Zawsze, gdy czytam o śmierci to uderza mnie, że życie naprawdę jest kruche (fakt, że tutaj narrator miał 23 lata mi nie pomaga!!!!). Z drugiej strony wiem, że takie pozycje są istotne, bo pozwalają nam popatrzeć na świat z innej strony i sprawić, że człowiek choć troszkę bardziej będzie wdzięczny za to, co ma. Ale jedyne co czuję teraz to, że jest mi strasznie przykro!!!!!
3,5 - Teraz ten popiół leży przede mną, a ja, patrząc nań, pytam sam siebie: gdzie się podziała wiara moja? Żeby choć taki, jak ten popiół, ślad z niej pozostał! Nie wiem, czy jej żałuję — nie wiem, czy by mi było z nią lepiej — ale to wiem, że tak, jak ja ją straciłem, nie powinno się jej tracić. Bo nie rzuciłem wiary, lecz straciłem ją — a to wielka bardzo różnica. Rzuca się rzecz niepotrzebną, starą, zużytą, rzuca się wtedy, kiedy nam o nią nie idzie, bośmy się w nową zaopatrzyć potrafili — a traci się lub gubi zawsze coś jeszcze potrzebnego, po czym zostaje jakaś pustka. We mnie także pustka teraz. (...) Dawnych wierzeń pozbywałem się po trochu, niepostrzeżenie — rzekłbym —bezświadomie. Każde naukowe prawo natury, każdy systemat filozoficzny, chociem go nie przyjmował w posiadanie, ujmowały ze mnie jakąś dawną cząsteczkę i tak po odrobinie wyciekło gdzieś wszystko — bez walki, bez żalu, bez dokładnego pojęcia o tym, że coś tracę i co tracę. Jeszcze raz powtarzam — wiary tej ja może nie żałuję teraz, ale to czuję, że nie tak ją tracić należy.
"Śmierć jest sobie dla nas takiem samem zjawiskiem, jak, dajmy na to, zachód słońca lub przyjazd znakomitej divy: nieboszczyka pakują do trumny, divę idziemy oglądać w teatrze — i wszystko jest w porządku."
literalnie student polonistyki z najlepszymi warunkami życiowymi; ale fr to bardzo ładne, warsztatowo super, tylko przy jednym posiedzeniu może zmęczyć
Genialna! Bardzo dobre opisy stanu osoby śmiertelnie chorej i wzruszające sceny radzenia sobie z chorobą przez całe otoczenie umierającego. A wszystko w formie pamiętnika :))))