Nie da się odmówić autorce wytrwałości i konsekwencji w dążeniu do wyczerpania tematu, którym oprócz samego Krzemieńca staje się w zasadzie cały region ogniskujący się wokół miasta. Ogrom wiedzy nie powala jednak czytelnika na kolana, a to dzięki podziałowi na krótkie podrozdziały, które można czytać w dowolnej kolejności lub wrócić do nich, gdy najdzie nas ochota na ponowne zanurzenie się w epoce. Frustruje natomiast zacięcie dydaktyczne autorki, której powracające wartościowanie prawie wszystkiego trąci niestety pewnym snobizmem. Mimo to zdecydowanie warto zapoznać się z tym zapomnianym nieco tematem, nie tylko jeśli jest się kresomaniakiem, ale także jeśli interesuje nas historia polskich instytucji, kwestia ukraińska czy też II RP w ogólności, w której Krzemieniec był zdecydowanie fenomenem. Zachwyca także piękne wydanie książki, w szczególności okładka.