Książka opowiada o Verinie Berry (Rin), dwudziestokilkuletniej dziewczynie, która od zawsze chce uciec z domu rodzinnego. Jej rodzice są uzależnieni od hazardu, potrafią ją bić i zabierają jej wszystkie pieniądze, które ciężko zarobiła. Rin desperacko poszukuje wolności. Kiedy na jej drodze staje przystojny biznesmen, Zena, i proponuje jej pewien układ za uwolnienie od rodziców, dziewczyna zgadza się prawie bez wachania, mimo że jest w kilkuletnim związku. Zena oczekuje, że Rin będzie tylko jego.
Postaram się bez spojlerów opowiedzieć o tej powieści, chociaż będzie to trudne 😅. Wiele rzeczy mnie irytowało. Główna bohaterka prawie bez namysłu zgodziła się na układ ze starczym, obcym mężczyzną. Jestem w stanie zrozumieć jej desperacką potrzebę wolności, jednak nie przemówiło to do mnie, gdyż od początku wiedziała, że i tak będzie podporządkowana Zenie. Podkreślam, że Verina jest w sześcioletnim związku! Motyw zdrady w ogóle do mnie nie przemawia, przez to nie bardzo polubiłam bohaterkę. Jeśli ktoś planuje przeczytać to ostrzegam, że scen erotycznych jest po prostu mnóstwo. Naliczyłam ponad 20! Są one w każdym rozdziale i co kilka stron. Gdyby je wyciąć, to samej treści zostałoby ze 150 stron, a książka ma 480. Szczerze mówiąc przeszkadzało mi to, bo to już naprawdę było za dużo. Tymbardziej, że każda scena była bardzo podobna do poprzedniej, dialogi też były identyczne. Przez większość książki miałam wrażenie, że czytam to samo. Niezbyt polubiłam Zenę. Wiele osób wzdycha do biznesmena, jednak dla mnie był zbyt „robotowy”. Rozumiem, że mógł być taki zamysł, jednak nie przypadło mi to do gustu, chociaż Zena naprawdę potrafił być uroczy. Mimo tych wszystkich wad, uważam, że książkę czytało szybko. Jeśli szukacie książki, którą chcecie przeczytać ze względu na SMUTne sceny to to książka dla was. Nie znajdziecie w niej zbyt dużo fabuły. Aczkolwiek muszę przyznać, że końcówka zrobiła mi huragan w głowie. Z pewnością sięgnę po drugi tom, jednak nie jest to coś czego oczekiwałam. 2,5/5