Zygmunt Klukowski
Born
in Odessa, Russian Federation
January 23, 1885
Died
January 01, 1959
Genre
More books by Zygmunt Klukowski…
“Gdy już zacząłem mówić o ginekologii i położnictwie, to wypada mi poruszyć dość ciężkie zagadnienie przerywania ciąży. Przez pierwsze lata swej praktyki w Szczebrzeszynie stałem twardo na stanowisku niedopuszczalności wywoływania sztucznych poronień i żadne względy nie mogły mnie skłonić do jakichkolwiek odstępstw od tej zasady. [...] Wyjątek stanowiły istotnie ciężkie schorzenia kobiety. Powoli jednak mój stosunek do tej sprawy uległ radykalnej zmianie. [...]
Przekonałem się, że jeżeli kobieta chce przerwać ciążę, to – z nielicznymi wyjątkami – nic jej nie powstrzyma: ani wstyd, ani obawa, ani względy religijne. I gdy lekarze odmawiali przeprowadzenia odpowiedniego zabiegu, kobiety udawały się do różnych „babek” i akuszerek, które robiąc to niewłaściwie, sprowadzały na nie bardzo ciężkie cierpienia, a nierzadko i śmierć. [...] Stosowały najrozmaitsze sposoby, jedna – na przykład – używała maszynki do nabijania papierosów, inna drutu, najczęściej wstrzykiwały do macicy jodynę, wodę lub tylko przebijały pęcherz.
Kiedyś w ciągu jednego tygodnia trzy młode kobiety zmarły w szpitalu na ciężkie zapalenie otrzewnej. Były przedtem klientkami niejakiej babki Majewskiej w Tworyczowie. Zawiadomiłem władze prokuratorskie. Sekcje sądowo-lekarskie wykazały we wszystkich przypadkach przebicie tylnego sklepienia pochwy aż do jamy brzusznej za pomocą zwykłego wrzeciona. Zdarzało mi się interweniować i w ciężkich zatruciach, na przykład chininą, zażywaną, by wywołać poronienie.
Największe wrażenie robiły na mnie wypadki, kiedy przywożono mi w beznadziejnym stanie kobiety, którym ja przed kilkoma dniami odmówiłem przerwania ciąży i zmuszone były udać się do „babek”. Widziałem w nich ofiary mojej bezwzględności. [...] Więc stopniowo stawałem się coraz mniej bezwzględny.
Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że nie robiłem tego dla pieniędzy. Bardzo często nie brałem ani grosza. Pacjentki moje pochodziły absolutnie ze wszystkich sfer – pod tym względem nie było żadnych różnic. Zgłaszały się kobiety wiejskie, mieszczanki, Żydówki, żony i córki urzędników, policjantów, żony lekarzy, inżynierów, adwokatów, sędziów, prokuratorów oraz liczne ofiary związków nielegalnych i stosunków przelotnych. Nawet księża nie stanowili pod tym względem wyjątku. [...] Zdarzało się nieraz, że usuwając ciążę z pewnością ratowałem kobietę od śmierci samobójczej, a jeszcze częściej decydowałem o jej dalszym losie. Bywało tak chociażby z uczennicami szkół średnich. [...]”
―
Przekonałem się, że jeżeli kobieta chce przerwać ciążę, to – z nielicznymi wyjątkami – nic jej nie powstrzyma: ani wstyd, ani obawa, ani względy religijne. I gdy lekarze odmawiali przeprowadzenia odpowiedniego zabiegu, kobiety udawały się do różnych „babek” i akuszerek, które robiąc to niewłaściwie, sprowadzały na nie bardzo ciężkie cierpienia, a nierzadko i śmierć. [...] Stosowały najrozmaitsze sposoby, jedna – na przykład – używała maszynki do nabijania papierosów, inna drutu, najczęściej wstrzykiwały do macicy jodynę, wodę lub tylko przebijały pęcherz.
Kiedyś w ciągu jednego tygodnia trzy młode kobiety zmarły w szpitalu na ciężkie zapalenie otrzewnej. Były przedtem klientkami niejakiej babki Majewskiej w Tworyczowie. Zawiadomiłem władze prokuratorskie. Sekcje sądowo-lekarskie wykazały we wszystkich przypadkach przebicie tylnego sklepienia pochwy aż do jamy brzusznej za pomocą zwykłego wrzeciona. Zdarzało mi się interweniować i w ciężkich zatruciach, na przykład chininą, zażywaną, by wywołać poronienie.
Największe wrażenie robiły na mnie wypadki, kiedy przywożono mi w beznadziejnym stanie kobiety, którym ja przed kilkoma dniami odmówiłem przerwania ciąży i zmuszone były udać się do „babek”. Widziałem w nich ofiary mojej bezwzględności. [...] Więc stopniowo stawałem się coraz mniej bezwzględny.
Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że nie robiłem tego dla pieniędzy. Bardzo często nie brałem ani grosza. Pacjentki moje pochodziły absolutnie ze wszystkich sfer – pod tym względem nie było żadnych różnic. Zgłaszały się kobiety wiejskie, mieszczanki, Żydówki, żony i córki urzędników, policjantów, żony lekarzy, inżynierów, adwokatów, sędziów, prokuratorów oraz liczne ofiary związków nielegalnych i stosunków przelotnych. Nawet księża nie stanowili pod tym względem wyjątku. [...] Zdarzało się nieraz, że usuwając ciążę z pewnością ratowałem kobietę od śmierci samobójczej, a jeszcze częściej decydowałem o jej dalszym losie. Bywało tak chociażby z uczennicami szkół średnich. [...]”
―

