Choć książką bezwzględnie porusza bardzo ważny temat, który nadal stanowi temat tabu, to jednocześnie nie niesie nic więcej niż to czego można się spodziewać po takiej pozycji.
Autorka zebrała kilkanaście historii (wszystkie dotyczą związków damsko- męskich, tylko jedna dotyczy przemocy skierowanej przez kobietę wobec mężczyzny), które są opisane dość szczegółowo, solidnie, a jednocześnie zgrabnie - bez udziwnień i dramatyzowania na potrzeby książki. Za to oczywiście duży plus.
Niestety dość ogromną wadą, przynajmniej dla mnie, jest to, że każda kolejna historia jest niemalże identyczna jak poprzednia. Po połowie książki można to bardzo odczuć.
Oprócz spojrzenia ofiar przemocy są też dwie rozmowy z psychologiem i psychiatrą (o ile się nie mylę), z których przynajmniej jedna jest bardzo interesująca. To był bardzo dobry przerywnik.
Merytorycznie można tę książkę podsumować jednym wnioskiem czy twierdzeniem, który wypływa z każdej opowiedzianej historii - zarówno żeby być oprawcą, jak i ofiarą, trzeba mieć konkretne cechy charakteru, usposobienie, a w przypadku ofiar w szczególności, również konkretne doświadczenia z przeszłości. Smutne to i trudne, ale każda z ofiar, której historie poznajemy miała bardzo podobne problemy, doświadczenia (przede wszystkim z dzieciństwa) oraz charakter. Czy faktycznie takie sytuacje nie spotykają nigdy osób bez trudnego dzieciństwa, z mocnym charakterem, żyjących w zdrowym środowisku? Na to by wychodziło po lekturze tej książki.
Na końcu nadmienię jeszcze, że tytuł tej książki jest w moim odczuciu trochę bezczelny. Niemal w każdej opowiedzianej historii same ofiary mówią wprost, że rodzina, przyjaciele, znajomi oraz lekarze(!) próbowali je ratować, wspierać na różne sposoby. Zdaje się, że każda z bohaterek (i bohater) miała wsparcie innych w tej sytuacji - prędzej czy później - i w dużej mierze ŚWIADOMIE je odrzucała... Sugerowanie, że ofiary przemocy są kompletnie same, bez żadnego wsparcia, nie pokrywa się z prawdą, szczególnie w historiach opowiedzianych pod tym nietrafnym tytułem.
To też wpłynęło na moją ocenę, która nie może być wyższa przez powtarzalność i brak odrobinę głębszych przemyśleń i wniosków od autorki.