Detektyw Julia Krawiec zostaje wezwana w sprawie morderstwa.
Brutalnie zamordowano lekarkę pracującą w podwarszawskiej klinice psychiatrycznej, z której dwa dni wcześniej uciekł jeden z pacjentów. W miarę postępu śledztwa na światło dzienne wychodzą tajemnice skrywane latami przez pracowników i pacjentów kliniki. Kiedy wydawać by się mogło, że sprawa już nie może się bardziej skomplikować, nagle bez śladu znika córka detektyw Krawiec. Czy obie sprawy są ze sobą powiązane?
Jak daleko posunie się Julia, żeby odnaleźć własne dziecko?
Z kliniki psychiatrycznej w podwarszawskim miasteczku ucieka psychopata. Bardzo szybko zostaje zamordowana jego lekarz prowadząca. Policja, po fatalnym falstarcie, prosi o pomoc detektyw Julię Krawiec. Niby cała sprawa układa się stopniowo w jedną całość, ale największym problemem jest to, że wszyscy, bez wyjątku, nabierają wody w usta i nie mówią wszystkiego do końca.
Może zacznę od tego, że książka przypadła mi do gustu pod kątem tematycznym. Psychiatryk, chorzy, taka trochę nieobliczalność bohaterów połączona z abstrakcyjnym zachowaniem - wszystko to złożyło się w całość, która mnie szczególnie zainteresowała i chciałam odkryć wszystkie karty tej sprawy. Z drugiej strony główna bohaterka została wykreowana przez autorkę w taki sposób jaki nie lubię. Klasycznie już, jeśli mamy obsadzoną kobietę w powieści kryminalnej to na 90% będzie albo alkoholiczką albo ma przeszłość alkoholową. Oczywiście machnięty został powielony schemat i Julia Krawiec piła, a teraz sobie podpija, próbując sobie udowodnić, że już z tego wyszła. Jednak bardziej absurdalna w tym wszystkim jest jej relacja rodzinna. Nie mówię o mężu, z którym się rozstała i jest walka o dziecko. Jednak jeśli gdzieś jedzie, zabiera ze sobą córkę, nie powiadamia nikogo, a potem ma żal, że wydzwaniają do niej z awanturą no to sorry.. sama daje powód. Co więcej, córka ma problemy zdrowotne, wyglądające na coś poważnego, a Julia na pierwszym miejscu postawiła pracę, oddzielając się od dziecka grubą kreską. Co najwyżej możemy poczytać łzawe przemyślenia, że źle robi, ale nic nie zmieni.
Cały w miarę pozytywny nastrój pękł, kiedy autorka pojechała po schemacie i wykorzystała pewną osobę jako kartę przetargową, by Julia przerwała swoje działania i poczuła się bardzo zagrożona. To był najbardziej oczywisty zabieg. Aż zabolał. Wtedy aż poczułam, że nie chcę kontynuować tej książki, bo nie idzie to w dobrym kierunku. Jednak poszłam dalej, ale już do końca spory niesmak pozostał.
Cóż. Nie jest to książka zła. Jednak jeśli ktoś zaczytuje się w kryminałach to zauważy wiele powielonych schematów, które klasyfikują tę powieść jako typowy, mało ekscytujący kryminał. Bardzo długo chciałam dać trzy gwiazdki, ale jak doszłam do tego szczególnego fragmentu to ocena poleciała w dół. Tak już to zostawię.
Dynamiczna akcja, ciekawi bohaterowie, nietypowe problemy. Fajnie się czytało. Jedynie niepotrzebny wątek z Sylwią, miałam wrażenie,że autorka częściej o niej zapominała, niż główna bohaterka.