Goodreads helps you follow your favorite authors. Be the first to learn about new releases!
Start by following Magda Knedler.
Showing 1-30 of 61
“Co za kokieteria, co za oczka, włoski, ząbki, co za wykręcanie się na wszystkie strony już tak zaraz od wejścia, jak gdyby nic innego wcześniej w życiu nie robiła, jak gdyby się na scenie urodziła. Grała przepysznie, to wiadomo i każdy widział. Dlatego brawa wielkie. Ale dalej? Tyś też słyszała, tylko mi nie mów, że nie. W pierwszym akcie nie do poznania, w drugim trochę bardziej, ale też nie to. I czasem się jej uda porządnie sfałszować. (…) Czy ty słyszysz, o czym ja mówię? Gazety poczytaj, a zobaczysz, że to samo będą pisać. To ostatnie zdanie zwłaszcza, że jej się czasem uda porządnie sfałszować. Ty zaś nie masz sobie równych, co się tyczy czystości, intonacji i głębi. (…) Tak! Ania kokietuje. Ładnie kokietuje, przyznaję. I w ogóle jest ładna, bardzo się podoba, i suknia ładna, i wyobraźnia działa, więc to, co pod suknią, też się zapewne może podobać. (...) Ale ty jesteś w śpiewie bez porównania wyżej.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Ćwiczyłam do upadłego. Odrzuciłam nauki Solivy i wzięłam sobie do serca zarówno wskazówki panny Sontag, jak i uwagi Kurpińskiego. Poszłam nawet do niego i poprosiłam, by posłuchał, czy dobrze śpiewam arię z Pani jeziora, a zwłaszcza fragment oh, quante lagrime per te versai, “och, ile łez wylałam przez ciebie”. Tutto detesto, “nienawidzę wszystkiego” — chciałam powiedzieć aż do h dolnego tak doskonale, tak czysto, żeby wszyscy się dziwili, żeby on się dziwił, żeby to było nowe, piękne, efektowne i znaczące. Nienawidzę wszystkiego! Nisko zaśpiewane, żadnego nieudolnego miauczenia na wysokich tonach. Dość miałam Solivy i jego wmawiania mi, że sopran, sopran, tylko sopran. (…) Wreszcie koncert się odbył. (…) Widziałam, jak na mnie patrzył. Brak gorsetu pomógł mi wyśpiewać to dolne h — nienawidzę wszystkiego! — tak, że aż poczułam je w brzuchu. Frycek miał tę chwilę zapamiętać na zawsze.
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
Oh, quante lagrime per te versai!
Och, ile łez wylałam przez ciebie!
Co było później? Pożegnanie.”
― Narzeczone Chopina
“Stała przede mną w niedopiętym płaszczu i luźno zamotanym szalu na głowie, bez rękawiczek, a ledwie jej się nos zaczerwienił. W tamtej chwili lubiłam ją najbardziej.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Wolał zostać sam ze swoją fajką, odgłosami zza ściany i widokiem Warszawy, nad którą dawno zaszło słońce. Gdyby o tym pisał w intymnym dzienniku, dodałby, że "zaszło jak nad jego życiem", ale w tej sytuacji tylko ponuro się uśmiechnął.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Chciałam, by ludzie usłyszeli moje nazwisko, chciałam, owszem, osiągnąć sukces, być kimś.
I on też to wiedział, on we mnie widział artystkę. Słyszał mój głos, tam, w Wiedniu i Stuttgarcie, w czasach, gdy krok za krokiem oddalał się od Polski — i ode mnie — zmierzając w stronę przeciwną, do Paryża, do miejsca, o którym marzył od dawna i o którym razem snuliśmy niegdyś śmiałe fantazje. Słyszał mój głos i wiedział, co zamierzam. Jechał jednak dalej w kierunku przeciwnym — przeciwnym do mnie — a ja nic nie powiedziałam. Nie zatrzymałam go i nie poprosiłam, by zawrócił. Wiedziałam, że nie zawróci, i bałam się takiej odpowiedzi, rozsypania iluzji, nagłej świadomości, że od początku żyłam tylko złudzeniem. Brzmi żałośnie? Teraz zawsze mogę powiedzieć, że nie wrócił, bo przecież go nie poprosiłam.”
