Odrobinę naciągane ****, ale przeczytanie dobrej polskiej powieści sensacyjnej, osadzonej w realiach historycznych, w dodatku dobrze odzwierciedlonych, to biały kruk i zasługuje na wyróżnienie. Lubię literacki zabieg polegający na oparciu fikcyjnej fabuły o fakty, które są wiarygodną kotwicą, a jednocześnie pretekstem do zagłębienia się w specyfikę danej epoki. Wojciech Engelking deklaruje fascynację okresem PRL, w szczególnośći latami 60' i w tej powieści potwierdza, że faktycznie, jest to jego specjalność. Tło jest zbudowane zaskakująco wiarygodnie, pokazując i rozgrywki wewnątrzpartyjne, nastroje społeczne, działania służb peerelowskich, jak i wpływ rosyjskiego "wielkiego brata" na politykę wewnętrzną Polski, nie zapominając jednak o ekonomicznej codzienności Polaków, przefiltrowanej jednak przez środowisko dzieci prominentnych członków PZPR. Punktem zaczepienia w historii jest, stanowiąca drugi plan powieści, walka o władzę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych pomiędzy Mieczysławem Moczarem a Antonim Alsterem. Konflikt ten miał rzeczywiście miejsce, choć Engelkig pozwolił sobie na political fiction, dając swobodę swojej fantazji co do jego przebiegu i rezultatu. Dla bardziej zorientowanych w historii jest to równocześnie i przyjemność obcowania z twórczym rozwinięciem, jak i czynnik, który sprawił, że nie znają zakończenia całej intrygi. A plan pierwszy? Żeby nie psuć zabawy, napiszę tylko, że to całkiem udana historia dorastania w rzeczywistości socjalistycznej, pierwszych miłości, inicjacji seksualnej, a także sensacyjnej przygody (dość mrocznej jak na młodzieżową w charakterze powieść). Po raz kolejny, po "Zimowli" Dominiki Słowik, mamy do czynienia z udaną powieścią, która jest chyba jednak skierowana do nieco młodszego czytelnika, chociaż czyta się ją z dużą przyjemnością. To jednak nie jest zarzut, to tylko mały żal czytelnika +/- dekadę starszego od autorów. 😉
Doskonała powieść sensacyjna, której akcja dzieje się w latach 1960-1961. Siedemnastoletni Jacek zakochuje się nowej koleżance z klasy, Ninie. Nina przyjechała z Leningradu i pod koniec historii dowiadujemy się o jej tajemnicy. Wcześniej jest przygoda, miłość młodzieńcza, jazzowa Warszawa i problemy dorastania. W tle jest polityka, bardzo ciekawie pokazana możliwa przyszłość Polski. Wciąga do reszty.
Naprawdę doceniam pracę włożoną w research. Czytając, nie trudno poczuć się jak w Warszawie lat 60. Tak samo napięcie pomiędzy ojcem idealistą a dziećmi którym niczego nie brakuje i chciałyby spełnić marzenia jest moim zdaniem ciekawym wątkiem, niestety nieco za słabo rozwiniętym. Na tym plusy się kończą. Większość książki to opisy nastoletniej masturbacji, nastoletnich fantazji seksualnych i nastoletniego seksu. Rozumiem, że to jest to o czym myślą 17-letni chłopcy, ale narrator opowiada historię po wielu latach, więc wydawałoby się, że młodzieńcza seksualność nie powinna być tu na pierwszym planie. Jest inaczej.
Po opisie i marketingu wspominającym o "szpiegowskim" charakterze książki spodziewałam się rasowego thrillera szpiegowskiego, a dostałam naprawdę świetną peerelowską opowieść o dojrzewaniu (czy też, jak wolą niektórzy, "coming-of-age") zmieszaną z wielką polityką w tle.
Zacznę od wad: mimo już prawie dwóch tygodni, które upłynęły od momentu lektury, nie jestem stuprocentowo pewna takiego poprowadzenia zakończenia - z jednej strony nieuniknionego, a z drugiej być może nieco zbyt prostego dramaturgicznie. Muszę jednak przyznać, że przy całym moim czepialstwie, wymaganiom, jakie stawiam czytanym przez siebie książkom, ta niepewność jest... właściwie jedyną rzeczą, jaką w jakikolwiek sposób mogę podać w wątpliwość.
