Mikołaj Cichy właśnie przeniósł się do Państwowej Straży Pożarnej w Kościerzynie. Na tę decyzję wpłynęła przede wszystkim chęć bycia bliżej rodziny, która mieszka w jednej z urokliwych wsi na Kaszubach.
To właśnie w tej jednostce zaprzyjaźnia się z innym strażakiem – Cezarym Machem. I dzięki Czarkowi poznaje jego siostrę Dalię. Dziewczyna od razu wpada Mikołajowi w oko, jednak pomimo że mężczyzna jest bardzo przystojny, jest też zbyt nieśmiały, żeby wykonać pierwszy krok.
Dalia uważa, że mężczyźni pokroju Mikołaja – przystojni, i jak przynajmniej sądzi, pewni siebie – nie są stali w uczuciach. Utwierdza ją w tym przekonaniu fakt, że jej bracia zmieniają dziewczyny tak często, że ona każdą z nich nazywa „Kaśką”.
Jednak los ma dla Mikołaja i Dalii inne plany, a wszystko zaczyna się, kiedy mężczyzna zostaje zaproszony do rodzinnego domu kobiety, gdzie ma wystąpić jako Święty Mikołaj.
Pisarka niebanalna, bezkompromisowa, odważna. Zakochana w słowach, uzależniona od dobrych powieści - szczerych, trudnych, pozostających w pamięci na długo. Prywatnie zwariowana mama dwójki dzieci, oddana żona strażaka i polonistka z pasją.
Bardzo zabawna i przyjemne, nie jest to romans wysokich lotów, ale naprawdę świetna zabawna. Bohaterowie są sympatyczni i śmieszni, podobnie jak narracja, a pióro autorki jest niezwykle plastycznie, dzięki czemu bardzo miło się je czyta.
„W końcu broniłam własnego serca, a w takiej walce wszystkie chwyty były dozwolone.”
Dalia Mach to szalona, ale i za razem twardo stąpająca po ziemi kobieta z zamiłowaniem do pieczenia. Ma trzech braci, więc jakby to ujęła, otacza ją istna bomba testosteronu. Młoda kobieta stroni od przystojnych mężczyzn. Uważa, że w parze z wyglądem idzie zwykle arogancja oraz wybujała pewność siebie. Utwierdzają ją w tym jej bracia, którzy zmieniają dziewczyny tak często, że Dalia każdą z nich nazywa Kaśką.
Jednak wszystko zmienia się w momencie, gdy na drodze Dalii staje nieśmiały Mikołaj… Którego lekko mówiąc wrabia w wystąpienie Świętego Mikołaja w jej domu rodzinnym.
Może i już mamy grubo po świętach… Ale pozycja w Bożonarodzeniowym klimacie. Szybka i przyjemna lektura z wciągającą fabułą, do tego idealna na jeden wieczór. Przysięgam! Siadasz i nie wiesz kiedy kończysz. Machowie to zwariowana rodzinka, która od samego początku wciąga nas w swój szalony świat. Z jednej strony mamy Dalie, a z drugiej trzech nadopiekuńczych braci. Co może być dość zabawne, każdy pracuje w służbach mundurowych.
Słodka historia o miłości od pierwszego wejrzenia podsycona dużą dawką humoru. No czego tu chcieć więcej? Może szczypty pikanterii której oczywiście w tym tytule również nie brakuje. Miłym dodatkiem są świetnie napisane sceny erotyczne.
Od pierwszej strony, aż po ostatnią nie schodził mi uśmiech z twarzy. Choć był jeden moment, który musiał zburzyć mój błogi spokój. Ale czym by była książka Magdy bez chociaż jednego niespodziewanego zwrotu akcji… Autorka jak zwykle oferuje nam dużo ciekawostek, tym razem pod kątem strażackim.
