Przejmujaca opowiesc o pobycie w sekcie NieboSebastian zdecydowal sie opowiedziec swoja historie Opisal czas ktory spedzil w sekcie Niebo Uczynil to aby nie tylko dokonac rozrachunku z wlasna przeszloscia ale i przeprosic wszystkich ktorych skrzywdzil oraz a moze przede wszystkim przestrzec zwlaszcza mlodych przed slepym zaufaniem ludziom ktorzy wiele obiecujac mamia falszywym obrazem prawdyDziekujac Sebastianowi za swiadectwo zycia warto podkreslic ze jego relacja zarysowuje klasyczny mechanizm manipulowania czlonkami grup kultowych Zarowno werbowanie do sekty jak i pierwszy okres pobytu w niej to czas fascynacji i zachwytu Dopiero pozniej okazuje sie ze prawda jest zupelnie inna Czlowiek zostal juz jednak zlapany w pulapke Wyjscie z niej utrudnia wpojone przekonanie ze poza grupa nie ma zycia Dlatego wielu w niej pozostaje Sebastianowi sie udalo Pomogla mu milosc do zony i dziecka oraz ogromna determinacja Nie wszyscy jednak maja tyle szczesciaJoanna JarzebinskaSzczebiot Marek SzczebiotPunkt Informacyjny o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych Bialystok
Nie wiem w zasadzie jak ocenić tę książkę. Z jednej strony mamy do czynienia z fascynującą, bardzo szczerą relacją i realnym wglądem w świat sekty. Z drugiej, niestety pisze to osoba nie do końca świadoma realnych procesów jakie się z nią działy i nadal dzieją po tylu latach. Po latach spędzonych w sekcie Niebo, Pan Sebastian Keller odnalazł spokój w religii katolickiej, która owszem daje mu najwyraźniej jakąś formę ukojenia ale podtrzymuje mu też zafałszowany obraz samego siebie.
Piszę to bez żadnej oceny wobec jego wyborów i postawy. Nie jestem w stanie jednak nie być zaniepokojony tym, że wielu ludzi po przeczytaniu tej książki będzie szukać pomocy w kościele a nie np. u psychiatry.
z jednej sekty w drugą... jeśli ktoś chce się dowiedzieć jak wyglądało życie w sekcie Kacmajora to nie dowie się za wiele z tej książki, to głównie bełkot o duchach, opętaniu i kościele katolickim
ciężko ocenić w gwiazdkach, bo to wspomnienia spisane prostym językiem. szczerze mówiąc to jak na tak niebezpieczny temat, jakim są sekty, najbardziej wstrząsające jest to, gdzie skończył autor, gdy już wydostał się z nieba. ze skrajności w skrajność...
"Niebo. Pięć lat w sekcie" to szczery i poruszający zapis doświadczeń człowieka, który szukając wsparcia, trafił w miejsce pełne manipulacji i strachu. Bardzo doceniam przedmowę dr Agnieszki Bukowskiej, daje solidne tło historyczne i socjologiczne, które pomaga lepiej zrozumieć, jak sekty działają w Polsce i dlaczego ludzie w ogóle do nich trafiali.
Keller opisuje swoją historię w sposób bezpośredni, momentami bolesny, ale nieprzerysowany. Najciekawsze było dla mnie obserwowanie mechanizmów, które krok po kroku odbierały mu niezależność: od pozornie niewinnych rozmów, przez izolację, aż po całkowitą utratę kontroli nad własnym życiem.
Mimo ogromnej wartości tej relacji, zabrakło mi nieco bardziej rozbudowanego wglądu w codzienność sekty i szerszego komentarza do wydarzeń, które autor opisuje. Czuję, że ta historia mogła zostać przedstawiona jeszcze pełniej.
To jednak wciąż ważna, potrzebna książka: nie tyle sensacyjna, co autentyczna i skłaniająca do refleksji. Pokazuje, jak łatwo można wpaść w toksyczną zależność i jak trudne bywa wyjście z niej po latach.
