Czasem wystarczy mały kamyk, by wywołać wielką lawinę.
Premier ma przeciąć wstęgę na otwarciu wodnego parku rozrywki. To okazja do podbicia słupków popularności. Pod czujnym okiem kamer uruchomi gigantyczny kran. Wszystkie obiektywy zwrócone są w jego stronę. Szef rządu przekręca kurek, ale zamiast wody tryska... krew. Początkowo wydaje się, że to zwykły chwyt reklamowy, mający w ten szokujący sposób wypromować Wodny Świat. Kiedy jednak pracę Sejmu paraliżuje... inwazja żab, a chmara owadów uniemożliwia emisję głównego wydania wiadomości w jednej ze stacji, coraz głośniej zaczyna się mówić o… plagach egipskich. W śledztwo ABW włącza się też Furia – przebojowa, bystra i piękna dziennikarka Anna Krolen, która pracuje dla niezależnego internetowego portalu informacyjnego. Czas nagli, bo ostatnia z plag to śmierć pierworodnych, a szef rządu oczekuje narodzin syna…
To nie była dobra książka… Gdyby usunąć z niej wszystkie niepotrzebne dygresje i powtórzenia, byłaby chyba o połowę cieńsza. Bo po co po raz ósmy powtarzać, że pani dziennikarka jest niezwykle błyskotliwa? Już po trzecim razie stało się to nudne. Odnoszę wrażenie, że bohaterowie byli aż przerysowani. Pani wicepremier była zbyt wulgarna, powiedziałabym, że dziennikarka aż przesadnie gloryfikowana, bo autor naprawdę kreował ją na jakiegoś nadczłowieka. Pomysł był ciekawy, ale wykonanie bardzo mnie zawiodło, spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Tak naprawdę nie mogłam doczekać się końca, nie dlatego, że chciałam poznać rozwiązanie całej sprawy… Chciałam tylko zamknąć tę książkę i odłożyć ją na półkę.