Urocza historia. Serdeczni bohaterowie. Masa przystojniaków. Magia świąt i rodzina, która wskoczy za sobą w ogień. To wszystko znajdziecie w najnowszej książce Magdaleny Szponar.
Mikołaj Cichy jest świeżakiem w Państwowej Straży Pożarnej znajdującej się w Kościerzynie. Zdobywa przyjaciół, jednym z nich jest Cezary Mach. Cezary ma siostrę bliźniaczkę Dalię. Dalia wpada w oko Mikołajowi, ale jest on dość nieśmiały i boi się zrobić pierwszy krok. Dalia z kolei ma proste podejście do życia i wie, że mężczyźni pokroju Mikołaja- pełni mięśni i przerośniętego ego nie potrafią stworzyć stałego związku. Sama ma trzech braci i widzi, jak często zmieniają dziewczyny. Los bywa przewrotny, a ta dwójka na pewno się o tym przekona. Czy Dalia ulegnie urokowi Mikołaja? Czy w końcu jej wymarzony ideał okaże się być na wyciągnięcie ręki?
Czytając tą historię nastawiłam się na dobrą zabawę i tak też było. Dalia jest tak bardzo originalna jak jej imię. Rzucała takimi tekstami, że ciągle się uśmiechałam, a ten o inflacji..zmiótł mnie na moment 🤭 Niemożliwa! Szczera do bólu, wychowana wśród facetów, dobrze wiedziała jak sobie z nimi radzić. Niesamowicie zaradna, inteligentna-istny ideał. Mikołaj od niej nie odstawał, był takim uroczym chłopcem, którego przeważnie skazuje się na porażkę. Magdalena Szponar udowodniła jednak, że można stworzyć bohatera, który nie ślini sie w obrzydliwy sposób na widok pięknej kobiety. Facet gotuje, jest niesamowicie pomocny i kocha święta! Ideały nie istnieją? Oj w tej historii jak najbardziej! I podobało mi się to bardzo, potrzebowałam takiej historii, która mnie po prostu odpręży i da chwilę wytchnienia od ciężkich tematów.
Duży atut to zdecydowanie humor, ale nie zabrakło też chwil smutku i strachu. Zawód jakim jest strażak związany jest z ogromnym stresem, ale bohaterowie radzili sobie świetnie. Usiądźcie wygodnie i spędźcie niesamowite chwilę z rodziną Mach, która ma wszystko, bo ma siebie, a ich więź jest niesamowita. Aż zazdrościłam głównej bohaterce tylu ochroniarzy!😋
Turbo słodka jest ta książka. Nie czytałam opisu wcześniej, dlatego nie spodziewałam się, że dostanę coś takiego. Mikołaj okazał się ultra cute facetem, a Dalia naprawdę fajną babką. Bracia Dalii też zostali bardzo fajnie wykreowani. Może część sytuacji była trochę absurdalna, ale naprawdę w miarę kleiła się ta historia i nastroiła mnie na dalsze czytania tej serii.
Książka to świetna komedia romantyczna z motywem świątecznym i strażą pożarną w tle. Autorka stworzyła nam naszą, polską wersję Bridgertonów, jest ich czworo ich imiona zaczynają się od kolejnych liter alfabetu i mają na nazwisko Mach. Historię rodzeństwa, podobnie jak w popularnej serii zaczynamy od siostry, której imię zaczyna się na literę D i brzmi Dalia.
Dalia najmłodsza z rodzeństwa i siostra bliźniaczka Czarka. Dziewczyna prowadzi własną cukiernię i walczy z nadopiekuńczymi braćmi. Jest obiektem westchnień wielu mężczyzn, jednak ona uważa, że przystojny i pewny siebie mężczyzna jest niestały w uczuciach, a ona pragnie poważnej relacji, jednocześnie postawa jej braci nadopiekuńczych braci odstrasza wszystkich potencjalnych kandydatów.