Bo cała reszta moim zdaniem zgrywa się tutaj po prostu świetnie. Całość czyta się bardzo, bardzo dobrze, zdecydowanie jest to jedna z tych powieści, które chciałoby się połknąć na jeden raz (przez to idealna na plażę, urlop i różne podobne okoliczności przyrody). Akcja biegnie wartko, a bohaterowie albo fascynują, albo po prostu nawet dają się lubić. Rzecz jasna z racji płci oraz roku urodzenia nie mam takich doświadczeń jak główny bohater, Jacek, ale dzięki narracji jak najbardziej byłam w stanie wczuć się w ten niezbyt jeszcze ukształtowany, ale inteligentny umysł pełen hormonów i niepewności (i z nim sympatyzować). Ostatnio coraz bardziej podobają mi się również książki, których akcja osadzona jest w PRL-u, więc tym większa była moja radość z lektury.
"Serce pełne skorpionów" to rzecz jasna książka rozrywkowa, jednak nikt nie stara się na siłę udawać, że jest inaczej. Bardzo podoba mi się ta uczciwość, i to oddanie w kreowaniu po prostu zajmującej, wciągającej historii ze świetną atmosferą, dość wyrazistymi bohaterami, wielką polityką i dylematami okresu dojrzewania. Z radością mogę więc napisać, że jest to zdecydowanie jedna z najlepszych książek rozrywkowych, jakie przeczytałam w tym roku, bawiłam się genialnie i naprawdę mam nadzieję na więcej.
Jacek jest 16-letnim chłopakiem, żyjącym w Warszawie. Mamy rok 1960, komunizm pełną parą, a każdy żyje na tyle, na ile może sobie pozwolić. Chłopak żyje jak klasyczny nastolatek - gra w piłkę nożną, obraca się za pannami i uczy się w szkole. Jednak pewnego dnia spotyka Ninę, która przyjechała do Warszawy ze Związku Radzieckiego i od razu tłumi wszystkie myśli Jacka.
Spodziewałam się książki o życiu w czasach komuny, dorastaniu oraz mały wątek romantyczny. Dostałam coś trochę innego, ale nie spodziewałam się, że mnie w taki sposób ta historia poruszy. Na pierwszy plan gigantycznie wybija się ten wątek romantyczny, gdzie Nina zawróciła w głowie Jackowi, pod jej wpływem zmienia się w wielu aspektach, trochę dojrzewa i też podejmuje różne decyzje na które wcześniej nie miał odwagi. W drugim planie pojawia się ojciec Jacka, oddany partii i państwu człowiek, który ma swój znaczący wpływ na scenę polityczną. Byłam bardzo ciekawa właśnie tego wątku, ale ze względu na gigantyczne przytłoczenie relacją Jacka oraz Niny, czułam, że gdzieś mi się to rozpłynęło i umknęło. Jednak na późniejszym etapie bardzo silnie zawiązują się oba te plany i kreuje się z tego konsekwencja, mająca wpływ na całe życie Jacka. Ogólnie cała intryga, jak już ją zrozumiałam, była ciekawa oraz zadowalająca, a scena na moście.. o rany.
Spodziewałam się czegoś innego, ale to co dostałam było dobre. Czułam się przez cały audiobook zaangażowana i słuchałam z ciekawością. Są pewne elementy, które mi nie przypadły do gustu, zaczynając na zbyt wzmocnionym wątku romantycznym, a kończąc na niektórych opisach, ale koniec końców powieść była poczytna.
Wspaniała proza. Engelking świetnie i barwnie opisał rzeczywistość Warszawy czasów PRL. Człowiek się zatapia w kreowaną rzeczywistość z każdym słowem. Do tego wysoki poziom fabuły. Jedynie pojedyncze braki i przeoczenia każą mi dać 4 zamiast 5.
Bardzo ładne opisy Warszawy z lat 60., ale dla mnie bardzo irytujący sposób narracji. Chociaż może taki miał być, irytujący jak 17-letni uprzywilejowani, heteroseksualni, biali mężczyźni z rysem narcystycznym.
Zainteresowałam się książką ze względu na nazwisko autora i, niestety, zawiodłam się. Przez dobre 80% czułam się, jakbym czytała marne young adult i przewracałam oczami z zażenowania na co drugiej stronie. Pod koniec lektury zabieg ten został w pewien sposób uzasadniony, ale wciąż nie czułam się adresatką książki. Są nimi raczej sam autor i podobni jemu mężczyźni, spełniający młodzieńcze fantazje.
Wciągnęłam się w historię, dobrze się bawiłam, choć lekko spodziewałam się lepszego i bardziej emocjonującego zakończenia. Podobało mi się, że fabuła jest osadzona w czasach PRL, bo mało książek o tej tematyce czytałam. Dobra rozrywka, zwłaszcza w audiobooku.