― Narzeczone Chopina
I on też to wiedział, on we mnie widział artystkę. Słyszał mój głos, tam, w Wiedniu i Stuttgarcie, w czasach, gdy krok za krokiem oddalał się od Polski — i ode mnie — zmierzając w stronę przeciwną, do Paryża, do miejsca, o którym marzył od dawna i o którym razem snuliśmy niegdyś śmiałe fantazje. Słyszał mój głos i wiedział, co zamierzam. Jechał jednak dalej w kierunku przeciwnym — przeciwnym do mnie — a ja nic nie powiedziałam. Nie zatrzymałam go i nie poprosiłam, by zawrócił. Wiedziałam, że nie zawróci, i bałam się takiej odpowiedzi, rozsypania iluzji, nagłej świadomości, że od początku żyłam tylko złudzeniem. Brzmi żałośnie? Teraz zawsze mogę powiedzieć, że nie wrócił, bo przecież go nie poprosiłam.”
― Narzeczone Chopina
“Pamiętam "Walca Des-dur", uderzanego śmiało i o rozkołysanym rytmie, który to rytm teraz każdy mu próbuje odebrać. Czy pan się ze mną zgodzi? Czy pan też ma wrażenie, że obecnie tak się to próbuje wykonać, jak gdyby wcale nie walca grano, ale co innego? Nikt nie ma odwagi nut przytrzymać. Za bardzo Straussem pachnie, co? Walc taki taneczny, taki przyjemny dla ucha, taki niegodny Frycka. Fryc tylko się droczył, że walca napisał, bo u niego walc to nie walc. Co zrobić? Jak tłumaczyć, że on był wtedy szczęśliwy, ze właśnie walc mu w duszy grał? Nie pisał tego Fryc cierpiący i chory, lecz Fryc, który żartował i pił wino w Dziurce, Kopciuszku i Honoratce, wracał nad ranem do domu i wstawał z bólem głowy, kiedy słońce było już wysoko na niebie, a później fortepianowi gadał różne rzeczy, różne swoje "nudy", tylko kawę wcześniej wypiwszy... Tak właśnie robił. Dlaczego więc w walcu tym wygrywać teraz ból i nerwy, dlaczego nie radosne tony? Tak radosne, że aż żyć się chce?”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Może i obie nas zaklął w przedmiotach i słowach. Może tylko tak nas mógł zatrzymać. Albo chciał. Może tak tylko chciał?”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Brawo. Subtelna jesteś jak wielki książę Konstanty.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Był sam na świecie. Jednego dnia miał wszystko, drugiego zostawał z niczym. Nie on pierwszy, nie ostatni — tak mu powiedział redaktor. To miało być pocieszenie, jak sądził.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Wiem, muszę do pana wrócić z tej swojej przeszłości.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Pamiętam, jak gdyby to było wczoraj... Ania przyciskała do swojego boku mój łokieć, jej policzki się zaróżowiły, jej śmiech... Zima się kończyła, dziwna słodycz unosiła się w powietrzu, w kolanach czułam ciężkość jak po tamtej gorzałce... Śmiech Ani, jego smukła sylwetka, jego zawstydzenie, jego zniknięcie...
A może to się wydarzyło wczoraj?”
― Narzeczone Chopina
A może to się wydarzyło wczoraj?”
― Narzeczone Chopina
“— Profesor Elsner bardzo się zżyma, że tak tu przychodzimy do pań. Uważa, że nastał upadek obyczajów i wszelkiej moralności.
— Zagłada świata.
— Tak. I jeszcze, że... tworzę teraz pod wpływem pięknych oczu.
Fryc nabrał trochę odwagi na tych swoich wojażach, wspominałam?”
― Narzeczone Chopina
— Zagłada świata.
— Tak. I jeszcze, że... tworzę teraz pod wpływem pięknych oczu.
Fryc nabrał trochę odwagi na tych swoich wojażach, wspominałam?”