Mikołaj przenosi się do lokalnego oddziału straży pożarnej, gdzie poznaje między innymi Czarka, który przyczynia się do spotkania mężczyzny ze swoją siostrą. Mikołaj jest przystojnym mężczyzną, uwielbia świąteczny klimat. Dalia wpada mu w oko już od pierwszego wejrzenia, jednak mężczyzna jest nieśmiały i w obecności dziewczyny nie potrafi się do końca wysłowić.
Historia napisana jest naprawdę w fajnym i luźnym stylu, mamy sporo bardzo zabawnych dialogów, przepychanek i kłótni między rodzeństwem. Relacja głównych bohaterów rozwija się w bardzo szybkim, wręcz ekspresowym tempie. Wraz z rozwojem napięcia miedzy naszą parą, rosną również obawy braci Mach o swoją siostrę. Autorka w rewelacyjny sposób pokazuje relacje pomiędzy rodzeństwem, które na każdym kroku sobie dokucza i robi na złość, ale jednocześnie jest skłonne za drugim wskoczyć w ogień, i to dosłownie.
Książka jest raczej krótka, akcja obejmuje niedługi okres czasu, w którym bardzo dużo się dzieje ale jednocześnie jest to wszytko spójne i logiczne, choć moim zdaniem związek Dalii i Mikołaja rozwija się za szybko, ale w końcu to miłość od pierwszego wejrzenia. lekka i zabawna fabuła sprawiła, że ja świetnie się bawiłam czytając tę historię, można się tutaj sporo uśmiać, choć dla fanów dramatów też się coś znajdzie, ale nie będzie to zbyt spektakularne.
Fajna i bardzo zabawna lektura do przeczytania w jeden wieczór
Pomysł, że to facet kocha święta, a kobieta niezbyt? Czemu nie. Brzmi świetnie. Gorzej, jak facet zachowuje się, jak baba, zdrabnia słówka i ogólnie jest dziwny. Dla mnie kompletnie odrzucający.
Dużo błędów w opisach - miesza bigos i nagle się przypala, więc podbiega, by wymieszać. Cisza w wozie krępująca, ale dwóch z nich rozmawia o bzdetach.
Problem z odmianą - opisując jego i ją, ciągle opisuje 'obu' - gdzie korekta?
Dla mnie cała ta książka to bełkot dwojga niepewnych ludzi, którzy mają ogromny problem z samooceną. A jak już dochodzą do tego, że jednak się sobie podobają, ciągle podkreślają, jak mocno przepadli, oszaleli, zwariowali.
Oboje rozmawiają z aniołami/diabłami na ramionach, ich perspektywy nie różnią się znacznie w opisach, ani nawet słowach, a Mikołaj, który niby jest taki miły i ułożony, myśli o szczeniaczkach i nazywa wiele rzeczy, jak baba, nagle przeklina jak szewc, by za chwilę bardzo często wzywać Boga. Jakoś mi się to gryzie.
Nie podoba mi się też cofanie o kilka godzin, by przedstawić coś z innej perspektywy. Nie znoszę tego zabiegu, zwłaszcza, jak niewiele wnosi.
W pierwsze urodziny dziecko składało zdania? Toż to już fantastyka.
Momentami tekst jest po prostu głupkowaty. Niby miał być zabawny, ale coś nie poszło. Na przykład: 'miałem ochotę zapłakać, zaśmiać się i zatańczyć kankana jednocześnie'. Albo przychodzenie braci do jego mieszkania po sól czy z innego durnowatego powodu. Nie wiem, widocznie mam inne poczucie humoru, ale 'głupi i glupszy' to nie jest mój ulubiony film.