Słyszysz hasło „sekta” i jakie jest twoje pierwsze skojarzenie? Czy uważasz, że jesteś zbyt rozsądny(-a), zbyt świadomy(-a), zbyt niezależny(-a), by ktokolwiek mógł przejąć kontrolę nad twoim życiem? A co jeśli wystarczyłaby jedna chwila słabości - ból, samotność, poczucie bezsensu - i aby ktoś obiecał ci ratunek, aby później zamienić twoje życie w piekło?
Sięgając po „Niebo. Pięć lat w sekcie” Sebastiana Kellera wiedziałam, że to nie będzie lekka historia. Ale nie spodziewałam się, jak mocno mnie poruszy. Autor zabiera czytelnika do miejsca, gdzie nadzieja staje się narzędziem zniewolenia, a autorytet - bronią przeciwko tym, którzy pragną jedynie przestać cierpieć.
Keller dołącza do sekty Niebo, bo wierzy, że tam odnajdzie uzdrowienie i sens życia. To pragnienie bliskości i akceptacji - tak bardzo ludzkie - zostaje wykorzystane przez charyzmatycznego Bogdana Kacmajora. Guru najpierw daje wsparcie, potem odbiera wszystko. Imię. Samodzielność. Rodzinę. Wolną wolę. W zamian: niekończący się test lojalności, obietnice boskich mocy, strach przed światem zewnętrznym, a nawet perspektywę… wskrzeszenia zmarłych. Czytając kolejne strony, łapałam się na tym, że nie potrafię oceniać - tylko współczuć. Bo każdy z nas ma swoje „momenty pęknięcia”.
To, co najbardziej uderza w tej książce, to utrata tożsamości. Keller opisuje siebie tak, jakby był własnym cieniem. Kolejne imiona nadawane przez guru nie brzmią już absurdalnie - brzmią jak stempel własności. A kiedy przychodzi ucieczka? To jeszcze nie koniec. Trauma nie kończy się za bramą sekty. Ona dopiero wtedy zaczyna rozgaszczać się w głowie. Lęk, wstyd, poczucie winy – wszystko zostaje.
Najbardziej zapadły mi w pamięć dwa elementy: 💔 szczerość bez filtra: Keller nie próbuje siebie wybielać, nie szuka usprawiedliwień. Po prostu opowiada. 💔 refleksje po latach: nowe wydanie uzupełnione jest o fakty i wnioski, które pomagają naprawdę zrozumieć, jak wygląda mechanizm werbunku i dlaczego tak trudno się wyrwać.
Czułam złość. Przerażenie. Bezsilność. Ale też wdzięczność, że ktoś odważył się tę historię opowiedzieć, by była przestrogą. Bo sekty nie działają na marginesie świata. One czają się tam, gdzie ludzie cierpią - a cierpienie jest powszechne.i cieszę się, że kastracja doczekała się także serialowej adaptacji wyprodukowanej przez HBO ORGINAL.
I co jeszcze jest ważne: choć książka jest brutalnie prawdziwa, jest też potrzebna. Uczy uważności na drugiego człowieka. Tego, że czasem wystarczy wyciągnąć do kogoś rękę, zanim zrobi to ktoś znacznie mniej życzliwy.
Ocena: 8/10 - czy polecam? Tak - wszystkim. Ale szczególnie tym, którzy chcą zrozumieć, dlaczego ktoś w ogóle idzie za kimś takim jak Kacmajor. Bo dopiero wtedy można dostrzec, jak blisko granicy jesteśmy my wszyscy.
Keller przedstawia powieść z niemal bolesną szczerością, pozbawioną koloryzowania, wygładzania i jakkolwiek upiększana. To historia człowieka, który wstąpił do sekty w poszukiwaniu ukojenia, a odnalazł piekło na ziemi, które bardziej mogło pogrążyć niż „uleczyć”.