― Narzeczone Chopina
“Widziałam tę złość. Widziałam zazdrość, niepewność i kompleksy. Czuł się gorszy od Moskali, bo był chudszy i niższy, bo był młodszy i nie miał wąsów, a jedynie gładką, piękną buzię z nieco za dużym nosem. Głupi! Jak późno to wszystko zrozumiał. Ale zrozumiał, wie pan? Pisał o tym w swoim dzienniku, jak mi mówiono. Że jeśli do niego przyjdę, otrze moje łzy i przypomni mi przeszłość, kiedy Moskali nie było, kiedy tylko kilku Moskali chciało mi się przypodobać, a ja z nich drwiłam, bo on tam był, on był, a nie… a nie… mój mąż.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Wciąż go słyszę. Przez całe lata można słyszeć melodię, którą ktoś nam grał dawno temu, tak jak nikt już dziś zagrać nie umie.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“W tamtym czasie znowu zaczęłam odczuwać strach. Strach przed własną niedoskonałością, przed tym, że nigdy nie będę dość dobra, dość biegła, dość utalentowana, że jest we mnie czegoś za mało, bym kiedykolwiek stała się naprawdę wielką artystką.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Będziemy sobie żyć we dwie, stare siwe wdowy, będziemy sobie we dwie siedzieć przy kominku i odmawiać zdrowaśki albo i nie, to się zobaczy. Czy to nie jest najprzyjemniejsza starość, jak pan myśli? Człowiek ma spokój, ciszę, ma swoją ciemność, może myśleć, o czym chce, robić, co chce. Nie musi już projektować przyszłości, zastanawiać się nad jutrem, nad tym, co się zaplanuje na obiad albo że trzeba suknię córki dać do reperacji i obstalować nowe trzewiki dla syna. Nic nie trzeba. Można wszystko. Wolno mi teraz wrócić tam, gdzie byłam, a gdzie przez lata nie chciałam wracać. Siedząc na tym fotelu, proszę pana, mogę być w dowolnym miejscu i w dowolnym punkcie przeszłości, wynalazłam wehikuł czasu, najpewniejszy, bo składający się ze wspomnień. Nie zmienię rzeczy, które już się wydarzyły, ale lubię na nie patrzeć, lubię je od nowa przeżywać. Teraz nie muszę się spieszyć, mogę wszystko robić powoli, po kilkakroć, ile chcę i kiedy chcę. Jestem u siebie, jestem wszędzie, jestem dziewczyną w białej sukni i z różami we włosach.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Wie pan, jak to wtedy było. Warszawa żyła, bo ludzie jej nie pozwalali umrzeć.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Ja tego nie umiem zagrać tak, jak on by chciał! A wiem, jak by chciał. Tu są dwa zakończenia, historia niby wybrzmiewa w całości, po czym coś jeszcze następuje. On mówi, że to jest zawsze możliwe — choćby człowiek myślał, że doszedł do finału i po nim nic już nie ma, trzeba próbować zrobić o krok więcej. Bo a nuż posypie się kaskada kolejnych dźwięków i zacznie nowa opowieść".
Później siedzieli przez jakiś czas w ciszy. I oboje czuli, że Chopin jednak się mylił. Czasem koniec po prostu jest końcem.”
― Narzeczone Chopina
Później siedzieli przez jakiś czas w ciszy. I oboje czuli, że Chopin jednak się mylił. Czasem koniec po prostu jest końcem.”
― Narzeczone Chopina
“To wszystko mogło się przecież potoczyć inaczej. Jakoś na pewno mogło. Jeśliby nawet wyjechał, to niekoniecznie na zawsze, tak sobie powtarzałam. Czekałabym. Wróciłby po mnie. Kto inny by może nie wrócił, ale on tak, bo w nim była prawda. Wierzyłam mu. Ufałam. Wróciłby i wtedy... Wtedy co? Jeszcze nie wiedziałam.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“To miała być moja scena, proszę pana, a obejmował ją całkowicie w swoje władanie człowiek, którego...
Pan dobrze wie, że czasem wypowiedzenie jednego słowa chroni nas od popadnięcia w obłęd.
Wie pan to, prawda?”
― Narzeczone Chopina
Pan dobrze wie, że czasem wypowiedzenie jednego słowa chroni nas od popadnięcia w obłęd.
Wie pan to, prawda?”
― Narzeczone Chopina
“(...) i nie do końca była wiadomo, kiedy coś się stanie. Bo że się stanie, nikt nie wątpił. Warszawa była jak beczka prochu. Każdy chodził podenerwowany i jakby przymuszony do podjęcia ważnych decyzji, bo albo teraz, albo nigdy.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Zapewne straszna to chwila dla całkiem dobrego muzyka i kompozytora, kiedy nagle słyszy kogoś dwa razy młodszego i nieporównanie lepszego, doskonałego, genialnego. Chwila, w której ten dobry muzyk i kompozytor wie, że nigdy tak doskonały i genialny nie będzie, choćby ćwiczył przez kolejne dekady. Nie każdej rzeczy da się przecież nauczyć. Z niektórymi trzeba się po prostu urodzić. Straszne, prawda? Tak nagle zdać sobie z tego sprawę.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Fryc patrzył na mnie z mieszaniną niedowierzania i radości.
— Konstancjo — zwrócił się do mnie po imieniu. — Ty jesteś zazdrosna! Czy to prawda? Powiedz, Konstancjo, czy jesteś choć trochę zazdrosna, bo to mnie uczyni najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Ty nie masz pojęcia, jak bardzo przez te wszystkie miesiące byłem zazdrosny o każdego, kto tu do was przychodził, o każdego, kto cię słuchał na koncertach i w kościele, a później robił do ciebie maślane oczy i był przy tym taki wysoki, taki postawny, taki z wąsem, gdy tymczasem ja...”