Jestem na nie. To jedna z gorszych książek świątecznych i zdecydowanie nie sięgnę po kolejną z serii, bo zwyczajnie nie mogłam znieść tych jej 'braciszków'. Szkoda czasu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
to była bardzo przyjemna książka, którą wczoraj już pochłonęłam do końca. potrzebowałam czegoś takiego, aby podbudować w sobie poczucie, że zbliżają się święta, i w sumie to nawet się udało.
czasem niestety było nieco żenująco. cringe pojawiał się za każdym razem, gdy on mówił do niej „kocico”. nie wiem, nie mogłam tego przetrawić.
dodatkowo tą ostatnią gwiazdkę zabrało to, że relacja rodzinna u głównej bohaterki to jeden wielki hit. to naprawdę tak wygląda, jak bracia są zazdrośni o siostrę i nie chcą, aby znalazła chłopaka? dla mnie to było przerażające, bo ona miała 25 lat.
Nudne, po prostu nudne. 🤷 Klimat świąt praktycznie nieistniejący, kreacja bohaterów taka jakaś bez polotu. Soft boy ma być soft i tyle. Główna bohaterka go chce, ale jej bracia mają ból, bo tak zawsze musi być. Za dużo przemyśleń na temat tego, jaki to on przystojny, czego po prostu nie lubię w romansach. Niech chłop mnie poderwie charakterem, a nie ładnymi pośladkami!! No i oczywiście "gardłowe jęknięcie" musi być
Koszmarnie dużo powtórzeń, historia straszliwie naiwna. Harlequin normalnie. Ale kurcz, fajne czytadło. Sprawdzę kolejna część serii. PS Adaś jest super 😉
Z każda kolejną książka autorki przekonuje się, że czytanie jej książek to prawdziwa przyjemność. Tym razem dostaliśmy historię, która zapoczątkowała (mam nadzieję) tetralogie (choć dopiero udało mi się dokopać do informacji, że historię Bartka również dostaniemy na papierze to nie wyobrażam sobie by Czarek pozostał bez swojej opowieści 🥺).
Opowieść o perypetiach Dalii to okraszona pięknym językiem i świetnym humorem iście świąteczna historia. Do tego stopnia, że pojawia się w niej nawet (niekoniecznie święty) Mikołaj😉. Chemia między tą dwójką jest wręcz namacalna a przy tym postać Mikołaja tak urocza z jego rumieńcami i zabawnymi myślami. Nie da się tej historii wprost nie pokochać❤️. Nieco dla wyważenia słodyczy (w końcu Dalia jest cukiernikiem) poznajemy również trzech braci dziewczyny i powiem szczerze, że ten pomysł to mistrzostwo świata! Tutaj dostajemy zaledwie zalążek historii każdego z nich ale opisy już robią niezłą robotę - zwłaszcza Vegas, który nie tylko Mikołajowi od razu skojarzył się z pewną charakterystyczną postacią z pewnego dość znanego tu i ówdzie filmu. Nie zabraknie również gaszenia pożarów i innych gorących atrakcji (akcja w Browarze to istny majstersztyk😉).
Mam wrażenie, że z książki na książkę Magda sama sobie stawia coraz większe cele i osiąga coraz wyższy poziom. Humor tryska, nie jest nachalny, dostajemy mnóstwo komizmów sytuacyjnych a to wszystko okraszone bardzo subtelną opowieści niemal bez s3ksu w tle. Warstwa językowa, którą się zachwycam pewnie już nikogo nie dziwi, ja natomiast utwierdzam się w przekonaniu że by móc pięknie pisać trzeba jednak słowa kochać.
Mam jeden, jedyny maleńki zarzut (choć domyślam się, że to było koniecznie by pewne rzeczy miały szansę się zadziać) - wkurzające zachowanie Dalii pod koniec historii, która najzwyczajniej w świecie nie potrafiła przyjąć pomocy. Myślałam, że uduszę to dziewczę normalnie! Na szczęście okazało się to zbędnę bo Mikołaj wykazał się wręcz anielską cierpliwością😉.
Mikołaj Cichy to strażak, który od niedawna pracuje w nowej jednostce na Kaszubach. W pracy szybko zaprzyjaźnia się z Cezarym, dzięki któremu poznaje jego siostrę – Dalię. Mężczyzna bardzo szybko traci dla niej głowę, ale jest zbyt nieśmiały by wykonać ten pierwszy krok.
