaty słowiańskie i jest to bardzo dobra kontynuacja serii. Kończy się tak, że możemy podejrzewać dalszych przygód naszych bohaterów i dobrze, bo to rewelacyjna historia. Świat tu przedstawiony jest dopracowany i wykreowany genialnie, przez co jest wiarygodny i zachwycający. Czyta się to doskonale, mimo że moim zdaniem w pierwszym tomie było trochę więcej humoru. Książka jest praktycznie nieodkładalna i po ostatniej stronie chce się jeszcze więcej. Kiedy otrzymamy z rąk autorki trzecią odsłonę? Nie wiadomo, bo chyba pojawiły się tam problemy z wydawcą, ale trzymam kciuki i pewnie nie tylko ja, by te problemy się rozwiązały, bo musimy poznać dalsze przygody bohaterów tej opowieści. Po Magii wyklętej, myślę, że możemy się spodziewać czegoś jeszcze lepszego, bo widać, że z tomu na tom styl pisania autorki dojrzał, jest lepszy, a jednocześnie dalej jest lekki, co dodatnio wpływa na odbiór książki. Śmiało mogę powiedzieć, że jestem fanem tego cyklu i nie mogę się doczekać jego dalszego ciągu. Wyszło z tego rewelacyjne fantasy w słowiańskim klimacie, które ja kupuję bezapelacyjnie. Serdecznie polecam!!!
3,5 gwiazdki dla ostatniej ćwierci książki. Moim zdaniem Elgan napędza całą fabułę i zaczęło sie robić ciekawie dopiero jak sie pojawił na stałe czyli po przeczytaniu 3\4 ksiązki. Sama końcóweczka 5\5 ;)