― Narzeczone Chopina
— Konstancjo — zwrócił się do mnie po imieniu. — Ty jesteś zazdrosna! Czy to prawda? Powiedz, Konstancjo, czy jesteś choć trochę zazdrosna, bo to mnie uczyni najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Ty nie masz pojęcia, jak bardzo przez te wszystkie miesiące byłem zazdrosny o każdego, kto tu do was przychodził, o każdego, kto cię słuchał na koncertach i w kościele, a później robił do ciebie maślane oczy i był przy tym taki wysoki, taki postawny, taki z wąsem, gdy tymczasem ja...”
― Narzeczone Chopina
“Frycek był geniuszem. I na dodatek — stawał się kimś innym, kiedy grał. Nie był przy fortepianie tym chłopcem, który mi tak nieśmiało wyznawał uczucia, tym, z którym wymieniałam czasem niewinne, a czasem namiętne pocałunki. Przy fortepianie liczyła się dlań tylko muzyka. Wiedziałam już, że to właśnie ona jest dla niego najważniejsza. Żadna z nas, kobiet w jego życiu, nigdy z muzyką nie wygrała. I być może dobrze się stało.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Czy pan nie ma wrażenia, że nigdy nie uczymy się na błędach i zawsze mamy nadzieję na wygraną, choć przecież znamy już smak porażki i wiemy, jakie są jej konsekwencje?”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Tak słyszałam, właśnie tak, od kilku osób. Nie chcieli być dla mnie niemili, a może chcieli, teraz już nie wiem. Że on sobie tę miłość wymyślił, bo takie były czasy. Trzeba było kogoś kochać i do kogoś wzdychać, dla kogoś tworzyć. Wymyślił sobie miłość do mnie. O, takie słowa usłyszałam.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“(...) zaczął nam gratulować, nasze oczy ciągle się spotykały, rozumie pan, ciągle. Czy pan przeżył kiedyś coś takiego? Nie mogliśmy przestać na siebie patrzeć.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“Teraz już nie mam do niej żalu — nie żyje, być może chciała dobrze, trudno powiedzieć.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina
“— Ja wciąż tutaj będę.
— I ci wszyscy panowie oficerowie nagle bardzo rozmuzykowani i chętni, by odwiedzać panny z Konserwatorium, także tu będą — rzucił z przekąsem.
Chciałam coś odburknąć, bo mnie zdenerwował. Nagle jednak pomyślałam, że w życiu dzieją się czasem wielkie tragedie, że umrzeć można z byle powodu i bardzo szybko i że to musi być straszne umierać, nie powiedziawszy tego, co się chciało. Okropne myśli, ale takie mi właśnie przyszły do głowy. Odparłam więc:
— Owszem. Lecz to przecież nie ma żadnego znaczenia. Bo pan...
Nie dokończyłam, ale on wiedział.”
―
— I ci wszyscy panowie oficerowie nagle bardzo rozmuzykowani i chętni, by odwiedzać panny z Konserwatorium, także tu będą — rzucił z przekąsem.
Chciałam coś odburknąć, bo mnie zdenerwował. Nagle jednak pomyślałam, że w życiu dzieją się czasem wielkie tragedie, że umrzeć można z byle powodu i bardzo szybko i że to musi być straszne umierać, nie powiedziawszy tego, co się chciało. Okropne myśli, ale takie mi właśnie przyszły do głowy. Odparłam więc:
— Owszem. Lecz to przecież nie ma żadnego znaczenia. Bo pan...
Nie dokończyłam, ale on wiedział.”
―
“Zaczęliśmy od muzyki — z nikim się tak nie rozmawiało o muzyce jak z nim — od której przeszliśmy do rozmów o życiu, marzeniach, przyszłości. I zawsze, zawsze było coś niezwykłego w jego spojrzeniu. Kiedy mówił do mnie i patrzył w ten sposób, wiedziałam, że jest zupełnie szczery, że nie ma w nim w ogóle fałszu. I wie pan? Czasem zdawał mi się naiwnym i radosnym dzieckiem, a czasem kimś znacznie starszym, kto doświadczył już bólu i rozczarowania. Na szczęście to drugie jeszcze w nim nie dominowało. Dało się przepędzić ten smutek, sprawić, by znowu się uśmiechał. A warto było patrzeć na jego uśmiech.”
― Narzeczone Chopina
― Narzeczone Chopina