Nie jest niczym nowym, że młodzi ludzie często są poszukiwaczami tego „czegoś”, Sebastian Keller będąc człowiekiem doświadczonym przez ból i wewnętrzny bezsens wszedł do wspólnoty „Niebo”. Chyba każdy z nas był przestrzega kiedyś przed tym, jakie są mechanizmy werbunkowe sekt, a ta książka pokazuje jak są skuteczne gdy trafią na podatny grunt, ponieważ ktoś będący w desperacji, poczuciu beznadziei może być niezwykle bezbronny.
Książka jest trochę kroniką tego jak bohater traci sam siebie, jak pozbawiany jest tożsamości. Przedstawiana spirala izolacji, wstyd i bezwzględne podporządkowanie i życie według restrykcyjnych zasad wydaje się z boku drogą donikąd, a jednak podatne jednostki mogą temu mamieniu ulec i zabrnąć w to tak głęboko, że jedynym ratunkiem może być ucieczka. Najboleśniejsze w tej historii jest jednak to życie po sekcie, ta próba odbudowania i odzyskania samego siebie, ten obraz psychicznej destrukcji pod wpływem psychicznego zniewolenia jest iście dramatyczny. Warto też docenić aspekt edukacyjny tej książki, ponieważ nie jest tylko kroniką osobistej tragedii człowieka, ale i materiał pozwalający poznać i zrozumieć mechanizmy funkcjonujące w sektach i to nie tylko te powszechnie znane i widziane gołym okiem.
To ważna i potrzebna książka, która pokazuje następstwa działania sekt, ale i uświadamia, jak łatwo można stracić absolutnie wszystko. Bardzo dobre studium poznawcze psychologicznej manipulacji i prób odzyskania siebie. Prawda jest taka, że po przeczytaniu tej książki można sobie uświadomić, ze piekło jest bliżej, niż nam się wydaje.
Sięgnęłam po tę pozycję w momencie, kiedy ukazywał się serial nią inspirowany. Wiele z motywów w serialu wydało mi się nieprawdziwych, dodanych przez scenarzystów. Przeczytałam więc książkę, która miała być inspiracją dla serialu, żebyprzekonaćsięjak było naprawdę. Zawód, jaki mnie spotkał, ratuje tylko to, że książka pisana jest przez amatora a nie profesjonalnego pisarza. O samej sekcie Niebo dowiadujemy się tutaj niewiele. Prawie nic. Pozycja nie jest nawet do końca pamiętnikiem. Treść określiłabym czymś w rodzaju strumienia świadomości. Autor opisuje sporo, jak dla mnie losowych wydarzeń sprzed dołączenia do sekty oraz tych w trakcie jej opuszczania. Zarabianie w robotach z pośredniaka, któremu poświęcony jest cały rozdział, nie ma żadnego związku z sektą czy Kacmajorem. A im dalej w książce jesteśmy, tym więcej spotyka nas ultrakatolickiej, egzorcystycznej interpretacji bohatera. Szczerze odradzam osobom ciekawym tego, co działo się w sekcie Niebo. Poleciłabym tę książkę może tylko młodzieży oazowej, dla której pamiętnik o opętaniu złym duchem mógłby być źródłem emocji z pogranicza horroru. Ateistom odradzam w szczególności
W przedmowie dr Agnieszki Bukowskiej doprowadzały mnie do szału wyliczenia i krótkie, urwane zdania zwykle zaczynane od “Ale”, “Że” lub “Bo”.
Ta przedmowa to albo po prostu słaby tekst albo nieudolne wspomaganie się Chatem GPT - ja innej opcji nie widzę.
Później książka jest szczerym opisem życia samego Sebastiana Kellera. Ja liczyłam na więcej szczegółów, więcej perspektyw w tym temacie. To krótka, wciągająca książka, ale mam wrażenie, że czytelnik nie jest w stanie wyciągnąć z niej wiele informacji.
Dziś premiera nowego serialu „Niebo. Rok w piekle.” Czy książka, na podstawie której został nakręcony, zachęca do jego obejrzenia? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią…. Jeśli podobają ci się moje posty postaw mi kawkę: buycoffee.to/taka-jest-agata https://taka-jest-agata.blogspot.com/...