Od Pacyfiku, przez Andy, świętą Dolinę Inków, Machu Picchu, Cuzco, Jezioro Titicaca, aż do atlantyckich plaż Rio de Janeiro...
Nad rzekę, której nie ma to relacja z wyprawy w poprzek Ameryki Południowej. To także błyskotliwy reportaż i powieść drogi, której bohater, w obliczu bezlitosnej skończoności ludzkiego życia, wyrusza w podróż. Mierzy się z lękiem przed nieznanym. Zmaga się z hipotermią na lodowcach Andów, klaustrofobią w zapomnianych przez Boga, gęstych od śmierci tunelach inkaskich kopalń. Aby przetrwać, musi doświadczyć bezradności człowieka okradzionego ze wszystkiego, co potrzebne do życia. Odkrywa, że lęk ma swoje dobre strony – jest przecież bratem przygody.
Poznaj pasjonujący reportaż Grzegorza Kapli, który z mistrzowską zwięzłością i błyskotliwością, zaraża czytelnika swoją pasją życia i podróżowania.
Żyje z pisania odkąd odkrył konfucjańską zasadę, że jeśli wybierzesz zajęcie, które kochasz, nie będziesz musiał pracować ani jednego dnia. Imał się wielu zajęć. Czyścił zęzy na statkach, malował kominy, produkował papier, uchwalał budżet miasta na prawach powiatu, próbował napisać słownik polsko – papuaski, skakał do wodospadu, próbował nowych dróg w Tatrach, kochał, zdradzał i próbował odnaleźć eliksir na złamane serce. Wydał kilka książek i opublikował setki reportaży w magazynach i gazetach. Nie zdobył żadnych laurów, ani żadnych nagród. Zresztą nie dałoby się ich przecież nosić w plecaku.
Nie no, tyle uprzedzeń autora, jakichś niepotrzebnych docinek w stosunku do kobiet (strasznie seksistowskich), do tego patrzenie z wyższością na inne kultury bez próby jej zrozumienia (przekładanie swoich doświadczeń na zupełnie inny kontekst kulturowy i historyczny). Kto to w ogóle wydał...
Nieważne, że historie zawarte tutaj bywają ciekawe, jeśli narrator bucuje się byciem śmiesznym macho, wielkim macho, tak przedmiotowo podchodzącym do kobiet...
Jeju, chłopie, żałośniejsze to niż nastoletnie podrywy na nowe dresy. Fatalne są wszystkie teskty o kobietach, fatalne!
Doczytałam tylko dlatego że nie lubię nie kończyć książek - zawsze się też łudzę że może w następnym rozdziale będzie lepiej. Nie było. Jakby się dało to bym dała 0 - za te wszystkie obrzydliwe teksty o kobietach i dziewczynach. Brak słów. Żadnej merytorycznej treści ani niczego co by sprawiło że ma się pozytywne odczucia po tej książce. Żenada.
książka kaplana to reportaż, ale niezwykle specyficzny w swojej formie, która okazała się dla mnie dość odrzucająca. autor opowiada o swojej podróży do ameryki południowej i szybko okazuje się, że jest to także jego osobista podróż wgłąb siebie, podczas której analizuje swoją przeszłość, lęki i popełnione błędy. choć nie lubię, gdy w książkach tego typu reporter jest aż tak obecny w narracji wraz ze swoimi osobistymi spostrzeżeniami, to tutaj chciałam dać szansę całości - zwłaszcza ze względu na nieco egzystencjalny zamysł prowadzenia opowieści. niestety, mocno się zawiodłam. szybko poznałam poglądy autora (dość seksistowskie, aroganckie i cyniczne w swym brzmieniu), a nawet zostałam ze szczegółami przeprowadzona przed długie imprezy alkoholowo-narkotykowe będące jego udziałem. spodziewałam się podróży przez brazylię czy paragwaj, a przy okazji dostałam prywatę, o której nie chciałam czytać ani strony więcej. plus za to, że w migawkowych fragmentach traktujących faktycznie o podróżach poznajemy mniej komercyjne aspekty wspomnianych regionów, bo autor podróżuje budżetowo i w nastawieniu na przeżycia.
3.5⭐ Normalnie nie mam zwyczaju sięgać po reportaże i niekoniecznie się na nich znam, ale z pominięciem garstki denerwujących komentarzy autora, książka była nawet dość ciekawa, co prawda niektóre fragmenty zlewały się ze sobą, ale były też takie, które bardziej zapadły mi w pamięć.