Dalia z sukcesem prowadzi cukiernię, ma wielu przyjaciół i wspaniałą, wspierającą rodzinę. Do pełni szczęścia brakuje jej drugiej połówki. U swojego boku widzi przysłowiowego poczciwego „misia”, ponieważ uważa, że przystojni mężczyźni nie są stali w uczuciach, a dziewczyny zmieniają jak rękawiczki.
Na książkę pt. „Mikołaj w prezencie” trafiłam przez przypadek – wyświetliła mi się w propozycjach na legimi, opis wskazywał na lekką powieść, autorki wcześniej nie znałam, więc stwierdziłam, że zaryzykuję.
I cieszę się, że to zrobiłam!
Bawiłam się przy tej książce świetnie, tak jak podejrzewałam była lekka, pełna humoru, a Mikołaj rozpuścił moje serce. Perypetie Dalii i Świętego spowodowały, że nie mogłam się oderwać od tej historii. Dodatkowo poznałam nową autorkę, której książki koniecznie muszę nadrobić.
Wspomnę tylko, że sięgając po tę książkę nie wiedziałam, że jest to początek serii o rodzeństwie Mach. Dostępna też jest druga część „Szczęśliwego Nowego Vegas”, po którą sięgnęłam od razu. Wywnioskowałam również, że prawdopodobnie doczekamy się jeszcze dwóch części.
Jako fanka wszystkiego co związane ze świętami, nawet jeśli maksymalnie kiczowate, bez wachania sięgnęłam po tę pozycję i niestety się zawiodłam.
Książka trochę o niczym, przewidywalne momenty i nudnawa fabuła.
🎅🏻🌸Mikołaj - nasz główny bohater zakochuje się w Dalii (głównej bohaterce) niemal od razu po zobaczeniu jej. I nawet jeśli wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia to tu historia potoczyła się tak szybko, że nie zdążyłam w nią uwierzyć.
Czasami nie dałam rady czytać przemyśleń głównych bohaterów, szczególnie gdy po mniej niż 24 godzinach od poznania uznawali, że zrobiliby dla tej drugiej osoby wszystko. Cóż, w to zupełnie nie byłam w stanie uwierzyć.
Jedyne co bardzo mi się podobało i co sprawiło, że mam ochotę przeczytać kolejne części z tej serii to bracia Dali, którzy zostali przedstawieni w interesujący sposób i chcę o nich wiedzieć więcej.
To było po prostu głupie, nierealne i naiwne, czyli takie jakiego się spodziewałam. Szczypta świąt w tle, dwie sceny erotyczne i relacja bohaterów, która się tworzy oraz zawiązuje w trakcie 5 stron. Jeśli czegoś takiego szukacie, to śmiało sięgajcie. Nie poczujecie zawodu.
Ps. Dlaczego w tego typu książkach główne bohaterki muszą być tak niesamowicie irytujące?
1,5/5⭐️ (pół za to, że było momentami tak żenujące, że aż śmieszne)
Natknęłam się na to, bo wydawnictwo zmienia okładkę I totalnie ta stara nie pasuje Jakby, lol, tam nawet nic nie było erotycznego XD
Ale to było dobre
Bardzo mi się podobał świąteczny Vibe, choć jest to insta love, ale na święta zrzucę ten motyw Cudownie bajkowe, śmieszne, bardzo słodkie Serio, jestem zakochana I nawet chcę sięgnąć po następne tomy
Czuje się troszkę rozczarowana, bo uwielbiam książki autorki a ta należy do takiej na jeden raz 🫠 nie czułam świątecznego klimatu i bohaterowie spędzili ze sobą trochę za mało czasu na mówienie kocham cię…okej było fajnie i czasami śmiesznie ale to tyle